Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-07-08

Alexandramag

Stara kawiarnia i szukanie drogi

Chciałam znaleźć cmentarz. Nie mogłam znaleźć właściwej drogi. Wiedziałam, że znam to miejsce, że byłam tu już kiedyś.  Jedna droga prowadziła na cmentarz, druga była wokół starych kamieniczek. Zobaczyłam bardzo brzydką kobietę, przypominającą czarownicę. Miała twarz wykrzywioną grymasem. Była zawieszona na haku przy wejściu do jednej z kamienic, za sukienkę z tyłu. Wyglądała jak lalka, tylko była duża jak normalna kobieta. Przechodziłam później drugi raz tą drogą. Okazało się, że kobieta ta przemówiła do mnie, że pomyliłam drogę. Zobaczyłam kawiarnię, podeszłam do stolika i usiadłam. Obok przy innym stoliku, powyżej mojego poziomu, siedział mężczyzna przypominający  mi, znajomego sprzed lat. Wokół było bardzo dużo kurzu. Do innego stolika podeszły dwie kobiety i usiadły. Zamówiły kawę. Ja nic nie chciałam zamawiać. Mężczyzna podniósł się i podszedł do mnie. Powiedział, że szkoda by było utracić taki kontakt. Dał mi swój numer telefonu. Wzięłam jego wizytówkę i okazało się, że ma na imię Peter, mieszka z kobietą, ale być może ich drogi się rozejdą i na wszelki wypadek daje mi kontakt do siebie. Odeszłam, ale zostawiłam przy stoliku reklamówkę. Przypomniało mi się, że jej nie wzięłam i wróciłam się w to samo miejsce. Okazało się, że jednak trafiłam w inne miejsce. Było tam biuro zarządu firmy. Zapytałam jak zejść do kawiarni. Pokazali mi wąski korytarz. Musiałam się prześlizgnąć w dół wąskim tunelem, wyłożonym malutkimi kafelkami łazienkowymi, w kolorze niebiesko- biało-granatowym, w różnych odcieniach. Nie było tam schodów, tylko ten wąski tunel. Była tam przestrzeń tylko dla jednej osoby. Zsuwałam się w dół, coraz niżej. Jak znalazłam się na dolnym poziomie, musiałam schylić głowę i prawie przeczołgać się, żeby wyjść na zewnątrz. Wytłumaczono mi, że ten korytarz jest taki wąski po to, żeby zaoszczędzić na powierzchni użytkowej. Wszyscy tam pracujący musieli zawsze pokonywać tą drogę. Wróciłam do kawiarni, odebrałam reklamówkę z sukienkami dla mojej wnuczki i wyszłam. Wokół było dużo oświetlonych, eleganckich witryn sklepowych.

Alexandramag

Komentarzy nie ma.