Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-05-19

Tallis Keeton

Sny o dzieciach

Witajcie :)
Mama moja pytała, czy da się jakoś wytłumaczyć jej dwa najnowsze sny.

Pierwszy sen

Mama była w domu i usłyszała, że ktoś wchodzi do domu. Wystraszyła się, że to włamywacz (bo w zimie mieliśmy włamanie, to pewnie dlatego). Ale to był tylko mój kuzyn, który mieszka z rodziną po sąsiedzku, za płotem. Albo ktoś podobny, kto się mamie mojej wydał moim kuzynem. I on powiedział, że przyszedł po dzieci. Okazało się, że mama nie wiedziała, jakie dzieci. Wszedł do domu i zamierzał zabrać dwoje małych dzieci, nie wiem czy niemowląt czy też trochę już starszych. Mama mówiła mi, że we śnie się dziwiła, skąd u nas w domu te dzieci. Ostatecznie nie wiemy, czy je zabrał. Ale mama nie protestowała z tego co zrozumiałam z jej opowiadania, aby je zabrał.

Drugi sen

Drugi sen też był o dziecku. Mamie się śniło, że jechali autem z tatą. Tato prowadził. No i zbliżali się do ronda. Rondo miało krzaki i po zewnętrznej stronie i po wewnętrznej, tj. i na poboczu i na tym okręgu w środku, tym klombie. No i mama zobaczyła na poboczu dziecko. Ale to nie było zwykłe dziecko, ale duch dziecka. Mama przestraszyła się, ale nie tego ducha, tylko tego, że tato wjedzie w niego. Nie chciała, aby je zabił. Chociaż wiedziała, że to dziecko już nie żyje, to sądziła, że to źle, jeśli tato je potrąci. I mimo że siedziała w aucie, złapała tego ducha za włosy (chociaż był przezroczysty) i rzuciła nim do środka ronda, za krzaki. No i dzieciak się wtedy zaczął drzeć. Płakać. I mama zobaczyła, że przechodzi tamtędy ksiądz. To był znajomy rodziców. I mama prosiła go, aby odprawił jakieś egzorcyzmy, bo ten dzieciak się tak drze :) Ale nie wiadomo, jakie było zakończenie i czy znajomy ksiądz je odprawił :)

Co myślicie? Co to może znaczyć?
poz :)
tal 

Tallis Keeton

Komentarze: 4

[foto]1. Myślę, że może to wytłumaczyć • autor: Radek Ziemic (2016-05-22 16:59:42)

tylko Twoja mama. Mnie natomiast w pierwszym śnie uderza, że obcy okazuje się bliski, nawet spokrewniony. Może to znaczyć: to, co obce bywa czasem bardzo bliskie, ale może też na odwrót. Aczkolwiek najpierw nie było wiadomo, kto to, więc chyba pierwsza wersja. W drugim śnie natomiast zauważyłem, że Twoja mama uczyniła krzywdę duchowi dziecka, chcąc ratować go przed ojcem. No i ten związek z opętaniem wskutek tego działania.

2. Nie jestem pewna... • autor: (2016-05-22 20:10:58)

Nie jestem pewna czy to była krzywda, uznała, że je ratuje przed samochodem. Ale owszem dzieciak płakał ale nie wiemy czy z powodu tego złapania i wrzucenia w krzaki czy też z powodu że np się go przestawiło z jego wlasciwego miejsca na inne :)
Czy kwestia księdza i chęci dokonania egzorcyzmów może być jakoś wyjaśniona? I czemu by były one niby potrzebne, skoro dziecko nic złego nie robiło a tylko płakało?
Czy duch dziecka może symbolizować coś złego, np. czy może być symbolem choroby, która się domaga czegoś, która chce "przejąć kontrolę" nad umysłem chorej? Bo obawiam się, że mama takie ma myśli złe, których nie powinna mieć sądząc po zewnętrznych objawach i otoczeniu. Czytałam, że rak umie oszukiwać mózg np domagając się nadmiaru cukru (bo tylko cukrem może się pożywić), a zatem obawiam się, iż przejmuje zdepresjonowany umysł demotywując ją do robienia różnych dobrych rzeczy - i w ten sposób ratują się chore chociaż poddane silnej presji leczenia komórki. Zastanawiam się czy duch dziecka nie oznacza egoistycznej, nieświadomej części psychiki, która poddaje się chorobie, i która drze się, gdy ktoś usiłuje się jej pozbyć wyrzucić ją, zmienić. Bo czytałam, że dzieci w snach symbolizują to co w nas pierwotne, i egoistyczne. A skoro duch dziecka to może coś jeszcze mniej własnego, czyli ta pierwotna częśc psychiki, którą obecnie zagospodarowuje choroba? Bo u mamy ta choroba bardziej wiąże się ze stresami i depresyjnymi myślami (typu że nie zasługuje na leczenie, nie zasługuje na zarabianie na leczenie, na dostawanie od innych pieniędzy na leczenie, że gdyby umarła to mielibyśmy normalne życie w końcu, że pewnie mamy jej już dość itp bzdury) niż z innymi objawami. Psychika zdołowana jest tym o co się najbardziej martwie, to jest chyba taka furtka dla raka w przypadku mamy.
Zastanawia mnie też kwestia czemu mama obawiała się najechania dziecka samochodem? Przecież to duch więc nie powinna się bać o nie? To może mieć związek z tym, że jest to taka część jej której nie chce się pozbyć może? A która to część jej szkodzi może, powodując jakieś nerwy czy stresy?
Możliwa jest też sytuacja odwrotna jak mi się zdaje - dziecko jest dobrym symbolem, jakiejś niewinnej i pozytywnej części, ale jest ona, ta część, osłabiona chorobą i dołowaniem się tak bardzo, że jest przeźroczysta jak duch. A tymczasem mama nie chce zupełnie zniszczyć tej części. Że chce takie dziecko w sobie ocalić. I czasem w podobnym tonie rozmawiamy. Że jednak miała w życiu mało rozrywek ciągle praca i stresy :) Najechanie samochodem by to zniszczenie wewnętrznego dziecka mogło symbo

[foto]3. We śnie • autor: Radek Ziemic (2016-05-22 20:27:26)

duch dziecka to "to coś", co jest ratowane przed ojcem, przed najechaniem przez niego. A skutkiem ratunku jest płacz, który trzeba egzorcyzmować. Jakby płacz był objawem opętania. Ja nie rozumiem wielu symboli (niekoniecznie zaraz z tego snu), ja patrzę w logikę obrazu. Większości snów zresztą nie rozumiem. Ale ten jakoś tak "widzę". Nie widzę tu choroby. Ja widzę to tak. Ojciec zagraża duchowi dziecka, jakby zagrażał rozwojowi duchowemu dziecka, jego duszy, chciał ją "przejechać". (Ciekawe są te krzewy i rondo, ale nie rozumiem ich. Ale są ważne, bo tam rzucone jest dziecko.) No i matka, w trudnej sytuacji, bo jadąc, i to jadąc z ojcem (będąc z nim związaną,  w związku, we wspólnej "jeździe"), zagrażając temu dziecku, chce je jednocześnie ratować. Trudność tej sytuacji sprawia, że to ratowanie jakby nie całkiem się udało. Tak widzę ten fragment, ale nie umiem stworzyć spójnej całości, bo musiałbym jeszcze wytłumaczyć, że matka wie, że dziecko nie żyje, a mimo to nie che, aby ojciec je zabił. Tu jest chyba jakiś klucz.

4. Najechanie samochodem chyba... • autor: (2016-05-22 20:30:57)

Najechanie samochodem chyba by to zniszczenie wewnętrznego dziecka mogło symbolizować. I teraz tak: mi się zdaje, ale chce spytać jak się wy na to zapatrujecie, że rzecz może być taka. Otóż jeśli zakładać, że dziecko symbolizuje coś dobrego ale "wyblakłego", "przygaszonego", "schorowanego" jak duch, jeśli jest to jakaś dziecięca, pozytywna, obiecująca część psychiki to myślę, że mogła się obawiać najechania go samochodem taty. Bo nie chce tego dziecka w sobie dalej uszkodzić, zniszczyć, pozbyć się go, chce go ocalić? Otóż z opowiadań wiem, że gdy byli po ślubie to miewali konflikty w stylu "on się nie opiekuje, gdy mam kłopoty, stresy czy choroby". A tato mówił typu że "nie wiem jak ci pomóc". Do dziś mama wspomina, że nie był w takich chwilach dośc troskliwy. Nie wynikało to z jego złości, ale ze skrępowania, z nauczenia że facet nie może się mazać. :) Natomiast tato nigdy nie był agresywny ani do mamy ani do innych. Ale to nie wszystko. Dziadek był agresywny do babci, i kłócili się, ciskali talerzami, ale też dziadek potrafił ją uderzyć. Miał też trochę pewnie kompleks bo mieli odmienny poziom edukacji i pewnie go to złościło. Przestał być agresywny, gdy tato zamieszkał z nimi i dziadek bał się taty. Bo tato stanął w obronie teściowej. Myślę, że dzieci muszą zachowywać wewnątrz jakieś nieświadome złe wspomnienia czy stresy o takich rzeczach. Może wewnętrzne dziecko mamy zostało skrzywdzone przez te stresy w dzieciństwie, a potem za dorosłości domagało się więcej troski, której też nie uzyskało? Zawsze na to narzeka, że "ona się opiekuje innymi a inni nią niezbyt". Może "strach przed najechaniem ducha dziecka taty samochodem" oznacza po prostu że zlały się te dwa zagrożenia - nieczułość męża i agresja ojca, zwłaszcza strach przed agresywnym ojcem, który może dzieci noszą w sobie nieświadomie? 
"Strach przed najechaniem autem taty" = strach przed wlasnym ojcem może?
"Najechanie samochodem" = agresja, skutkująca zniszczeniem dzieciństwa,
"tato" = symbol jej taty, zwłaszcza, że do dziś o swym ojcu mawia "tato", jeśli go wspomina. Tak, że często muszę pytać czy mówi o tacie czy o dziadku.
"zagrożony duch dziecka" = zagrożona pierwotna, dziecięca radość, i pozytywne nastawienie do życia, które jest tak zestresowane chorobą i złymi wspomnieniami, że wydało się wyblakłe jak duch? :) Chociaż nie mam pojęcia co w tym wyjaśnieniu oznaczałby płacz dziecka? I to, że trafia ono do koła? Do środka kręgu wśród krzaków?
Co myślicie? :)
poz :)
tal