Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-09-30

Alexandramag

Spadek

Zaparkowałam samochód w wąwozie. Bardziej przypominał mi tunel. Miałam go za jakiś czas przestawić. Dowiedziałam się, że zmarła jakaś kobieta. Zostawiła dla mnie spadek. Miałam mieć przekazane pamiątki po niej. Niby była to moja rodzina. Rodzina ta była bardzo bogata. Wszystkie drogocenne rzeczy przechowuje w banku. Jakiś urzędnik - mężczyzna - w obecności kilku osób przekazał mi trzy rzeczy po tej kobiecie. Prawdopodobnie działo się to w banku. Jedna rzecz to złote serduszko ozdobione niebieskim kamieniem szlachetnym, akwamaryną. Z tyłu otoczone  kamieniem naturalnym w kolorze pomarańczowym, półszlachetnym, nieoszlifowanym. Drugi to był dość duży kamień ametystu nieoszlifowanego w kolorze fioletu, trzecia rzecz to pierścionek. Wszystkie te „skarby” dostałam i nie mogłam się napatrzyć - takie były piękne. Byłam zaskoczona całym zajściem i pomyślałam, że skoro rodzina ta przechowuje swój majątek w banku, w sejfie, to ja też powinnam mieć tutaj swój sejf dla siebie, na swoje cenne rzeczy. We śnie byłam rozwiedziona. Moim adoratorem był brat mojego eks-męża.  Niby z nim byłam (w rzeczywistości nie darzyłam go sympatią). Weszłam z moim adoratorem ze snu do pomieszczenia, w którym znajdują się maszyny do pisania. Zostawiłam karteczkę ze swoim imieniem i nazwiskiem, w celu rezerwacji jednej z maszyn. Wszyscy się dziwili, dlaczego nie zmieniłam nazwiska, skoro wyszłam za mąż, i gratulowali mi zamążpójścia. Powiedziałam, że nie muszę, bo nie wyszłam za mąż, a ten człowiek ma to samo nazwisko, które noszę po mężu.

Alexandramag

Komentarzy nie ma.