Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2017-04-06

Arkadiusz

Sny z bronią w ręku

Sen nr 1 z przedwczoraj: ćwiczenia z bronią.

Znalazłem się z siostrą na strzelnicy. Byłem przekonany, że świetnie strzelam z pistoletu, natomiast siostra czuła, że strzela beznadziejnie. Wchodziliśmy jakby na podwyższenie i dostawaliśmy pistolet od instruktora. Jak wziąłem do ręki broń to od razu poczułem, że nie mam nad nią kontroli, ręka mi się trzęsła. Pistolet wystrzelił, nie trafiłem w tarczę. Potem chciałem pomóc siostrze, podałem jej broń, trzymaliśmy razem pistolet, czułem, że ona lepiej sobie radzi. Wystrzeliła, trafiła poniżej celu, ale całkiem w porządku według mnie.

Sen nr 2 z dziś: napad z bronią w ręku (przed snem zastanawiałem się, jak można nawiązać senny kontakt z duszą, po tekstach JB o Swedenborgu).

Razem z dwoma kolegami weszliśmy z pistoletami w ręku do domu przyjaciół. Chcieliśmy im coś ukraść, przechadzaliśmy się po pokojach, pewni siebie, czując moc broni i zgrozę, jaką ona wywołuje o przyjaciół. Ci przerazili się na nasz widok. Byli jednocześnie wstrząśnięci i zniesmaczeni naszą agresją. Pogroziliśmy im, wzięliśmy łup (nie wiem co to było) i wyszliśmy. Kiedy byliśmy w swoim pokoju, usiedliśmy przy stole. W czyimś ręku pojawił się długi papieros z przyklejonym do niego dużym długim ślimakiem. Kolega, chyba nasz przywódca, siedzący po lewej stronie, zaczął zjadać papierosa, także jego część pod ślimakiem. Niejako wyswobodził go, oblizując z resztek papierosa. Do pokoju weszli przyjaciele, których napadliśmy. Z wyrzutem zapytali nas, jaką sobie wystawiamy ocenę jako ludzie. Pierwszy kolega powiedział, że wystawia sobie ocenę 6 i coś tam po przecinku (nie pamiętam dokładnej liczby), drugi kumpel podał podobną liczbę, chyba trochę wyższą. Pomyślałem, że wysoko. Ja powiedziałem, że nie potrafię sobie wystawić oceny, że właściwie mogę sobie wystawić dowolną liczbę, i większą i mniejszą, i każda będzie dobra, no i kim ja jestem, żeby to ocenić.

Arkadiusz

Komentarzy nie ma.