Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-12-10

Alicja

Studia, pieniądze i bombardowanie

Poszłam na jakieś studia. Wyjazd się szykował i koleżanka zaofiarowała się, że będzie za granicą tłumaczem moim i jeszcze kogoś innego. Potem kosmetyczkę pełną pieniędzy zabrali mi niby na przechowanie. Usiłowałam ją odzyskać, ale w recepcji była pani mówiąca w dziwnym języku. Postanowiłam przyjść później. Przydzielono mnie do grupy na ćwiczenia z jakąś kobietą o ciemnych, krótkich włosach Nie wiedziałyśmy, kiedy zaczną się wspólne zajęcia całego roku. Ja w końcu wyszłam i zobaczyłam, że już dużo ludzi siedzi na sali. Nie miałam numeru telefonu do koleżanki, więc nie poinformowałam jej. Ludzie siedzieli przy stole i oglądali film z grubym facetem. Ja przypomniałam sobie o pieniądzach i stwierdziłam, że jeszcze pobiegnę sprawdzić, czy są na pewno. Zaczęłam szybko zbiegać po schodach w dół do recepcji. Wszystko było w atmosferze grożącego bombardowania.
Jeszcze gdzieś tam, po drodze, mówiłam bratu, że jakieś bombardowanie się zbliża. On był z żoną. Powiedzieli, że wieczorem nawet wyszli specjalnie na spacer w obawie o dzieci, bo wszystkie poszły na dyskotekę. Chcieli uratować chociaż jedno z czworga. Było już jednak dzień później i najwyraźniej żadnemu z dzieci nic się nie stało, bo spacerowali sobie spokojnie.

Alicja

Komentarzy nie ma.