Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-06-17

Monika Trybulska

Spalone na stosie

Sen zaczął się awanturą. Co przygotowałam jedzenie - rozcięłam bułkę, otworzyłam masło, żeby ją posmarować - kelnerka mi zabierała jedzenie zanim spróbowałam. Dostałam wścika.
Przeniosłam się na jakieś zebranie (szłam boso, obserwując jakie robię ślady w glinianym podłożu) gdzie spotkałam koleżanki z ogólniaka. Skarżyły się na potworny ból, choć nie wiedziałam czego. Potem zobaczyłam dopalający się stos i ten potworny słodko-mdły zapach, a właściwie smród, który i za dnia po obudzeniu za mną chodził... To one były spalone na tym stosie, podobno nie wytrzymywały już bólu. Podeszłam bliżej, był popiół i ich dwie zupełnie ocalone głowy. Spakowałam je do torebki papierowej jak pączki, wyniosłam je... nie wiem, gdzie. Obudziłam się.

Monika Trybulska

Komentarze: 1

[foto]1. Sen jest o tym, jak boli przeszłość • autor: Wojciech Jóźwiak (2011-06-24 15:51:45)

Moko! Sen jest o tym, jak boli przeszłość. Spotykasz dwie koleżanki z liceum i z nimi dzieją się dwie rzeczy:
po pierwsze, wszystko je boli i nie wiadomo, co;
po drugie, okazuje się, że zostały spalone na stosie.
Te dwa wydarzenie zlewają się w jedno: cierpią, bo się palą na stosie – i zostały skazane (nie wiadomo przez kogo) na spalenia na stosie, ponieważ nie wytrzymywały swojego bólu. (Sny w ogóle nie lubią odróżniać, co było najpierw co potem i co jest skutkiem czego. Pokazują nie związki przyczynowo-skutkowe, tylko kompleksy.)
Koleżanki są dwie i to jest ważna wskazówka. Gdyby była jedna, konieczne byłoby dowiedzieć się, kto to jest i co łączy lub łączyło cię z tą osobą i jaką rolę gra ona w twoim prywatnym psycho-teatrze. Dwie osoby już reprezentują zbiorowość, ogólność. Sens jaki pokazuje ci sen, jest mniej więcej taki: „nie wytrzymuję bolesnych wspomnień z przeszłości” – przy czym to liceum może być tylko ogólnym wskaźnikiem okresu przeszłości czyli twojej własnej niedojrzałości, „błędów i wypaczeń” młodości.
Scena w stołówce jest odwrotnością tego, co zwykle bywa w snach, ponieważ w snach w stołówkach najadamy się, a kelnerki prześcigają się w podawaniu nowych potraw. W twoim śnie nic zjeść nie możesz, ponieważ kelnerka wykonuje czynność odwrotną: zabiera ci to jedzenie, zanim je sama sobie przygotujesz. Co oznacza zablokowanie energii. Sen uświadamia ci, że nie możesz pobierać energii z głębokich warstw psychiki, z tego naturalnego źródła. Przepływ, jaki tu powinien być, został zablokowany. Można sobie wyobrazić, że znaczna część „substancji” twojego umysłu, zamiast czerpać energię z wewnętrznego źródła, zajęta jest rozpamiętywaniem jakichś bolesnych urazów z przeszłości. Swąd palonych stosów połączyłbym w jedno z ta niemożnością najedzenia się i złośliwością kelnerki, ponieważ pewne rodzaje dymu, np. dym z papieru, z plastikowych torebek, z tłuszczu lub z kości, działa „antyrekreacyjnie”.
Tu konieczne (zapewne) wyjaśnienie. Wchodzisz do lasu, albo nadciąga wieczorna masa powietrza gdzieś znad lasów albo jezior, wychodzisz na dwór i czujesz że się dobrze oddycha, ze wraz z oddechem przychodzi do ciebie i wnika w ciebie coś dobrego, pewna ożywczość. Ta ożywczość powietrza zostanie zniszczona, kiedy znajdziesz się w zasięgu dymu z papieru, torebek albo tłuszczu. (Ale są dobre gatunki dymu, nawet bardzo energetyzujące, np. z szałwii, eukaliptusa, jałowca, kadzidłowca.) Swąd blokuje przepływ energii, a to zablokowanie inaczej zostało „opowiedziane” jako złośliwa anty-kelnerka w anty-stołówce.
Twoja złość na to jest tą sama energią, - która w dalszym ciągu snu produkuje złośliwe obrazy rozprawienia się z tym, co przeszkadza przez spalenie na stosie jak heretyków lub czarownice.
Mordowano paląc na stosie tych, których (ileś wieków temu) uważano za jakieś straszliwe-mistyczne zagrożenie dla całości i porządku świata: czyli bluźnierców i czarownice. W śnie jest podobnie: twoja śniąca podświadomość rozpoznaje blokadę energii, niemożność picia ze źródła, i korzystając twojej wściekłości postanawia przeszkodę wypalić żywym ogniem.
Głowy pakujesz „jak pączki” czyli jak smaczne i deserowe pieczywo. Co się czyta w języku snu: samo zjawisko niech przepadnie (niech przepadnie to paskudne poczucie braku zasilania, braku dopływu energii), ale doświadczenie (rozwiązywania tego problemu) niech się zachowa - niech to zapamiętam i twórczo wykorzystam.
Podobny sens niesie ta scena ze snu, kiedy idziesz boso i zostawiasz ślady w mokrej glinie. Zostawianie śladów wzywa do zapamiętania. Zapamiętania czego? – Tego że (w śnie) szłaś boso po wilgotnej glinie, czyli że nawiązałaś bliski i bezpośredni kontakt z Ziemią i to ziemią w jej żywej, wilgotnej i plastycznej (nie sztywnej ani twardej) postaci. To jest taki kontakt, który wnosi energię, jest to jeden z kanałów-sposobów pobierania energii, o którym „mowa” w całym śnie. Wilgotna ziemia, na której zostawiasz ślady bosych stóp, to jest metafora tamtych głębokich, życio- i energodajnych warstw umysłu.