Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-10-20

Alexandramag

Skwer, zegarek, za drogi chleb

Weszłam na skwer. Siedziała na ławce dawna znajoma K. z wnuczką. Siedziało tam też więcej osób. Z każdą osobą przywitałam się pocałunkiem. Stał tam mężczyzna, z którym później szłam trzymając się za ręce. Weszliśmy na górę, chcieliśmy być sami, żeby móc się zbliżyć. Nie było to możliwe. Leżały tam duże kamienie. Okazało się, że jest tam pełno ludzi. Wszedł jakiś mężczyzna, który miał sprawdzać media, jakaś kobieta leżała. Ludzie się kręcili na schodach. Zaczęłam się całować z tym mężczyzną. Szybko się okazało, że nie jest to mężczyzna z którym tam poszłam, ale syn sąsiadki, który jest bardzo młody. Wydało mi się to okropne. Przecież to młody człowiek. Powiedział, że ma do mnie dużą namiętność. Wyszliśmy, syn sąsiadki stał z młodym człowiekiem przy barku. Widziałam go już z daleka.
Wróciłam, zobaczyłam małe dziecko, które miało mieć chrzciny. Mój brat (nie żyje) trzymał dziecko na ręku, i dał mu zegarek w okrągłej czarnej kopercie. Zegarek kupił w promocji Orange. Ja się zastanawiałam, bo musiałam wypełnić ankietę, skąd był ten zegarek.
Weszłam do sklepu, stanęłam w kolejce. Chciałam kupić chleb. Jak doszłam do lady, ekspedientka powiedziała, że chleb jest na wagę, waży ponad dwa kilogramy i kosztuje ponad 50 zł. Chleb był w dwóch kolorach, biały i brązowy. Nie kupiłam tego chleba, bo powiedziałam, że za takie pieniądze nie będę jadła chleba. Przyjechał znajomy. Chciałam go ugościć, ale on powiedział, że nie chce mojej gościny.

Alexandramag

Komentarzy nie ma.