Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2002-03-26

Wojciech Jóźwiak

Sny i ich symbole (5)
Krótki kurs rozumienia snów

Kiedy w przestrzeni, w której dzieją się sny, spotykamy Mistrza, znak to, że znaleźliśmy się blisko bardzo ważnego miejsca tej przestrzeni: blisko jej środka - magicznego centrum. Wygodnie jest bowiem wyobrazić sobie, że przestrzeń snów ma swój centralny punkt, gdzie krzyżują się różne drogi i gdzie przyłożone są największe siły, manifestują się najwyższe energie. Tu, w centrum, dzieją się rzeczy, które nie całkiem dotyczą śniącego, bowiem wykraczają poza jego osobiste sprawy i życiowe doświadczenia. Można powiedzieć, że w niektórych snach odsłaniają się przed nami misteria, które nie całkiem przeznaczone są dla nas. Trwa tam teatr energii, która wyświetla postaci pełne mocy. Czasem - w takich snach - udaje nam się ten teatr podejrzeć, często niewiele z niego rozumiemy, ale zawsze część jego mocy spływa na nas. Mistrz pojawia się w wielu postaciach, bywa zarówno mężczyzną i kobietą, zwykle jest starszy od śniącego, często po prostu stary, i dlatego Carl Gustav Jung nazwał go Starym Mędrcem. W czterech snach, które omówimy w dalszym ciągu, postać ta wyróżnia się swymi białymi włosami, chociaż niekoniecznie jest starcem.

[Moneta]
Ten sen przyśnił się mojemu jedenastoletniemu bratu. Śniło mu się, że w swoim pokoju znalazł złotą monetę, na której był wizerunek staruszka, który poruszał ustami i mówił coś do niego. Potem na parapecie okna pojawił się czarny kruk. Brat wpuścił go do środka, ale kruk chciał zabrać mu monetę. Wyrzucił go więc za okno. Wówczas, znowu na parapecie, pojawił się czarny, nieduży pies. Brat wpuścił go do środka i wziął na ręce. Pies miał obcięty ogon i coś dziwnego między tylnymi łapami, i dziwnym wzrokiem wpatrywał się w monetę, jakby chciał ją porwać. Brat przestraszył się jego wzroku i tego czegoś, co ten pies miał między łapami, i wyrzucił go za okno. Wtedy, przestraszony, spojrzał naszemu (prawdziwemu) pieskowi w oczy i poczuł wielki spokój, jaki na niego spłynął. Następnie pojawiło się uczucie, jakby zgubił monetę. Ale wówczas ogarnęło go białe światło i przeniosło do podnóża niewielkiej górki, przy której ktoś się modlił i trzymał monetę w dłoni. Wtem z tego pieniążka wytrysnęło białe światło i w nim pojawił się staruszek w białej szacie. Miał białą brodę, białe włosy i wąsy. Staruszek był podobny do tamtego wizerunku na monecie. Miał bardzo miły wyraz twarzy i promieniował dobrem. (Sen spisała Elżbieta z Kwidzyna, brat ma na imię Tomasz, lat 11)

Sen zaczął się od znalezienia złotej monety. Z monetami jesteśmy oswojeni, nosimy je w portfelach i kieszeniach, dziś ich wartość jest zdawkowa i skłonni jesteśmy je lekceważyć, mówić "drobne". Są to jednak przedmioty pod wieloma względami magiczne. Moneta zawiera bogactwo, a będąc ze złota, symbolizuje także energię i jej przypływ, o czym mówiliśmy w rozdziale 2. Dawne monety, z formalnego punktu widzenia, były to po prostu starannie odważone kawałki złota, na których król, cesarz lub książę umieszczał swój wizerunek i godło swego państwa, aby w ten sposób - niby podpisem - potwierdzić wagę, wartość i prawdziwość tego metalu. To miało swoją symboliczną, magiczną stronę: do złota, magicznego metalu, dodawał się królewski majestat i w ten sposób moneta stawała się symbolem najwyższych wartości: przywodziła na myśl władzę króla, bogactwo złota, energię Słońca (gdyż złoto było metalem Słońca, a król władcą ludzi, tak jak Słońce jest władcą niebios), a w końcu przypominała o Bogu, który wszystkie te rzeczy stworzył i panuje nad nimi. Pierwsza rzymska mennica, gdzie bito złote denary, była zarazem świątynią bogini Junony (w Grecji zwanej Herą). Czy zastanowiło cię, dlaczego monety są okrągłe, w kształcie koła? Nie dla wygody, bo gdyby miały kształt prostokątnych sztabek, łatwiej byłoby je pakować i rozmieszczać w skrzyniach i kasach skarbców. Przyczyna tego, że moneta jest kołem, również jest symboliczna i magiczna. Moneta jest kołem tak samo, jak kołem jest horyzont zamykający ziemię, jak kolista jest kopuła nieba, orbity planet i tarcze Księżyca i Słońca. Moneta jest więc modelem świata rozumianego jako święte miejsce pobytu człowieka, jest zatem mandalą. Mandala, jak pamiętamy, zawiera jeszcze kwadrat wpisany w koło, czyli jest kołem zorientowanym względem kierunków. Na monetach są portrety, godła i napisy, i właśnie one orientują monetę aby stała się mandalą. Wszystkie te rzeczy rozważał nieświadomy umysł Tomka, kiedy pojawił się ten sen.

Boski porządek, którego symbolem jest moneta, jest stale zakłócany przez różnych oszustów, uzurpatorów i ciemne, chaotyczne siły. Te siły również pojawiają się we śnie - najpierw jako kruk, potem jako czarny pies. Mandala-moneta ma swojego mieszkańca. Jest nim wewnętrzny Przewodnik i Nauczyciel, którego, jak wspomniałem, Carl Gustav Jung nazwał Stary Mędrcem. Pojawia się on pod różnymi postaciami w naszych snach, szczególnie wtedy, kiedy jesteśmy w trudnym położeniu i bardzo potrzebujemy rady i pomocy z "tamtej", podświadomej strony umysłu. W śnie Tomka Stary Mędrzec występuje bez żadnego przebrania, chciałoby się powiedzieć: taki, jaki jest - jako świetlisty starzec o białych włosach, w białej szacie i w kręgu białego światła. Zrozumiałe jest zarówno to, że ów Stary Mędrzec promieniuje dobrem, jak i to, że towarzyszy mu dobry pies, bo tak się często zdarza w snach, w których się on pojawia. (Znam wiele snów, gdzie pies występuje w roli anioła.)

Wróćmy jeszcze do tej "strasznej rzeczy", którą czarny pies miał pomiędzy tylnymi łapami. Co to mogło być? Najprostszym rozwiązaniem tej zagadki jest to, co zwierzęta naprawdę mają gdzieś w tylnej części ciała. U jedenastolatka pojawiały się myśli o seksie, a jego senna wyobraźnia uznała je za groźne, wręcz demoniczne zakłócenie jego dotychczasowego uporządkowanego świata. Zapamiętajmy też kruka i to właśnie w skojarzeniu z "czymś miedzy nogami". Dojdziemy jeszcze do snu, w którym kruk wystąpi w jednej ze swoich wielkich mitologicznych ról - jako fallus.

Następny sen łudząco przypomina sen "Opal" z rozdz. 2. Tak samo jak tam śniąca zostaje obdarowana złotymi podarkami, tyle że tutaj symbolika tych złotych przedmiotów jest bardziej rozbudowana i lepiej wyjaśniona (już w samym śnie), a Mistrz, w tamtym śnie ledwie widoczny, tutaj występuje zupełnie jawnie.

[Trzy złote przedmioty]
Jestem na wystawie obrazów, które są piękne i dzielą się na trzy grupy. Pierwsza grupa przedstawia kolorowe pejzaże, kwiaty, rośliny. Druga grupa - nic konkretnego, tylko dużo kolorowych grubych linii. Trzecia grupa, tajemnicza, jakby z innego świata, kojarzy mi się z fragmentami nieba: droga mleczna, gwiezdne spirale... Jacyś ludzie podziwiają te obrazy, z przejęciem i radością rozmawiają o nich. Wszyscy twierdzą, że obrazy bardzo mi się udały. Jestem zaskoczona taką opinią i mówię: "Nie ja je wykonałam." Zrobiła się wielka cisza. Z grupy ludzi wychodzi mężczyzna, starszy ode mnie, średniego wzrostu, szczupły, o białych włosach, w jasnobrązowym garniturze. Zbliża się do mnie z uśmiechem pełnym ciepła i miłości, i patrząc mi w oczy stwierdza stanowczym tonem: "To ty jesteś ich autorem!" Stoi nadal przy mnie, a do mnie podchodzi młoda kobieta, a za nią inni i wszyscy po kolei wręczają mi drobne prezenty (wszystkie w małych pudełkach), dziękują mi i odchodzą. Pozostaje ze mną tylko tamten mężczyzna z białymi włosami i on również wręcza mi ozdobne pudełeczko, mówiąc przy tym: "A tu masz coś ode mnie." Otwieram - a w pudełku jest złoty pierścionek; wysuwają się kolejne dwie ukryte szufladki: w jednej są złote kolczyki, a w drugiej złoty łańcuszek. Ze zdziwieniem patrzę na tego pana i pytam "Za co?". Tu sen urwał się. (Autorka anonimowa)

Sen wygląda jak seans psychoterapeutyczny, który ma na celu podniesienie samooceny śniącej: tak, aby uwierzyła, że sama jest twórczynią swojego świata, swojej życiowej drogi (to bowiem symbolizują te wystawione obrazy), i co więcej, że dzieło to jej się udało. Białowłosy mężczyzna ma wszelkie cechy "Starego Mędrca", wewnętrznego przewodnika, doradcy na ścieżce duchowego rozwoju. Jego białe włosy są oznaką odwiecznej wiedzy. Księga Daniela powiada, opisując postać pełną mocy: "a Starodawny usiadł, którego szata była jako śnieg biała, a włosy głowy jego jak wełna czysta" (Dan. 7.9). Tutaj jednak mistrz wewnętrzny ubrany jest skromniej, zaledwie w brązowy garnitur. Trzy grupy obrazów przypominają świat taki, jaki istniał w wyobraźni ludzi pierwotnych, podzielony na świat środkowy, czyli "ten świat" na powierzchni ziemi (ten świat przedstawiają pejzaże i wizerunki roślin), następnie świat górny, niebiański (obrazy gwiazd i spiralnych galaktyk), oraz świat podziemny, do którego - być może - odnoszą się te nieokreślone "grube linie". Potrójny skarb, który śniąca otrzymuje od Mistrza, odpowiada trzem rodzajom jej dzieł, obrazów z wystawy i - zatem - owym trzem poziomom świata. Trzy jest liczbą magiczną i doskonałą. Pierścień, kolczyk i łańcuch są w zasadzie tym samym przedmiotem: złotym kołem, symbolem Słońca i energii, a także, jak każde koło, każą myśleć o obrazie doskonałej przestrzeni: o mandali.

I jeszcze jedno wcielenie mistrza o białych włosach:

[Krzyż Atlantów]
Uciekałam przez tropikalny las przed czarnymi wojownikami. Dobiegłam do skały, i dotknęłam jej. Napastnicy zamarli z przerażenia. Bo nagle skała się rozstąpiła, a ja wpadłam do jaskini. Leżałam na czymś, co było jakby taflą lodu podświetloną od dołu. W tym lodzie był zamknięty człowiek, a nad nim świecił krzyż Atlantów białym światłem. Lód zaczął topić się pod moim dotykiem. Ten człowiek wstał; miał około dwóch metrów wzrostu, białe włosy, czerwoną skórę i ubranie pokryte pismem klinowym. Czarni, gdy go zobaczyli, uciekli z wrzaskiem. Miał wygląd kapłana lub mędrca. Biła od niego siła i spokój. Podziękował mi za uwolnienie i dał mi ten krzyż. Wyglądało to tak, jakby ten świetlisty krzyż wyszedł z niego i wszedł we mnie. Ten kapłan powiedział: "Będzie cię chronił i da ci to, czego inni nie mają. Jeszcze się kiedyś spotkamy." Po tych słowach odwrócił się i zniknął. ("Wodniczka")

Ten sen jest ogromnie podobny do pierwszego snu z tego rozdziału, w którym jedenastoletniemu Tomkowi Mistrz o białych włosach wynurzył się z monety. Oba sny zaczynają się od ataku ciemnych sił: tam były to kruk i czarny pies z "czymś strasznym" między nogami, tutaj są to agresywni Murzyni w tropikalnym lesie. Następnie objawia się białowłosy Mistrz i odtąd śniąca osoba czuje się bezpieczna pod jego ochroną. Tropikalna dżungla i zamieszkujący ją agresywni czarni ludzie, to oczywisty symbol psychicznego chaosu, w jakim śniąca czuje się zanurzona. Jeśli skupić się na postaci tych czarnych wojowników, to rozpoznamy w nich Obcych, których znamy z poprzednich rozdziałów, ale tym razem występują oni w swojej groźnej postaci. Gdyby śniąca przed nimi nie uciekła pod ochronę Mistrza, popadłaby w psychiczne pomieszanie.

Śniąca szuka oparcia w czymś najtwardszym i najsolidniejszym - w skale. Skała rozstępuje się i następuje tak często powtarzające się w snach zejście do podziemi, tutaj: do jaskini. Oczywiście jaskinia symbolizuje wnętrze umysłu i drogę do jego środka, jądra, do źródeł jego energii. W jaskini spoczywa śpiący i zamrożony mężczyzna, w którym poznajemy Wewnętrznego Mistrza śniącej. Mistrz ów ma także pewne cechy Animusa, tak jak opisywał go Jung: po pierwsze, jest mężczyzną, po drugie, jego wygląd świadczy o jego autorytecie, wygląda bowiem "jak kapłan lub mędrzec", a jego szata (to po trzecie) pokryta jest pismem klinowym, czyli przekazem starożytnej mądrości. Animus zaś miał być nosicielem zarazem autorytetu i logicznej, rozumowej wiedzy. Według Junga Animus wyrażał męską stronę umysłu kobiety. Reprezentował on to, czego kobietom miało jakoby brakować, mianowicie logiczne myślenie, dyscyplinę, chłodny rozsądek, umiejętność podejmowania racjonalnych decyzji nie zmąconych paniką. Ale uwaga: podkreślam to słówko "jakoby"! Że tych cech brakuje kobietom, tak uważali właśnie pierwsi psychoanalitycy, którzy jednak byli mężczyznami, żyli kilkadziesiąt lat temu i wraz z całą swoją epoką mieli swoje przesądy na temat kobiet... Dodajmy jeszcze jedną ważną cechę, która każe nam w postaci z tego snu widzieć Animusa: jest on chłodny, tak jak "chłodny" jest rozum. Więcej - jest tutaj chłodny aż do przesady: bo jest zamrożony.

Czy uznamy tego chłodnego mędrca za Animusa czy też za kolejne wcielenie Wewnętrznego Mistrza, spotkać go we śnie, to prawdziwe szczęście. (Przy czym jedno nie wyklucza drugiego: senne postaci notorycznie bywają kimś lub czymś i zarazem kimś innym jednocześnie.) Sen taki oznacza osiągnięcie pewnego wysokiego poziomu dojrzałości. W życiu codziennym dojrzałość ta przejawia się w zdolności do kierowania innymi, podejmowania decyzji, które dotyczą nie tylko "mnie" ale i pewnej szerszej grupy ludzi; oznacza zdolność do zajmowania wysokiej pozycji społecznej. Wodniczka, kiedy przydarzył się jej ten sen, skończyła 31 lat - czyli była w wieku odpowiednim na takie przemiany.

Przyjrzyjmy się jeszcze raz temu, co się dzieje we śnie. Śniąca ucieka od dżungli i wrzeszczących dzikusów. Zarówno bujny, tropikalny las, jak i dzicy ludzie z dzidami reprezentują to, co w nas jest instynktowne, biologiczne, "dzikie" i chaotyczne. Może to oznaczać, że Wodniczka ma już dość życia z dnia na dzień i ulegania ślepym popędom, chce wziąć się w garść i zacząć prowadzić życie uregulowane i oddane wyższym ideom. Dlatego też szuka schronienia w skale - która tu symbolizuje "twarde", stabilne, ugruntowane wartości. Mimo to, ta ucieczka od Dzikusów musi nieco niepokoić. Zbyt potężne siły kryją się w naszej dzikości, aby rezygnować z tego źródła energii. Miejmy nadzieję, że po tym śnie Wodniczka, zbrojna już w krzyż Atlantów, potrafiła przyjąć i przyswoić sobie także te instynktowne energie, które wyświetliły się wcześniej jako czarne prymitywy z dzidami.

Kapłan, którego spotyka w jaskini (czyli - w głębokim wnętrzu własnego umysłu) jest wysokiego wzrostu. Tak powinno być, gdyż tak właśnie nasza podświadomość wyobraża sobie wszystkie istoty obdarzone mocą. Nawet Buddę jego wyznawcy (ci, którzy go nie znali) uważali za mężczyznę iście nadludzkiego wzrostu.

Następny znamienny szczegół polega na tym, że uśpionego Mistrza śniąca sama odnajduje w jaskini i sama wydobywa go spod lodu. Śniąca w jaskini zachowuje się nad podziw samodzielnie, a postać, którą tam znajduje, symbolizuje właśnie samodzielność, a nawet coś więcej: autonomię ludzką, zdolność do stanowienie sobie swoich własnych praw i podążania ścieżka, która się sobie samemu wyznaczyło. A zatem śniąca odnajduje i wyciąga z lodowej bryły postać, która symbolizuje te cechy charakteru, które ona już wykazała - co jawnie oznacza, że objawiony we śnie Mistrz-Animus jest tą jej stroną osobowości, którą powinna tylko wydoskonalić i rozwinąć, ale nie musi ledwie zaczynać z nią od zera.

Włosy Mistrza są białe a skóra czerwona - są to, co nie musi być przypadkiem, barwy polskiej flagi; kolory te więc oznaczają, że zainteresowania śniącej kierują się ku ogólnemu dobru, i że zapewne zamierza działać w szerszej społecznej skali. Ten płaszcz z pismem klinowym mnie zaskoczył, gdyż podobną wizję mędrca-kapłana o twarzy pokrytej pismem klinowym miał kiedyś pewien Anglik, z którym wspólnie medytowałem nad kartami taroka. Oczywiście te klinowe znaki oznaczają wiedzę odwieczną; zasady, do których zawsze stosują się ludzie.

Ciekawą rzeczą też jest ten lód. Jung nauczał, że jeśli w snach i wizjach pojawia się uwięziona postać lub energia żeńska, to tym, co ją więzi, jest lód lub szkło. Kiedy zaś męska, to więzi ją żelazo. Tutaj zaś męska energia kapłana-Animusa jest uwięziona w lodzie, czyli odwrotnie niż według psychoanalizy. Raczej nie warto się przejmować tym odstępstwem od psychoanalitycznej poprawności, gdyż zapewne i tak psychoanalitycy nie wszystko co się dzieje w naszych snach rozpoznali prawidłowo i do końca.

krzyż Atlantów  egipski krzyż anch  runa Othala  herb Nałęcz 
Krzyż Atlantów, egipski krzyż anch, runa Othala, herb Nałęcz

I wreszcie krzyż Atlantów. Jego miłośnicy uważają, że jest to potężny symbol uzdrawiający i scalający ludzką psychikę. Podobnie wygląda egipski krzyż ankh, tyle że ma jedną nóżkę, a jeśli zakryć poprzeczkę, to to, co pozostanie z krzyża Atlantów, będzie runą Othala, albo polskim herbem Nałęcz. Runa Othala oznacza "własność przodków", a więc odnosi się do życia społecznego i do działań człowieka zanurzonego w gęstej sieci społecznych powiązań. Othala z poprzeczką - czyli krzyż Atlantów właśnie - wygląda jak człowiek. Możemy widzieć w tym znak, że śniąca osiąga wyższy, społeczny, stopień stawania się "pełnym człowiekiem".

W kolejnym śnie białowłosy mistrz nie daje darów-amuletów, ale pokazuje świat w jego mistycznym wymiarze, a wskazówki, które pojawiają się w tym śnie, mogą dotyczyć nadciągającej przyszłości.

[Mistyczna pustynia]
Przebywam w mieście, którego nie znam. Chodząc ulicami stwierdzam nagle, że to mi się śni. Jestem świadoma, że to sen, ale nie rezygnuję z niego. Idąc zatrzymuję się przed domem, pod którym stoi krowa. Krowa zmienia się w kobietę i wskazuje mi schody wiodące do góry. Jest przy mnie mój młodszy syn. Idę razem z nim pod górę po schodach, trwa to długo - ja dalej wiem, że to mi się śni. Docieramy na ogromny taras, na którym stoi mężczyzna w powłóczystej szacie z siwą brodą i włosami. Ręką daje nam znak, byśmy podeszli do niego. Podchodzimy, ja i syn, trzymając się za ręce. Ten mężczyzna pokazuje nam widok z tarasu. To jest coś pięknego: mistyczny świat. Wielka, rozległa pustynia, ogromne czerwone słońce i wielka cisza. Jestem zachwycona tym widokiem. Ale w tym momencie dostaję telepatyczny przekaz, że musimy wracać. Robię to bardzo niechętnie. Czuję wielki dystans, który dzieli mnie i mojego syna od tego siwowłosego mężczyzny. Schodzimy tymi samymi schodami. (Ja wciąż zdaję sobie sprawę, że to sen). Jesteśmy na dole. Kobieta, która przeobraziła się z krowy podaje mi białą kartkę z adresem, pod którym mogę się z nią skontaktować. Czuję, że zaraz się obudzę i usiłuję zapamiętać ten adres. Zapamiętałam tylko nazwisko "Rękawicznik", bo litery na kartce zaczęły się zmieniać w jakieś hieroglify. Wzięłam te kartkę z adresem do ręki - i obudziłam się. (Natalia)

Miasto - nieznane miasto, miasto w obcym kraju, to kolejny obraz umysłu, czyli obraz poprzez który śniący umysł pokazuje samego siebie. W snach, które poznaliśmy dotąd, umysł raczej przedstawiał się jako podziemie, ale w tamtych snach poszukiwana była ukryta (jak w podziemiach) i nieznana moc. Tutaj Śniąca szuka nie tyle mocy (energii), co porządku, ładu, sensu, i dlatego umysł pokazuje jej swoje wnętrze jako przestrzeń wysoce uporządkowaną, czyli miasto, które chociaż z początku może wydawać się labiryntem po którym błądzisz, to jednak w istocie jest mandalą. Poznamy jeszcze więcej snów o miastach i ich uporządkowanych strukturach. W środku tego miasta-mandali znajduje się wysoki budynek z tarasem na dachu, na który się idzie schodami. Wysoki budynek w centrum, wysokie schody - przypomina to zikkuraty, masywne budowle w centrach babilońskich miast, ich najświętsze miejsca, siedziby bogów. Schody lub drabina najmniej od czasu snu patriarchy Jakuba o aniołach wędrujących po drabinie do niebios są symbolem łączności pomiędzy niebem i ziemią, pomiędzy światem zwyczajnym i przestrzeniami mistycznymi. Nic dziwnego, że właśnie schody znajdujemy w centrum mandali, gdzie ziemia łączy się z niebem. Śniąca przychodzi z miasta-ziemi, gdzieś z dołu, i na tarasie zostaje jej pokazane niebo oraz ziemia widziana z niebieskiej perspektywy. We śnie widzi tam coś, co na jawie bywa tylko rzadkim przywilejem nielicznych mistyków: widzi Całość Świata. W tym symbolu zawiera się tak poszukiwany przez nią sens i ład. A pokazuje jej ten ziemski-nadziemski widok dostojny mężczyzna o białych włosach i brodzie, czyli znany nam już Białowłosy Mistrz.

Ciekawą postacią jest ta kobieta, która przeobraża się z krowy i która przy Wewnętrznym Mistrzu działa jako sekretarka. Mamy wrażenie, że o ile Białowłosy pokazując Śniącej naładowane sensem krajobrazy działa jakby na najwyższym, duchowym poziomie, to Kobieta-Krowa przekazuje jej znaki dotyczące jej bardziej konkretnego, materialnego życia. Kobieta, która wyłania się z krowy, przypomina starożytne krowiookie lub krowiogłowe boginie, jak grecka Hera i egipska Hathor czy Izyda. Kobieta-krowa to prastary obraz opiekuńczej, żeńskiej siły. Ciekawe, że w tym śnie męska strona podświadomości (Białowłosy) i takaż strona żeńska (Kobieta-Krowa) zgodnie współdziałają ze sobą. To dobry znak, wskazujący iż Natalia bliska jest realizacji w swoim życiu tego, czego szuka: porządku i pełni.

Zagadkowe słowo "Rękawicznik" oznacza kogoś, kto robi rękawiczki. Rękawiczka to ma do siebie, że ściśle pasuje do ręki, tworzy z nią jedną całość, jak również rękawiczki występują parami. Razem to oznacza, że aby ład stał się pełny, Śniąca powinna jeszcze znaleźć kogoś, kto będzie odpowiadał jej tak wiernie, jak rękawiczka dłoni, i razem staną się parą na wzór pary rękawiczek. Gdyby Natalia mówiła po angielsku, zauważyłaby pewnie, że słowa "glove" (rękawiczka) i "love" (miłość) różnią się tylko jedną literą, podobnie jak słowa "glover" (rękawicznik) i "lover" (kochanek).



Wojciech Jóźwiak

Komentarzy nie ma.