Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2002-03-26

Wojciech Jóźwiak

Sny i ich symbole (3)
Krótki kurs rozumienia snów

W śnie o cudzoziemcach na targu (od którego zaczęliśmy nasze poszukiwania) pojawiła się postać Obcego - człowieka przybyłego gdzieś z daleka, mieszkańca świata, który nie jest naszym światem, a przez to bliższego niż my zaświatom i wypełniającej je magicznej mocy. Warto bliżej przyjrzeć się tej postaci, tym bardziej, że jest częstym gościem w naszych snach. Tak się składa, że w dwóch snach, które dalej przedstawiam, Obcy są Rosjanami. Tak to jest: nasza senna wyobraźnia często tych magicznych Obcych nie szuka zbyt daleko!

[Wędrówka z Rosjaninem]
Jadę autobusem pełnym ludzi. Stajemy gdzieś w szczerym polu. Wygląda, że to koniec podróży. Razem ze mną wysiada wielu ludzi, ale wszyscy gdzieś znikają. Wiem, że idę do domu. Nie ma żadnych zabudowań, ani drzewa, ani krzewu. Wygląda to na wczesną wiosnę. Idę bardzo szeroką polną drogą, pełną kolein i błota, jakby rozjeżdżały ją jakieś wielkie ciężarówki. Droga jest prosta i szeroka, sięga horyzontu. Przyłącza się do mnie mężczyzna: silny, wysoki, przystojny blondyn i mówi, że będziemy wędrować razem i on będzie mi towarzyszył w drodze do domu. Chociaż mówi po polsku, wiem, że jest Rosjaninem. Dokoła pustkowie, przed nami nie widać celu - żadnych domów, ale to mnie nie dziwi. Jestem pełna spokoju, nadziei i zadowolenia. Idziemy obok siebie nic nie mówiąc. (Małgorzata z Jeleniej Góry)

Ów tajemniczy towarzysz podróży, Rosjanin, jest właśnie magicznym obcym, jednym z tych, którzy żyją poza kręgiem znanego i zwyczajnego świata, a więc gdzieś w pobliżu wszelkich boskich i demonicznych sił, które bytują "gdzieś daleko", na krańcach świata. Zauważmy jeszcze raz, że my, Polacy, nosimy takie wyobrażenie o Rosjanach, iż są to ludzie bardziej od nas dzicy i bliżsi świata natury niż my; bardziej nieokrzesani, ale też bardziej szczerzy i naturalni. A także myślimy o nich tak, że Rosjanie zwykle zwyciężają, są potężni, budują imperia - w przeciwieństwie do nas, którzy raczej mamy do siebie pretensje, że nam się nic nie udaje.

Małgorzata śni, że wysiada z autobusu pełnego ludzi i idzie dalej w pojedynkę i pieszo. Oczywiście zarówno jazda autobusem jak i piesza wycieczka to symboliczne przedstawienia jej życiowej drogi. Ta scena ze snu wyraziście mówi, że śniąca uwalnia się spod wpływów otoczenia i przestaje dbać o to, "co ludzie sobie pomyślą", że nie chce dłużej być "przeciętnym człowiekiem" i odkrywa swoje prawdziwe powołanie. Ale cel jeszcze (tak mówi sen) jest daleko, jeszcze go nie widać, chociaż wszystko wskazuje, że ten cel odnajdzie, że jest na dobrej drodze. O tym mówi pora roku, w której dzieje się ten sen: wczesna wiosna. Wczesna wiosna to czas, kiedy wszystko się dopiero zaczyna i kiedy wszystko jest możliwe, gdyż świat jest jeszcze nowy i świeży. Podobne znaczenie, jak wczesna wiosna, ma pora dnia - przed świtem.

I jeszcze jeden ważny obraz tu się pojawia: ta droga pełna kolein i błota, to inaczej obraz poruszonej ziemi. Warto znowu wyczulić się na ten obraz. Ziemia oznacza bowiem głębokie i życiodajne, twórcze warstwy umysłu; a to że są one poruszone, rozgrzebane, oznacza, w prawdziwych głębiach umysłu trwa gorączkowa praca nad psychiczną przemianą. Bo także ten sen jest o tym samym: o wewnętrznej przemianie.

Ten sen był spokojny i grzeczny. Za to senne sceny, które teraz przedstawię, są dość drastyczne, a Rosjanie, którzy w tym śnie się pojawiają, są nie dość, że Obcymi, ale wręcz Dzikimi Ludźmi. (O postaci Dzikusa jeszcze będziemy mieli okazje sobie opowiedzieć.) Są przepełnieni biologiczną, pierwotną siłą, która przejawia się jako seks, a czasem jako agresja. (Kiedy czytasz tu o Rosjanach, pomyśl sobie, że zapewne w snach Szwedów albo Niemców Obcy i Dzicy nazywają się "Polakami". Musimy się pogodzić z tym, że nasza śniąca podświadomość jest mało kulturalna i pełna narodowych i innych uprzedzeń i stereotypów.) Ten sen przyśnił się mnie, około 15 lat temu. Polska jeszcze wtedy należała do bloku sowieckiego. Ja już byłem w takim wieku, kiedy raczej do wojska nie biorą.

[Rosjanka w mundurze]
Jestem w wojsku. Noszę mundur. Są moi koledzy, z którymi na studiach odbywałem szkolenie wojskowe. Mam nie więcej niż dwadzieścia lat. Słyszę jakieś dowcipne uwagi na swój temat, że mam nie dość wojskowy wygląd. Gdzieś trzeba biec, podoficerowie popędzają; okolica urządzona jest jak poligon, w stylu agresywnie wojskowym. Coś się dzieje: wokół panuje ruch, pośpiech - akcja i mobilizacja. Ja i moja formacja nie jesteśmy w tych działaniach najważniejsi, gdyż główna rola przypada wojskom rosyjskim, a my tylko plączemy się przy nich. Wśród Rosjan jest wiele kobiet, też w wojskowych mundurach. Z jednej strony jest ściana z jaskrawo czerwonej cegły, z drugiej trawa. Pod ścianą jakieś stoły, skrzynki i inne rupiecie; my na tym siedzimy, podczas gdy Rosjanie obładowani sprzętem przemieszczają się po okolicy. Panuje wśród nich gorączka i nerwowość. Nagle jedna z dziewczyn w rosyjskich mundurach zaczyna strasznie, wariacko krzyczeć: "Gorąco mi! Za gorąco mi!" - i odbiega od swojego odziału, zrywając z siebie mundurowe ubranie. Pokazuje się jej ciało, nadmierne, jakby rozsadzane wewnętrzną siłą, nabrzmiałe, barwą i widokiem przypominające świeżo wędzone mięso. Druga z kobiet, też na wpół rozebrana, przypada, przywiera do niej, obejmują się. Wokół czuje się poruszenie. Dwaj moi koledzy stają gotowi niby sprinterzy przed startem, jeden mówi do drugiego: "Jak się następne ruszą, to kolej na nas!" Ciężki, zwalisty Rosjanin o twarzy i oczach nabiegłych krwią krzyczy na nas, że to nie dla nas te kobiety. (WJ)

Tak więc Obcy w tym śnie są postaciami, przez które przejawia się pierwotna energia, dzika wolność, biologiczna siła, ledwie ukryta pod "mundurem" cywilizacji, gotowa w każdej chwili wyrwać się z tych jakże wątłych okowów nałożonych na nią przez kulturę.

Z drugorzędnych szczegółów, które widać w tym śnie, zwróćmy uwagę na barwy: czerwoną ścianę z cegły i pod nią zieloną trawę. To zestawienie - czerwień i zieleń - jest prastarym symbolem energii życia. Czerwień, która rozgrzewa, i zieleń, która studzi. Czerwień zwierząt i ich krwi, zieleń roślin pochłaniających energię-światło Słońca. Czerwień męska i agresywna, zieleń opiekuńcza i kobieca. Czerwona jest ściana, skierowana w górę jako symbol wspinania się i wysiłku, zielona jest trawa, porastająca poziomy szmat ziemi, zachęcająca do wypoczynku. Obraz ten przedstawia połączenie przeciwieństw, podobnie jak znany chiński symbol in-jang: koło podzielone na krople, białą i czarną. Zieleń kojarzy się też w tym śnie z leniwymi Polakami, czerwień zaś reprezentuje Rosjan - dzikich i naładowanych rozpierającą ich, rozrywającą ich ciała energią. I wreszcie zieleń to mundur, czyli cywilizacja i "grzeczne" ramy w których zazwyczaj żyjemy, czerwień zaś to dzikie ciało.

Co znaczył tamten sen, kiedy mi się przyśnił? Oczywiście, należy poznać i wyjaśnić sobie poszczególne ładne obrazy, jakie pojawiają się w snach - ale przecież nie zastąpi to rozumienia snu, który przemawia jako całość i całościowo przesyła swój przekaz. A więc tamte sceny można tak przełożyć na język potoczny (w takiej mierze, w jakiej to jest w ogóle możliwe): "Twoje zadanie polega na tym, aby wyrwać się z 'munduru', czyli ze sztywnych ram i schematów, jakie pozwoliłeś sobie nałożyć. Jeśli pozostaniesz w 'mundurze', będziesz siedział dalej bezczynnie pod ścianą i tylko się przyglądał. Ale wiesz, słyszysz przecież, jak ci mówią, że nie nadajesz się do 'munduru'! Jest w tobie dużo większy potencjał możliwości, niż to, co naprawdę wykorzystujesz w swoim życiu. Twoim zadaniem jest, abyś uwolnił, wyzwolił swoją dziką energię, twoją pierwotną siłę. Ona jest teraz twoim naturalnym sojusznikiem. Rwij zielony 'mundur' - pozwól uwolnić się czerwonemu 'ciału'!"

Czy wykorzystałem wtedy to przesłanie przekazane mi przez sen? Tamten moment należał niewątpliwie do jednego z tych okresów w moim życiu, które były naładowane zmianami i sięganiem po nie wykorzystywane dotąd możliwości. Ówczesne zmiany dotyczyły wielu rzeczy - wspomnę tylko, że wykonywałem wówczas "grzeczny" i mieszczący się w "mundurze" zawód nauczyciela w szkole średniej, zaś po przemianie, parę miesięcy później zacząłem wybitnie "niegrzeczną" pracę jako malarz wysokościowy.

Sen ten ma jeszcze jedną "podszewkę". Carl Gustav Jung uważał, że nieświadomy zasób energii w psychice mężczyzny objawia się w snach pod postacią kobiety. Co jest logiczne, gdyż to, czego w sobie nie znamy (świadomie), chętnie zrównujemy z podobnie zagadkową płcią przeciwną. Ową "wewnętrzną kobietę" mężczyzny Jung nazwał "anima", co po łacinie znaczy: dusza. Z kolei podobna nieświadoma wewnętrzna energia u kobiety przybiera w snach, wizjach i fantazjach postać mężczyzny, którego Jung nazwał "animusem" (duch lub myśl po łacinie). Ciekawe, że anima nie tylko jest kobietą, ale kobietą o szczególnym charakterze: jest kapryśna, nieobliczalna, nieporządna, "rozlazła", chaotyczna, nieopanowana i zmienna. Odwrotnie, podświadomy animus kobiety, jej wewnętrzny mężczyzna, jest opanowany, stały, skupiony, metodyczny, nastawiony na określony cel.

Postacie animy i animusa łączą oba sny omawiane w tym rozdziale. Żywiołowa Rosjanka z mojego snu - wtłoczona w mundur, z którego się wyrywa na wolność - to właśnie anima. Za to opanowany i znający swój cel Rosjanin ze snu Małgorzaty ma wszelkie cechy animusa: idzie naprzód w określonym kierunku, ma więc jasno wytyczony cel, droga, którą kroczy, jest prosta i sięga w dal, sam czyni wrażenie pewności i skupienia, dana jest mu moc kierowania innymi.

Ciekawe też, że oba te sny niosą podobne przesłanie: oba zalecają, aby wydostać się z istniejących układów i nawykowych sposobów życia, aby nie żyć "jak inni", ale znaleźć własną drogę i uruchomić własny, osobisty potencjał. W jednym przypadku symbolem tego, z czym trzeba zerwać, jest mundur, w drugim środek komunikacji zbiorowej - autobus. Jednak kiedy dochodzi do odpowiedzi na pytanie, jak to zrobić, każdy z tych snów radzi coś przeciwnego: sen Małgorzaty każe jej, by obrała sobie wyraźny, jednoznaczny cel i prostą drogę, i tego się trzymała. Mój sen o Rosjance podsuwa mi wizje wręcz przeciwną: by wyzwolić w sobie to, co naturalne i żywiołowe, własną tłumioną dotąd "dzikość". Nie jest wcale dziwne, że właśnie takie rady, zgodne ze swoją naturą, podsuwają "chłodny" animus i "gorąca" anima.



Wojciech Jóźwiak

Komentarzy nie ma.