Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-05-14

ALiv

Spadajacy samolot i przesiadka na nowy

Lecialam samolotem do Francji (tu przebija film jaki ogladalam przed snem, byla w nim wieza eiffla.) Mialam na miejscu sie spotkac z kolezanka, zegnalam sie z nia, moiwmy: dobra, to do zobaczenia na miejscu. Miala leciec nastepnym samolotem. Moj samolot wystartowal, i juz podczas startu cos mu przeszkodzilo i zaczal spadac. Uslyszelismy pilota mowiacego znajome, polskie "no zesz ku** mac" i spadalismy. dziwne, bo to bylo w srodku miasta i przenikalismy przez budynki zamiast sie o nie rozbic. W koncu samolot trzesac sie strasznie wyladowal na ziemi (crash landing), byl zepsuty i byli jacys ranni. Ja wstalam z fotela, nic mi nie bylo tylko bylam w szoku ze wielki samolot spadl i zwymiototalam kilka razy z emocji. Wrocilam jakos na lotnisko, gdzie spotkalam swoja kolezanke, ktora tam wczesniej zostawilam. Mowie : wyobrazasz sobie?!! przezylam katastrofe samolotu!! Ale to nic, jest przeciez nastepny. Przepraszam na chwile - i tu musialam znowu zwymiotowac z nerwow. Bylam caly czas podekscytowana ale opanowana, zwykle tak reaguje na takie sytuacje.
Od tej pory bylysmy nierozlaczne i czekalysmy na nastepny samolot, ktorym ona miala leciec. Poszlysmy na lunch, spedzalysmy czas razem rozmawiajac etc. W koncu polecialysmy razem, tym razem bez przeszkod.

ALiv

Komentarzy nie ma.