Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-07-08

Krzysztof Kolecki

Substancja, set i setting - trzy pryncypia BHP przy zażywaniu enteogenów
Zasady bezpiecznego używania enteogenów, 4 rodzaje dawek, rola nastawienia i otoczenia w jakości doświadczenia psychodelicznego

„Turn on, tune in, and... Drop out! Włącz się, dostrój i odpadnij!”

Oto jeden z najbardziej znanych sloganów, którymi promował (dość agresywnie nawet) LSD, walcząc niczym polityk na wiecach wyborczych o to, aby trafiło pod strzechy, najbardziej psychodeliczny z wszystkich psychologów, jakich nosiła amerykańska ziemia – Timothy Leary.



OSTRZEŻENIE! DZIECI (oraz inne niedojrzałe i nieodpowiedzialne istoty), NIE PRÓBUJCIE TEGO W DOMACH!

Niniejszego cyklu artykułów nie należy rozumieć jako zachęty do samodzielnych, niekontrolowanych, nienadzorowanych naukowo i nieodpowiedzialnych eksperymentów ze środkami enteogennymi. Może to bowiem dla osobników nieprzygotowanych stanowić ryzyko silnej traumy psychicznej lub fizycznego zatrucia. PONADTO WIĘKSZOŚĆ (nie wszystkie) Z SUBSTANCJI TU OPISYWANYCH JEST WPISANA NA LISTĘ SUBSTANCJI KONTROLOWANYCH I ZAKAZANYCH, A WIĘC JEST PO PROSTU NIELEGALNA.


Tamto hasło spełniło swoją niechlubną rolę – sprawiło, że użycie tego środka, tyleż wspaniałego, co groźnego, wymknęło się spod kontroli i wszelkich granic zdrowego rozsądku, czym doprowadziło do nałożenia zakazu na jego posiadanie, dystrybucję i używanie, nawet niestety do celów naukowych. Hasło to może nas nauczyć nie tylko że: „co za dużo, to niezdrowo”, lecz przede wszystkim odpowiada bardzo ważnej zasadzie mówiącej o trojakich uwarunkowaniach jakości doświadczenia psychodelicznego po zażyciu. Nie tylko LSD, lecz każdego związku z rodziny enteogenów. Naukowcy, którzy eksperymentowali z innymi substancjami, jeszcze zanim pojawiło się LSD, również szybko zgodzili się do zasady, którą sformułował Zinberg, a spopularyzował Leary: środowisko – nastawienie – dawka i rodzaj substancji (set, setting, substance (dosage)) warunkują jakość tripu. Zasada ta uzmysławia nam też bardzo ważny fakt: farmakodynamika danej cząsteczki chemicznej, sposób jej oddziaływania na mózg – taki, jak może go fachowo opisać biochemik lub neurofizjolog – nie wyczerpuje nawet w jednej trzeciej wyjaśnienia, jak zadziała tenże środek na psyche poszczególnych ludzi.

Omówmy zatem te trzy uwarunkowania, począwszy od najbardziej oczywistego – dawki. Nie chodzi tylko o ilość miligramów. Oczywiście sam rodzaj enteogenu jest równie ważny jak jej dawka. Posłużenie się danym rodzajem środka, pochodzącym od konkretnej rośliny, warunkować będzie bardzo silnie rodzaj doświadczenia leczniczego i mistycznego. To prawie tak, jak modlić się do odpowiedniego bóstwa w panteonie, odpowiedzialnego za zajmowanie się konkretnymi problemami. Jeśli szukasz wiedzy o możliwościach uzdrawiania za pomocą roślin, zwrócisz się po pomoc do Zielonej Bogini – „Babci” Ayahuaski. Jeśli zaś interesuje Cię nieustraszoność w walce, przypływ intuicji oraz wytrzymałości na trudnych łowach – pochylisz się z prośbą przed dostojnym grzybem Amanita Muscaria. Potrzebne do realizacji danej intencji dawkowanie zaś można dla niektórych substancji (zwłaszcza jeśli są wyizolowane, a więc w postaci czystej) określić zadziwiająco precyzyjnie. Zawdzięczamy to dzielnym chemikom, którzy eksperymentowali, oczywiście nie na szczurach (gdyż te nie opowiedziałyby nam o jakości swojego „odlotu”), lecz na samych sobie. Jeśli chodzi o przyjmowanie niewyizolowanych laboratoryjnie substancji enteogennych, lecz spożywanie całych roślin lub ich części, to tutaj sprawa jest znacznie trudniejsza. Dla przykładu – w wymienionym powyżej grzybie – zawartość substancji czynnych silnie waha się w zależności od wielu czynników (gleba, wilgotność, pora roku, nasłonecznienie, rodzaj lasu i wiele innych jeszcze nierozpoznanych). Nie sposób więc prawie mówić o precyzyjnej kontroli jakości i siły doznania psychofizycznego po jego zażyciu.

Dla celów eksperymentów klinicznych i nie tylko, proste cztery kategorie wielkości dawek stworzył James Fadiman, znany psycholog transpersonalny, będący współzałożycielem sławnego Uniwersytetu Sophia.

Dawka mikro: polepsza normalne funkcjonowanie organizmu w warstwie fizycznej i poznawczej. Zapewnia większą klarowność intelektualną i emocjonalną, polepsza pamięć, wewnętrzny spokój, daje większe zdecydowanie i uważność. Ciało jest przyjemnie rozluźnione i lepiej znosi wysiłek. Skutki zażycia takiej dawki najczęściej są niezauważalne dla postronnych.

Dawka niska: polepsza znacząco zdolność do twórczego rozwiązywania problemów. Wspominaliśmy o eksperymentach dr Harmana tego dotyczących w pierwszym artykule cyklu.

Dawka średnia – lecznicza. Od takich dawek rozpoczyna się testy kliniczne, czy to chodzi o wspomaganie psychoterapii i leczenia w rozumieniu medycyny Zachodu, czy też w tradycyjnym użyciu podczas ceremonii leczniczych w kulturach szamanistycznych. Dzięki nowej odwilży w rządowej kontroli tych substancji dla celów naukowych pojawia się coraz to więcej doniesień empirycznych o niezwykle obiecujących wynikach użycia enteogenów do leczenia, bądź wspomagania leczenia w przypadku: PTSD (ostatnio pojawił się program leczenia dla weteranów wojny irackiej i afgańskiej), uzależnień (głównie od substancji narkotycznych pochodzenia syntetycznego, a więc tych najgroźniejszych), klasterowych bólów głowy, i wielu innych.

Dawka wysoka – wywołująca silne doświadczenia enteogenne. Dawniej nazwane byłyby psychodelicznymi. Doświadczenia opisywane przez osoby zażywające tak wysokie dawki zwykle nie różnią się od jakichkolwiek, które psycholodzy zaklasyfikowaliby jako DOŚWIADCZENIA GRANICZNE, MISTYCZNE, a filozofowie nazwaliby dogłębnym dotknięciem transcendencji. Są to dokładnie takie przeżycia, które podobnie jak przejście śmierci klinicznej lub innego OoBE, nie tylko trwale leczą nasz wrodzony neurotyzm, lecz pozytywnie przekształcają osobę pod względem jej przekonań co do uniwersaliów, co zawsze bez pudła przekłada się (nie da się tego oszukać, w tym stanie człowiek nie jest już nigdy więcej obłudnikiem ani psychospołecznym „graczem”) na zachowanie pozbawione obron Ego, bardziej twórcze i prospołeczne; pozytywny i harmonijny stan emocjonalny oraz znacznie częstsze i większe rozluźnienie schematów i otwarcie kategorii poznawczych, które sprzyja nietuzinkowej twórczości.


Nastawienie – enteogen pokaże Ci to, co nosisz w sobie

Właściwy set, jak to mawiał Leary, jest jednym z często niedocenianych uwarunkowań jakości doświadczenia psychodelicznego. Nie tyle środki enteogenne oddziałują na naszą psychikę, ale również nasza psychika oddziałuje niejako na ich ekspresję. Zasada ta uzmysławia, że jeśli jesteś człowiekiem pomieszanym wewnętrznie, neurotycznym, pełnym lęków lub/i agresji – enteogen ukaże Ci to w powiększającym szkle i wykrzywionym zwierciadle. I będzie to trudnym, może nawet przerażającym doświadczeniem. O takich od lat `60 mawiało się bad trip. Nie znaczy to jednak, że takie jakościowo negatywne doświadczenie nie może być szansą na pozytywną przemianę wewnętrzną. Właśnie po to są przewodnicy – szamani. Właśnie tak mogą też wspierać trudną psychoterapię odpowiednio wyszkoleni psycholodzy lub psychiatrzy. Ukazanie w tak jaskrawym świetle chaosu traum wewnętrznych, zwłaszcza jeśli były głęboko wypierane, częstokroć staje się koniecznym i skutecznym krokiem ku zdrowieniu. Ludzie, którzy nie mieli przed zażyciem jakichkolwiek doświadczeń z uważnym i spokojnym zagłębianiu się w sobie, doświadczeń w rodzaju własnej psychoterapii lub nabrania dyscypliny wewnętrznej podczas praktykowania medytacji, jogi lub innej drogi samorozwojowej (niekoniecznie wzorowanej na kulturach wschodu); mogą przestraszyć się takiego doświadczenia i utracić szansę do zaczerpnięcia z niego skutecznej, wyzwalającej nauki. To właśnie przez przypadkowych tripperów (którzy załamali się i popełnili samobójstwo), którym rozdawano darmo wesołe tabletki i znaczki na ulicach Haight-Ashbury podczas tłumnych „bachanaliów” w słynne lato miłości w 1967 – zawaliła się pozytywna renoma LSD. Ryzyko złego tripu może być wysokie także po prostu w przypadku nastawienia czysto „rozrywkowego”. Każdy poważny badacz grzybów psylocybinowych czy innych świętych roślin, a zawsze – szaman, powtarza: „musisz podchodzić do tego z SZACUNKIEM, jak do świętości. Szacunek wzmaga pokorę i uważność, a one potrafią chronić przed dostępem duchów, istot eterycznych, które mogłyby Tobie źle życzyć i wykorzystają każdą okazję Twej nieuwagi, aby pożywić się Twoją energią i wykorzystać Cię.”

Swoje nastawienie można wyraziście określić w formie powzięcia szczególnej Intencji. Najczęstszą intencją stosowaną w tradycyjnych szamańskich ceremoniach, intencją, która zawsze będzie zawierała maksimum pozytywu, a minimum negatywu (lub nawet jego kompletny brak) jest dictum następujące: „przyjmuję ten święty Lek w celu uzdrawiania – siebie (ciała, psyche), moich bliskich (w rozumienia ich ciała i duszy oraz naszych relacji z nimi) oraz świata” (można to rozumieć zwłaszcza jako próbę symbolicznego zadośćuczynienia za niszczenie środowiska naturalnego).


Środowisko – dobry setting

Elementy dobrego settingu są różnorakie: od dobrego zaufanego towarzystwa, do odpowiednio łagodnego nieelektrycznego światła (najlepsze są świece lub większy żywy ogień). Najważniejszym zabezpieczeniem środowiskowym jest jednak zapewnienie sobie Przewodnika – strażnika (wskazane także uruchomienie strażników duchowych, jakichkolwiek bóstw lub duchów, w których ochronne moce wierzysz). W przypadku ceremonii tradycyjnych rolę tą najskuteczniej pełni szaman, lub nawet kilku na raz. To on w swej linii przekazu i własnymi doświadczeniami nabył praktyki, jak chronić i wspomagać „leczenie”. W przypadku, gdy szaman jest niedostępny, śmiałkowie psychonauci powinni zaangażować zaufanego przyjaciela, który nie zażyje substancji, a jedynie będzie obserwował, czuwając na dobrostanem trippera. W przypadku substancji chemicznie nieczystych tym lepiej, jeśli jest to lekarz lub chociażby inny doświadczony już w przyjmowaniu tejże substancji sitter. Warto, aby ktoś obiektywnie patrzący na twardą rzeczywistość naprostował nas, że okno jest na 12 piętrze i lepiej abyśmy nie wzbijali się do lotu na skrzydłach wyobraźni. Wśród innych czynników, nie mniej ważnych, głównie składających się na naszą fizyczną i psychiczną wygodę, należy wymienić:

Najczęściej jednak osoby przyjmujące Święte Rośliny polegają na bezpośrednim kontakcie z przyrodą. Zwłaszcza jeśli ich intencją jest pogłębienie poczucia jedności z Gają i przyjęcie nauk co do wykorzystywania roślin do lecznictwa. O wielkiej różnicy w jakości doświadczenia enteogennego w zależności od otoczenia przekonał się chociażby badacz Rick Strassman, w trakcie eksperymentów nad wyizolowanym DMT. Niestety dopiero po czasie skojarzył, jak wielki wpływ na wizje miało pomieszczenie, w którym przeprowadzano eksperyment: „klinicznie” czysta sala szpitalna. Później postarał się o pozwolenie na prowadzenie doświadczeń w miłym domku gościnnym z widokiem na ogród.

Więcej o tym: jakie złożone interakcje zachodzą pomiędzy naszym nastawieniem, wielowiekową tradycją szamanistyczną używania rośliny, rodzajem Świętej Rośliny a efektami je zażycia, oraz co z tego wynika dla naszych spekulacji o rozwoju ludzkich kultur – w następnym artykule.

Krzysztof Kolecki

Komentarze: 6

1. Tak, prawdą jest,... • autor: (2015-07-12 22:01:06)

Tak, prawdą jest, że w doświadczeniach nie-chemicznych (te chemiczne są mi obce), jak zauważył Wojtek, nastawienie (set) i otoczenie (setting) działają i są ważne, powiedziałabym nawet, że arcyważne! Niedawno doświadczyłam tego na warsztatach Twardej Ścieżki w Kruczyborze u Nesa - miejscu pełnym magii i dobrej energii, a moimi Dobrymi Duchami była Nieziemska Grupa Przyjaciół z Wojtkiem na czele.
Gdyby nie to miejsce i Ci ludzie - nie zaistniałyby ważne dla mnie chwile, które zapisałam, by nie umknęły pamięci.
 

2. 4xKnow • autor: mechlinski.pawel (2015-07-08 20:27:27)

Bardzo dobry artykuł! Opisuje większość niezbędnych zagadnień przy pracy z roślinami mocy.

Czekam z niecierpliwością na kolejne odsłony cyklu! :)

[foto]3. Set i setting także w nie-chemii • autor: Wojciech Jóźwiak (2015-07-09 09:40:17)

Zauważę, że set i setting, czyli nastawienie i otoczenie, działają i są ważne w doświadczeniach nie-chemicznych, takich jak podróże przy bębnie, zakopywanie, szałas potu, oddychanie holotropowe i przy zwykłej medytacji.
Do trójcy Leary′ego -- (1) substancja, (2) nastawienie, (3) otoczenie -- chętnie dodam dwa kolejne warunki:
(4) rezonans, czyli własne wejście w rezonans z substancją lub metodą (bo nie-chemicznym odpowiednikiem substancji jest metoda)
(5) faza własnego procesu.
Faza procesu odpowiada za to, że różne podróże, w różnych momentach życia czyli własnego procesu doświadczeń (lub rozwoju) wyglądają tak różnie i tak bardzo różne "dary" przynoszą.

4. Rytuał • autor: mechlinski.pawel (2015-07-09 20:55:55)

Wydaje mi się jeszcze, że rolę set & setting odgrywał pierwotnie rytuał - zapewniał ustalone otoczenie, odpowiednie elementy (jak choćby wspomniane oświetlenie) i motywował do odpowiedniego nastawienia umysłu, przestawienia z normalnych torów codziennego myślenia. To wszystko zapewniało w miarę przewidywalny przebieg doświadczenia duchowego. W miarę, czyli bardziej niż w przypadkowym otoczeniu.

A no i oczywiście rytuał funkcjonował w systemie wierzeń, który z reguły zawierał także "klucz" do interpretacji dla doświadczenia, dzięki czemu można było zapobiec problemom z reintegracją. Jednym z takich kluczy jest współczesny Grof′a, innym klucz szamański, jeszcze innym tybetańska księga umarłych na której wzorował się Leary. Myślę, że klucz należałoby również dodać do zestawu BHP.

5. MAPS & Breaking Convention • autor: (2015-07-13 10:11:06)

Artykuł bardzo dobry i potrzebny, pozwolę sobie dodać, iż w ubiegły właśnie weekend w Londynie była konferencja (głośno promowana przez Multidisciplinary Association for Psychedelic Studies) poświęcona rzetelnym badaniom i terapii z wykorzystaniem enteogenów, psychodelików i środków zmieniających świadomość (takich jak MDMA) np. w terapii PTSD.

http://2015.breakingconvention.co.uk
Temat zbiorczo ujmujący redukcję szkód wskutek zażywania (nieodpowiedzialnego/nieświadomego) psychedelików jest szeroko wspierany przez MAPS i można wiele cennych materiałów (zarówno takich jak naukowe whitepapers, oraz samouczki i poradniki) tam pobrać / poczytać.

MAPS też poleca liczne materiały video z konferencji naukowej, przeprowadzonej w 2013 roku - znów, bezcenna kopalnia badań naukowych, kontaktów, wyników, wniosków, jak również crowdfundowany projekt na kickstarterze - Zendo Project: Psychedelic Harm Reduction.

[foto]6. MAPS, ZENDO, ICEERS i inne organizacje • autor: Krzysztof Kolecki (2015-08-04 11:55:16)

Tak, MAPS - to najprężniej działająca platforma międzynarodowa spinająca fundowanie i promowanie badań naukowych nad zastosowaniami enteogenów.Jeśli chodzi o BHP - to fajnie działa też ICEERS (http://iceers.org). Dają szerokie wsparcie prawne i informacyjne dla terapeutów psychodelicznych i innych oraz ich klientów (działających poza granicą prawa najczęściej) specjalizujących się w Ayahuasce i Ibogainie