Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2006-02-26

Łukasz Łuczaj

Smoki chińskie i polskie
Chiny i Polska, Pekin, Xian, Kraków, Warszawa i Kielce, z punktu widzenia feng-shui

Łukasz Łuczaj

Zwykle tak jest, że gdy chcemy jakąś sprawę poznać dokładnie, zaczynamy od jej początku, od jej źródła czy ojczyzny. A więc pizzolog koniecznie musi pojechać do Włoch, a znawca serów pleśniowych powinien szczególnie odwiedzić Francję. Oczywiste więc, że kto zajmuje się feng-shui powinien odwiedzić Chiny. Znawcy feng-shui jednak do Chin nie jeżdżą, bo w czasach Rewolucji Kulturalnej mistrzowie feng-shui, tzw. feng shui xian sheng musieli poszukać sobie innego zajęcia i przez kilkadziesiąt lat kraj ten wysterylizowano z uprawiania tej sztuki. Jedynie chińscy emigranci oraz mieszkańcy Hong-Kongu, Tajwanu i Singapuru, skrajów chińskiego świata, przechowali tę wiedzę.


Taoistyczna świątynia na górze Tai Bai Shan w masywie Qin Ling.

Z drugiej strony warto popatrzeć na resztki starożytnej kultury opartej na feng-shui. To tak jak z piramidami: są fascynujące, chociaż egipskich kapłanów już nie ma. Zresztą rzeczą, która mało się zmieniła jest usytuowanie miast w krajobrazie. To też domena najstarszej szkoły feng-shui, szkoły formy. Kiedyś mówiono w Chinach, że zależnie od położenia geograficznego, dane miejsce "ma potencjał", aby wydać namiestnika czy przywódcę, albo stać się czymś ważnym. Kiedy dotarłem do kraju środka przyjrzałem się więc dokładnie warunkom dwóch miast, które były stolicami Chin najdłużej - Xian i Pekinowi.

Xian

Xian, czytaj "śi-an" to stara stolica Chin, pierwotnie znany jako Changan (Czangan), opiera się od południa o góry Qin Ling Shan (znane też jako Góry Cinling). To tutaj, w starożytności i we wczesnym średniowieczu, właśnie w Xian, powstała potęga chińskiego cesarstwa. Góry te biegną prawie dokładnie równoleżnikowo i oddalone są o kilkadziesiąt km od miasta. Miasto położone jest na równinie i ma bardzo regularny, prostokątny układ ulic. Ulice biegną idealnie z północy na południe i ze wschodu na zachód, a centrum miasta otoczone jest murem obronnym o kształcie prostokąta 3 x 4 km. Taki prostokątny układ był charakterystyczny także dla starożytnego Changan, wtedy jednak jego centrum znajdowało się bliżej Pagody Wielkiej Gęsi, która obecnie stoi pół godziny marszu na południowy wschód od murów obronnych miasta. Największy rozwój chińskiej kultury charakterystyczny był dla dynastii Tang. To wtedy właśnie stolica Chin była w Xian. Właśnie do Xian, na dwór cesarza przybył też Marco Polo.

Prostokątny układ ulic jest bardzo praktyczny, ale nie podobał mi się. Czuło się w nim przeciągi energetyczne. Czułem się jak… w Łodzi. Tak uwielbiany przez starożytnych chińskich urbanistów stoi według mnie częściowo w sprzeczności z zasadymi feng-shui: chociaż dzięki licznym skrzyżowaniom krążenie energii życiowej jest ułatwione, to duże aleje biegnące kilometrami po linii prostej ewidentnie emitują śmiercionośną energię sha. Zdecydowanie bardziej podoba mi się układ miast średniowiecznych Europy, szczególnie Krakowa, z jego owalnym starym miastem, otoczonym Alejami Trzech Wieszczów i plantami, a dalej z ulicami rozchodzącymi się promieniście. "Miasto jest jak kryształ" napisał dr Jackowiak w swoim doktoracie o roślinności Poznania. Kraków jest jak diament, Xian jak kloc lodu wycięty z jeziora.

Wielkie, gigantyczne góry, powyżej 3700 m npm. widać z samego Xian. Niestety z powodu silnego zapylenia środkowych Chin są one widoczne przez małą część roku. Można przebywać w tym mieście wiele tygodni i nie wiedzieć, że góry są tak blisko. Wielkie góry z jednej strony, a z drugiej wielka równina to rzeczywiście wspaniałe miejsce na stolicę cesarstwa (tym bardziej że Xian jest jakby w centrum całych Chin, środkiem Państwa Środka). Niestety góry chronią miasto od południa, a nie od północy, tak jak zalecaliby mistrzowie feng-shui. Pewne podobieństwa widoczne są między położeniem Krakowa i Xian. Kraków też leży na północ od Wielkich Gór - Tatr. Podobnie jak Xian był jednak kolebką dużego Państwa. I podobnie jak Xian utracił swoją pozycję kilkaset lat temu wskutek inwazji północnego mocarstwa, w wypadku Polski - Szwecji, w wypadku Chin - Mongołów. Zaskakujące - historia Chin i Polski ma wiele wspólnego. Starożytna stolica, oparta od południa o wielkie góry, traci swą pozycję na rzecz Północnej Stolicy (dosłowne znaczenie nazwy Beijing/Pekin) i to z tych samych powodów...

Pekin

Pekin, a wg współczesnego zapisu języka chińskiego - Beijing (czytaj bei-dźing), stał się stolicą cesarstwa w średniowieczu. Już jednak wcześniej był silnym ośrodkiem lokalnym, a sakralne zabytki w samym centrum Pekinu sięgają nawet czasów neolitu. Także w pobliżu Pekinu odkryto jedną z najsłynniejszych istot przedludzkich, Człowieka Pekińskiego.

Pekin także ma wysokie góry. Góry okolic Xian są wyższe (3700 m w porównaniu do 2500 m okolic Pekinu), jednak powietrze Pekinu jest częściej, szczególnie jesienią i zimą, klarowne i Wielkie Góry majaczą nad miastem przynajmniej co drugi dzień. Są powyginane, z samolotu wyglądają jak stado gigantycznych wężo-smoków. Tak jak chcieliby mistrzowie feng-shui, chronią miasto od północy, od zimowych wiatrów. Nie są co prawda umieszczone symetrycznie. Patrząc na mapę wyglądają jak bumerang pozostawiony na ukos, na północnym zachodzie Pekinu. Jedno z ramion tego bumerangu to Pachnące Wzgórza - najbardziej malownicza część Pekinu z kilkoma znanymi ogrodami i świątyniami. Drugie widzimy przy lotnisku, jest bardziej nagie i puste. Bumerang ten to część większego łańcucha - Jaskółczych Gór, Yan Shan. W większości nagich, porośniętych przez suche murawy i kępy drzew i krzewów - głównie dębów, sosen, jałowców i perukowców. Grzbiety pełne kamieni wyglądają jak kręgosłup smoka. To właśnie, gdy samolot kołował nad Pekinem i mogłem podziwiać te góry w czerwonym świetle wschodzącego słońca, tak bardzo naturalne wydawało się silnie podkreślane w feng-shui porównanie gór do smoków. Nad Pekinem wyraźnie widziałem ich kilka. Rodzina smukłych smoków, o kręgosłupach pięknych jak klacze.


Podsumowując wydaje się, że relacje stron świata muszą mieć mniejsze znaczenie niż układ i wysokość wzniesień oraz obecność otwartych przestrzeni w pobliżu gór. Styk wielkich gór i otwartych przestrzeni często rodzi ośrodki królewskie (Kraków, Xian, Pekin, Sofia) lub bogate miasta (Dolina Padu we Włoszech), ale zwykle układ wzniesień nie jest idealny, góry nie chronią miasta od północy, a ich przebieg jest niesymetryczny. Idealnych gór nie ma i idealnych państw też nie.

Góry Qin Ling Shan i Yen Shan są zupełnie inne. Te pierwsze są bardzo strome i niedostępne, wilgotne i zalesione. Poszczególne góry wyglądają jak trójkąty albo sześciany, drogi między górami to przepastne wąwozy. Są, jak Beskidy i Himalaje, pełne deszczu i chmur. Bogate w rośliny, ale nieprzystępne dla człowieka. Wielu mnichów znalazło tu jednak ciszę, natchnienie (i pożywienie…), szczególnie na Hua Shan, jednej z pięciu Świętych Gór Taoizmu, górze o pięciu wierzchołkach ułożonych w kwiat lotosu. Połączenie stromizn i mgieł, wysokich szczytów i przepastnych dolin daje tam niezwykłą mieszankę skrajnego yang i skrajnego yin. Góry Yan Shan są łatwiejsze do zrozumienia, choć bardziej yang, bardziej męskie, ze swoimi suchymi murawami i skalnymi, dosyć ostrymi grzbietami. Wydają się szkliste i klarowne. Swymi oczami widzę w nich idealne miejsce na występującą w różnych legendach świata Szklaną Górę, takie szkliste są. Z drugiej strony być może są one tak czyste, że mnisi ich nie chcieli, tam nie ma energii mnichów. Stojąc na Wielkim Murze podkreślającym jeden ze smoczych kręgosłupów, słyszy się raczej tętent koni i widzi blask żelaznych mieczy. Jakie by nie były te góry, to nasza Północna Stolica - Warszawa, może ich tylko pozazdrościć. Nasza Warszawa, oprócz wiślanej skarpy, górek saneczkowych i kampinoskich wydm, smoków nie posiada. Posiada za to wodne istoty opiekuńcze. Jak Syrenę znad Wisły i Złotą Kaczkę z wiślanej skarpy. Podrzędne i słabsze istoty w stosunku do smoków, pekińskich i wawelskich. Nie myślcie, że Pekin ma tylko smoki. Równie dobrze mogłyby gnieździć się tam syreny wód stojących, czy jakieś utopce. W Pekinie pełno bowiem naturalnych i sztucznych stawów i jeziorek, z największymi: Bei Hai (Północnym Morzem) w centrum i Jeziorem Kunming przy Letnim Pałacu w zachodniej części miasta. Obecność tych płaskich luster wody, dodatkowo potęguje jedynie działanie smoków.

Czy Chiny nie powinny pomyśleć o zmianie stolicy? Najbogatszym miastem kraju jest teraz Szanghaj, nadmorska metropolia, które w przeciwieństwie do cesarskiego Pekinu i cesarskiego Xian ulice ma krzywe i wąskie, falujące jak chi. Szanghaj to symbol siły odśrodkowej w Państwie Środka. Siła ta pierwej wygnała stolicę ze środka, z Xian, na barbarzyńskie rubieże, do Pekinu, a teraz wypycha Chiny w kierunku morskich portów, centrów biznesu i eksportu. To tak jakby nagle najbogatszym miastem Polski stał się Gdańsk. (Zresztą Gdańsk był od 2 połowy XV wieku do wieku XVII kilka razy większy od Warszawy i Krakowa.) Porównując starożytne miasta Chin i średniowieczne miasta Europy mam wrażenie, że dawni europejscy urbaniści byli lepsi od chińskich, że chińscy projektanci ugrzęźli w przeróżnych schematach, podobnie jak współcześni planiści. Natomiast miasta średniowieczne, z ich zamkami na wzgórzach, owalnymi centrami i drobną zabudową promieniście rozlewającą się z centrum są bardziej organiczne, wbudowane w krajobraz i wzgórza. Feng-shui bez feng-shui, mądrość bez ksiąg. Może ta urbanistyczna perfekcja średniowiecza, to podobnie jak piękno gotyckich katedr, wynik domieszkowania zboża sporyszem, działającym przecież jak LSD - Kraków jest jak kryształ, jak już wcześniej wspomniałem…


Myśląc o oddziaływaniu feng-shui, gór i wód warto zastanowić się jak należałoby zmodyfikować sposób organizacji przestrzeni w naszym państwie, żeby funkcjonowało lepiej: było bogatsze i zdrowsze. Pomimo, że góry lepiej mieć od północy a nie od południa, jak jest u nas, to zawsze stanowią one energetyczne oparcie, a na styku lub w pobliżu gór i nie-gór rodzą się duże i bujne ośrodki - Kraków, Wrocław, Bielsko-Biała, czy nawet Gdańsk - na styku kaszubskich wzgórz i tafli Bałtyku. Choć Warszawa jest geograficznie w centrum, energetycznie jest osłabiana przez otaczające ją puste równiny. Energia jest wywiewana. Energetyczny środek ciężkości Polski jest bardziej na południe i zachód - w Kielcach lub Krakowie. O ile dużo się mówi o tym, jak niekorzystne dla Polski było przesunięcie stolicy z Warszawy do Krakowa, to nikt nie wspomina o Kielcach. Dlaczego Kielce? Kielce leżą bardziej w centrum kraju niż Kraków. Wokół tego miasta jest dużo przestrzeni do rozbudowy infrastruktury. Teren jest interesujący z punktu widzenia feng-shui, lekko pofalowany. W samym mieście jest kilka wzgórz, jak w Rzymie. Okolicę tę niestety przekreślono jako ośrodek kulturowy we wczesnym średniowieczu, w czasach chrystianizacji Polski. Góry Świętokrzyskie były ostoją pogaństwa i przez to miejscem "niebezpiecznym". No, ale dziś? Dziś z klasztorem na Świętym Krzyżu i wieżą telewizyjną, a także niedobitkami kieleckich czarownic, region ten mógłby stać się duchowym centrum Polski dla każdego.

Polska ma naturalny kanał energetyczny - dolinę Wisły, rozprowadzający potężną energię gór w kierunku morza. W średniowieczu może to właśnie brak dostępu do Wisły eliminował Góry Świętokrzyskie jako silny ośrodek gospodarczy, ale teraz nie ma to już takiego znaczenia, liczy się autostrada. Nieszczęściem Polski jest brak szybkiego przepływu energii na linii południe-północ. Najlepsze polskie autostrady i drogi wybiegają z Niemiec w kierunku centrum Polski i mają być kontynuowane na wschód. Na mapie wyglądają jak dwie kreski przekreślające nasz kraj, jak cięcia nożem. Polska powinna w pierwszym rzędzie wybudować czteropasmową autostradę i szybką kolej na linii Zakopane - Kraków - Kielce - Toruń - Gdańsk. Umożliwiłoby to połączenie potęgi istot rządzących górami i morzem oraz osłabienie energetycznego przeciągu na linii Francja-Rosja. Jedynie transfer ciepłej energii z południa Europy, jak dobry halny (!) - jak za Jagiellonów, dzięki kontaktom z Węgrami i Włochami, gwarantuje Polsce prosperity.

Inną bolączką polski jest jej zbytnia płaskość. (Szwajcaria czy Włochy mają odwrotny problem). Już Niemcy mają więcej miłych, sielskich wzgórz dających życiodajną energię. Pod względem kształtu i wielkości wzgórz najlepiej prezentują się Wyspy Brytyjskie. Nieźle też Bułgaria, Francja, Rumunia, Czechy, Słowacja. U nas wypadałoby zbudować sztuczne wzgórza o wysokości względnej 200 m wzdłuż granicy z Niemcami, Białorusią i Ukrainą. Jakieś kopalnie węgla brunatnego, górki saneczkowe, narciarskie itp. Oczywiście mówię to raczej w sferze marzeń. W każdym razie u nas góry i górki budować warto.

Za mało wspomina się o wielkim znaczeniu energetycznym dla Polski, jakie mają Tatry. Wielkie góry w nadmiarze blokuję energię (vide Szwajcaria). Jednak nasze Tatry są wyspą, są gigantyczną wielką wyspą jak kwiat, jak kryształ, jak zamek wyrastającą wokół równin, wyżyn i górek. To nie przypadek że ułożone są na głównej osi symetrii naszego kraju (podobnie jak Wisła). To Wisła i Tatry są energetycznym kręgosłupem Polski. Dlatego kraj ten nie uległ dominacji Niemiec i Rosji. Chronił go smok Tatr, może potężniejszy niż smok Krakowa, i podtrzymywał kąsający wąż Wisły. Z drugiej strony, te dwie mityczne istoty nie miały oparcia: od wschodu i zachodu wystawione są na działanie przestrzeni wielkich nizin północnej Europy - i to cud, że państwo oparte o jedną osamotniona wielką górę (bo Tatry można traktować jak jedną górę: mają dokładnie te same wymiary co święta góra Hua Shan w Chinach) i jedną rzekę, tyle przetrwało. Porównujących z Chinami, bawiąc się symbolami - oni mają Dwie Rzeki (właściwie więcej, bo Seczuan oznacza Czterorzecze) i Pięć Świętych Gór Taoizmu (oczywiście w praktyce wiele, wiele więcej), a my Wisłę i Tatry, bo inne geograficzne jednostki mają mniejsze oddziaływanie. Znaczenie Tatr świetnie wyczuli młodopolscy poeci i… Maria Konopnicka, opisująca w książce "O krasnoludkach i sierotce Marysi" szamańską wręcz podróż Marysi do Królowej Tatry, najpotężniejszej istoty, w celu przywrócenia życia gąskom.

Odrębną sprawą jest energetyczna centralizacja Polski. Nasz kraj wykazuje pewne cech policentryczne: miasta takie jak Poznań, Warszawa, Wrocław, Gdańsk czy Białystok mogłyby być świetnymi centrami małych państewek czy republik, gorzej zaś, gdy to wszystko połączyć. Warszawa próbuje dominować, ale raczej w sferze ekonomii. A nie chodzi tylko o to. Warszawa powinna raczej stać się bardziej węzłem komunikacyjnym i duchowym. A więc widziałbym tam więcej szybkich kolei, więcej autostrad i więcej kościołów i świątyń. Wypadałoby też postawić wielką górę, gdzieś na Polach Mokotowskich, na wzór kopców krakowskich. Kopiec ten musi być bardzo wysoki - jak Pałac Kultury. Usypać go powinny wycieczki szkolne i pracownicze z całego kraju, najlepiej przy udziale takiego silnego medium, jakim jest Radio Maryja. Na kopiec o wysokości 300 m i nachyleniu 45 stopni potrzeba ponad 40 milionów metrów sześciennych ziemi, nieco ponad kubik na Polaka. A więc Polacy zapraszam do pracy (o ile nie przeniesiemy stolicy do Krakowa lub Kielc). Aby nawiązać do dobrych tradycji i być ideologicznie neutralnym proponuję górę nazwać Górą Orła Białego. I nie chodzi to o centralizację, ale fokalizację, czyli łagodne apolityczne zogniskowanie podobnych energii, niepotrzebnie rozpraszanych.



Łukasz Łuczaj
lukasz.luczaj@interia.pl

Łukasz Łuczaj jest botanikiem, projektantem ogrodów i surwiwerem. Napisał dwie książki o odżywianiu się roślinami dziko rosnącymi i bezkręgowcami.
Jego strona: DZIKI OGRÓD - www.luczaj.com



Główna ulica w Xian, jak większość w tym kraju szeroka i prosta.



Okolica najwyższego szczytu gór Qin Ling - Tai Bai Shan (dosł. Wielka Biała Góra), o wysokości ponad 3700 m npm.



Wielki Mur w górach Yan Shan na pn-wsch. od Pekinu



Tatry jak smok (po lewej Polska, po prawej Słowacja)

Więcej zdjęć z podróży do Chin




Łukasz Łuczaj

Komentarze: 2

[foto]1. Interesujące • autor: Przemysław Kapałka (2017-04-06 18:25:16)

i zastanawiające.

[foto]2. Dodałbym • autor: Przemysław Kapałka (2017-04-06 18:31:33)

do rozważań z punktu widzenia feng-shui, rozważania z punktu widzenia radiestezyjnych właściwości terenu. Tyle, że to wymaga badań i to podjętych przez grupę ludzi.