Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2002-03-26

Wojciech Jóźwiak

Sny i ich symbole (4)
Krótki kurs rozumienia snów

W snach, które omówiliśmy dotąd, zamajaczyła postać, z którą w sennych światach spotykamy się dosłownie co krok. Postać ta - przybierająca różne maski, występująca w niezliczonej liczbie przebrań - odgrywa w snach szczególną rolę: prowadzi śniącego, towarzyszy mu w jego podróży, czasem komentuje to, co się dzieje, coś wyjaśnia, czasem coś śniącemu daje - prezenty, podarki, szczególne "magiczne" przedmioty. Zawsze sprawia wrażenie, że więcej wie i że śniący znajduje się pod jej opieką, albo przynajmniej jego kroki są przez tę postać pilnie obserwowane. Postać tę nazwiemy Przewodnikiem. Czasem Przewodnik czyni coś więcej: wprowadza śniącego w jakieś senne tajemnice, odkrywa przed nim nieznane dotąd treści, udziela mu przekazu. W symboliczny sposób uczy go, jak postępować. Takiego "zaawansowanego" Przewodnika będziemy nazywać Wewnętrznym Mistrzem, albo Mistrzynią, jeśli, co się często zdarza, jest kobietą. Nie jest łatwo zdecydować, czy ten ktoś, kogo widzimy we śnie i kto nam towarzyszy, to jeszcze Przewodnik czy już Mistrz. Niekiedy będę tych nazw używać zamiennie. Do tej pory Przewodnika mogliśmy się dopatrzyć w tej kobiecie, która (we śnie "Ciepłe kamienie") przestrzegła śniącą, że za dary trzeba płacić; kimś takim był czarownik-wróżbita wręczający opale (sen "Opal), ów ktoś, kto podawał płaszcz i koronę (w śnie "Koronacja"), a także sympatyczny cudzoziemiec, który prowadził Małgorzatę ku horyzontowi (sen "Wędrówka z Rosjaninem").

Ten ostatni przypadek jest ciekawy przez to, że Przewodnikiem jest Obcy. Jest to właściwie logiczne: Obcy, jako przybysz z magicznej części świata leżącej gdzieś daleko, poza światem zwyczajnym i znanym, a przez to pełen mocy, jest jak najbardziej odpowiednim kandydatem na Przewodnika po krainie snu. W tym i w następnych rozdziałach przerobimy długą serię snów, w których główną rolę grać będą wewnętrzni przewodnicy i mistrzowie, i w większości będą oni cudzoziemcami lub przybyszami z przeszłości albo z innych dziwnych światów, a ich wygląd i właściwości będą często bardzo egzotyczne. W śnie, który tu przedstawiam, postać ta jest starą kobietą, i - co dla nas szczególnie ważne - Niemką.

["Apfel, Kirschen, Rose"]
Gdy wracam z pracy, mijam starą kamienicę, która zaczyna się już walić. Od dziecka fascynował mnie ten dom, czułam, jakby był zbudowany dla mnie. Dowiedziałam się, że przed wojną była tu niemiecka apteka, a na górze mieszkali jej właściciele. A oto, co wydarzyło się we śnie: Idę w nocy do domu. Dochodzę do tej starej kamienicy z apteką. Jest bardzo cicho. Czuje się bezpiecznie, ale waham się, czy dalej iść na skróty, czy przez miasto. Wybieram drogę przez miasto, więc zaraz przejdę obok głównych drzwi kamienicy. Podnoszę wzrok i widzę staruszkę - ma siwe włosy upięte w koczek, ubrana jest w spodnie i ciepłą bluzę, wygląda na żwawą i rezolutną. Staruszka mówi do mnie: "Apfel, Kirschen, Rose!" - i znika. Ja nie rozumiem sensu tego, co mówi, choć wiem, że powiedziała po niemiecku i wymieniła trzy czerwone przedmioty. Nie widzę w tym związku, ale czuję się dobrze i miło. (Ewa ze Świebodzina)

"Dawniej" ma tu podobny sens, co w innych snach - "głębiej". Zarówno wędrówka w głąb ziemi, jak i w głąb czasu (jak w tym śnie, w którym wyświetla się przedwojenna, niemiecka historia Świebodzina), w istocie jest przeniesieniem się w głąb umysłu. Zwiedzanie starego miasta, zabytków, mijanie starych domów, to symboliczne przedstawienie zwiedzania wnętrza umysłu, jego treści. Można wypowiedzieć zgrabną formułę, że podświadomość tak się ma do świadomości, jak historia to czasów obecnych. Teraźniejszość i świadomość są jawne i znane, zaś podświadomość i przeszłość - tajemnicze i ukryte. Nie przypadkiem też z całego starego miasta jako szczególny symbol wybrana zostaje apteka. Łatwo zgadnąć, dlaczego: apteka przecież to miejsce, gdzie wydaje się lekarstwa - środki, które leczą, które koją ból, usuwają choroby, przywracają człowieka do życia. Stara kobieta we śnie na progu apteki jest jej właścicielką, aptekarką, a więc także: uzdrowicielką. Stara kobieta we śnie kobiety może być natychmiast rozpoznana jako wewnętrzna przewodniczka, a więc postać, która symbolizuje mądre i uzdrowicielskie siły obecne w podświadomości. I owa Przewodniczka ukazuje się we śnie, aby przekazać śniącej słowa-zaklęcia, mające zapewne uzdrowicielską moc. To, że są wypowiadane w obcym języku, po niemiecku, dodaje im mocy. Słowa te ("Apfel, Kirschen, Rose") znaczą: "jabłko - wiśnie - róża". Wszelkie słowa wypowiadane przez postaci w snach należy sobie cenić, bo zazwyczaj postaci te niewiele mówią, a od słów wolą gesty, sceny, działania. Jabłko, wiśnia i róża są czerwone i poprzez ten kolor mogą mieć jakiś związek z życiem erotycznym. Jabłko już od przygody Ewy (to przecież imię śniącej!) i Adama w raju jest "narzędziem" erotyzmu i małżeństwa. Róża jest też odwiecznym symbolem miłości. A co robią tu wiśnie? Też bywały używane przez poetów jako symbol miłosnych rozkoszy. Ale prócz tego, że są czerwone, więc mają kolor życia, krwi, ognia i namiętności, to mają tę właściwość, że na szypułkach rosną parami, a więc są obrazem kochanków połączonych w parę. Dla nas są także przykładem jednego z tych niezliczonych szczegółów, na które trzeba zwracać uwagę, kiedy tłumaczy się sny.

Następny sen mówi o życiowej przemianie, którą symbolizuje przejście przez most, a przewodnikami są Cyganie. Prócz tego pojawia się w nim piękny symbol: żywa ziemia. Zapamiętajmy ten obraz, poprzez który, jak można się domyślać, ukazywały się płodne, twórcze siły wnętrza umysłu.

[Cyganie na moście]
We śnie byłem w mieście, gdzie spędziłem dzieciństwo, i szedłem z rynku miasta ulicą, która schodzi do mostu. To była zwykła droga, którą kiedyś codziennie wracałem do domu. Kiedy doszedłem (w moim śnie) do mostu, wraz ze mną na most weszła grupa Cyganów. Z przodu szedł starszy Cygan, niski, ciemny i chudy, czarno ubrany, w wielkim kapeluszu. Za nim kobieta lat około 35, silna, pewna siebie, dość tęga, w długiej spódnicy, kolorowo ubrana. Ta Cyganka weszła na most tuż przede mną i powiedziała mi, abym szedł za nią, bo taka kolejność będzie naturalna. Pół kroku za mną szła młoda i ładna dziewczyna, reszta Cyganów gdzieś dalej. Most był w budowie, właściwie były to luźne deski ułożone w poprzek rzeki, żadnych barierek, szerokie szpary przez które było widać wodę w dole. Problemy zaczęły się w miejscu, gdzie most się kończył i zaczynał drugi brzeg. Ten drugi brzeg był stromym, prawie pionowym zboczem zbudowanym z różowej gliny. Można powiedzieć, że to była żywa glina - ta ziemia miała łososiowy kolor i była miękka jak plastelina, i robiła wrażenie czegoś żywego i ruchomego. Kiedy próbowałem się na nią wspiąć, zobaczyłem przed sobą, wyżej niż ja, tego starego Cygana, który wspinał się w górę w ten sposób, że wbijał dłonie w tę glinę, całe dłonie, ruchem takim jak w karate, i dzięki temu miał jak zaczepić się o ścianę z gliny. Szedł w górę wbijając się w ziemię pazurami. Obok siebie, na tym samym stoku zobaczyłem też tę młodą Cygankę, która wcześniej szła o krok za mną. Ona leżała, luźno i od niechcenia, na tym stromym zboczu, a ta miękka glina oblewała jej ciało. Ta dziewczyna była częściowo naga, widać było jej nagie piersi, które dotykały gliny. Tamtej drugiej Cyganki, za którą szedłem wcześniej, już nie widziałem. Ja sam próbowałem też iść w górę jak ten Cygan, ale nie umiałem tak dobrze jak on wbijać dłoni w glinę, aż po nadgarstek, a tylko tak wbite dłonie dawały oparcie. W glinie na zboczu były ciernie, rosły tam cierniste gałązki, i musiałem na nie uważać. Dalej we śnie już byłem na górze, a Cyganie zniknęli. Ciekawe, że ten sen przyśnił mi się, kiedy zacząłem szukać działki do kupienia, gdzie mógłbym zbudować dom, dodam, że w innej miejscowości. (Michał K. z Warszawy)

Sen jest niewątpliwie jest związany z tymi poszukiwaniami i zawiera czytelne instrukcje, jak śniący ma postępować, aby "zapuścić korzenie" i wejść w posiadanie swojego miejsca na ziemi, miejsca swego nowego domu. Sen przedstawia jego powrót do domu - gdyż miejscem akcji jest droga, którą wracał do domu w dzieciństwie. Tutaj, symbolicznie, ten powrót do domu oznacza, że Michał jest na drodze do tego miejsca, które jest mu (rzec można) przeznaczone na ziemi. Droga idzie przez most, a przejście przez most jest symbolem ważnych decyzji, po których czyjeś życie wygląda już inaczej niż przedtem. Most jest więc symbolem przemiany. Co więcej, ten most jest dopiero w budowie, co jeszcze dobitniej wyraża przejściowość obecnej sytuacji. Ziemia za mostem, ku której idzie Michał, jest jednocześnie nazwana "domem", ponieważ idzie ku niej droga, którą kiedyś zmierzał do domu - i zarazem jest nieznana i trudno dostępna. Podobnie jak w życiu, gdzie Michał pragnie znaleźć swój nowy dom i jednocześnie wciąż tego miejsca nie zna.

I teraz do akcji wkraczają przewodnicy śniącego. Znowu nie jest przypadkiem, że są to Cyganie. Zastanówmy się, kim są Cyganie i co oznaczają przedstawiciele tego dziwnego ludu. Życie większości ludzi upływa w pewnym stałym kręgu, toczy się wzdłuż ustalonej drogi, na którą składają się dom, szkoła lub praca, sklep, gdzie codziennie robi się zakupy... Dzisiejszy człowiek przypomina dawnego chłopa lub mieszczanina, który trzymał się swojego poletka lub warsztatu. W przeciwieństwie do nich, Cyganie nie byli przywiązani do żadnego miejsca, wciąż wędrowali, przybywali z daleka i w dal odchodzili. Dlatego pozostali symbolem tego, co jest "dalej" - tej części świata, która jest poza naszym zwykłym zasięgiem. Prócz tego wciąż odnosi się do nich wyobrażenie Obcego, jako mieszkańca obszaru naładowanego magicznymi siłami i bliskiego zaświatom. Cygan jest również pośrednikiem, tym, który łączy to, co znane, z nieznanym "gdzieś dalej". Szukając nowego domu Michał wszedł w nieznane i jego śniąca podświadomość skojarzyła to obce terytorium z Cyganami. Ale jest w tym również konkretna wskazówka: że aby odnieść sukces (i zdobyć ziemię pod dom) śniący ma postępować w sposób nietypowy, odkrywczy, inaczej niż jest do tego przyzwyczajony - jako że Cyganie symbolizują inne życie, inne niż to, do którego zwykły osiadły i "udomowiony" obywatel jest przyzwyczajony.

Most prowadzi na nową ziemię, a ta ziemia jest świeża, "żywa" i niezmiernie trudna do zdobycia. I tu jeden z przewodników pokazuje śniącemu, jak ten ma iść, aby tę ziemie zdobyć: musi wbijać całe dłonie w ziemię. To jest jasny symbol: nie można się oszczędzać ani traktować tego zadania ulgowo, "na pół gwizdka". Przeciwnie, trzeba użyć całej swoje siły i determinacji w tych staraniach, i nic dziwnego, że w śnie wspinaczka do nowej ziemi przypominała zadawanie ciosów karate. Karatecy używają całej siły i nie oszczędzają swoich dłoni! Młoda Cyganka pokazuje śniącemu drugi sposób na to, by wygrać: tym sposobem jest oswojenie się z ziemią, wręcz stopienie się z nią w jedno. Co to może oznaczać w konkretnym życiu? Na przykład to, że Michał powinien dobrze poznać tę miejscowość, gdzie chce się osiedlić, poznać ludzi i układy, wczuć się intuicyjnie, co tam się dzieje. To, że trzeba uważać na ukryte ciernie, też w tym momencie wydaje się jasne. Sen kończy się sukcesem: śniący wchodzi na górę i idzie dalej już sam. Jak naprawdę stało się w życiu Michała, nie wiem.

[Nauka wróżenia]
Byłam z przyjaciółkami. Jedna z nich przyprowadziła starą, ciemnoskórą kobietę, wyglądającą jak Murzynka lub Cyganka. Kobieta ta wszystkim podała rękę na powitanie, a tylko mnie nie chciała podać, bo nie miałam ze sobą pewnego amuletu z koralików. Ona sama miała na sobie wiele ozdób, korali i amuletów. Była ubrana w długie, kolorowe spódnice, tak jak się ubierają Cyganki. Z początku byłyśmy w parku, ale nagle znalazłyśmy się wszystkie razem w małym, ciasnym i ciemnym pokoiku. Ona siedziała z nami i nie odzywała się. Potem wyszłyśmy na dwór we dwie, tylko ja i ona. Ona chciała, żebym pokazała jej, jak się u nas uprawia zboże. Odeszłam więc parę kroków i podniosłam z ziemi małe tekturowe pudełko - było to pudełko po moich kartach taroka, którymi sobie czasem wróżę. Powiedziałam do niej: U nas stawia się takie pudełka i czeka się, aż zboże w nim dojrzeje i pudełko napełni się ziarnem. Wtedy otworzyłam to pudełko, a w środku były ziarenka pszenicy. Ona je obejrzała i nic nie powiedziała. Ja zamknęłam to pudełko i odstawiłam je tam, skąd je wzięłam. Ziemia w tym miejscu była jaśniejsza, prawie kremowobiała, a samo to miejsce było przy ścianie dużej szklarni. (Agnieszka)

Stara Cyganka-Murzynka ma wszelkie cechy Wewnętrznej Mistrzyni. Poznajemy to po tym, że jest stara (a mistrzowie tajemnych nauk prawie zawsze, przynajmniej w snach, są starzy), oraz po tym, że jest ciemnoskóra, tak jak bywają właśnie Cyganki i Murzynki. Wróżenie z kart to przecież wiedza tajemna, więc ten kto ją pokazuje, sam musi mieć nie-jasny, a więc ciemny wygląd. Ciemny kolor skóry oznacza też, że ów ktoś jest bliski ciemnym głębinom duszy, że jako senny obraz wyłania się z nie-jasnych obszarów podświadomości. Bardzo znamienny jest ten moment snu, kiedy przestrzeń wokół śniącej, jej koleżanek i owej starej wróżki kurczy się do rozmiarów małego pokoiku. Zgadza się to z tym, że wiedza tajemna zwykle była przekazywana w ciasnych pomieszczeniach: w grotach, w podziemiach albo w specjalnie budowanych inicjacyjnych szałasach. Ciasność i zamknięcie tego pomieszczenia oznacza dwie rzeczy: że w istocie w tym momencie śniąca odbywa podróż do wnętrza własnego umysłu, a po drugie, że wiedza, którą otrzymuje, jest dostępna tylko dla niewielu - bo w ciasnym pomieszczeniu niewielu ludzi może się zmieścić.

Podobnie jak w poprzednim śnie jest szczególny powód, dla którego Wewnętrzna Mistrzyni objawia się jako Cyganka: dawniej ludzie wierzyli (a nasza podświadomość jest o tym przekonana do dziś), że "tamten świat", zaświaty, miejsce pobytu duchów przodków i innych duchów, dobrych i złych, znajduje się gdzieś daleko; wprawdzie na naszej ziemi, ale bardzo daleko, gdzieś za horyzontem. Cyganie, którzy byli wieczni wędrowcami, mieli siłą rzeczy łatwiejszy kontakt z zaświatami i tajemnymi mocami, pochodzącymi stamtąd.

Cyganka chce, aby śniąca pokazała jej, jak "u nich" uprawia się zboże. Domyślamy się, że uprawa zboża symbolizuje rozwój duchowy. Agnieszka zapewnia swoją Mistrzynię, że zboże-pszenica wyrośnie w jej pudełku z kartami taroka, czyli otrzymuje w śnie wskazówkę, że właśnie praca z kartami będzie jej osobistą drogą duchego rozwoju, a Mistrzyni-Cyganka milcząco ten fakt potwierdziła. Ziemia w miejscu, gdzie stało pudełko z kartami, była jaśniejsza, ponieważ karty pobrały trochę mocy od Ziemi, która to moc symbolizowana jest czarnym kolorem. Wielka szklarnia widoczna w pobliżu jest dobrym znakiem, gdyż szklarnia, jako miejsce przyśpieszonego wzrostu i dojrzewania, we śnie oznacza przyśpieszone dojrzewanie umysłu śniącej i jej umiejętności. Zwróćmy jeszcze uwagę na to, że Mistrzyni sama prawie nic nie mówi i właściwie nic nie robi. Zadaje śniącej jedno pytanie ("jak u was uprawia się zboże"), a wszystkie odpowiedzi i inspiracje pojawią się już po stronie śniącej. Oczywiście, w snach, inaczej niż na jawie, nie zawsze jest jasne, kto jest kim, jednak warto zapamiętać ten sposób przejawiania się sennego mistrza, który czasem nic nie robi i nie mówi, ale sama jego obecność sprawia, że u śniącego pojawiają się gotowe odpowiedzi i rozwiązania.



Wojciech Jóźwiak

Komentarzy nie ma.