Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-08-04

Dominika Dayam Szczeplik

Start rakiety, katastrofa

Byłam w rakiecie. Miała wystartować. W tym pomieszczeniu co ja było też dwóch mężczyzn. Jeden był odpowiedzialny za materiały wybuchowe. W razie gdyby start rakiety nie udał się, te materiały miały wybuchnąć, a my mieliśmy przejść do innego pomieszczenia. Pamiętając start amerykańskiej rakiety-ten nieudany, w którym wszyscy zginęli-bałam się. Przygotowywałam się na najgorsze. To chyba właśnie był start tej rakiety Atlantis z przeszłości, ja w niej byłam. Wystartowała, coś się psuło. Ale nie wybuchła ja tamta, tylko ta skierowała swój lot nad jakiś akwen wodny , i tam spadła do wody. Wszyscy się uratowali, tylko obawiałam się zagrożenia promieniowaniem. Wyszliśmy z tamtej wody gdzie rakieta spadła i wszyscy wskoczyli do drugiego akwenu, żeby się obmyć. Byłam przygotowana na to, że mogę umrzeć w cierpieniach z powodu promieniowania, ale nic się takiego nie stało. W strachu wśród tych ludzi w jeziorze poznałam starszego mężczyznę. Jezioro zamieniło się w parkiet. Tańczyliśmy, inni tez. Ten mężczyzna opiekował się mną, ja byłam przerażona. To, co mi dawał –bardzo tego wtedy potrzebowałam. Cieszyłam się że on jest. Postanowiłam z ni zostać.

Dominika Dayam Szczeplik

Komentarzy nie ma.