Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-02-23

Łukasz Łuczaj

Skraj lasu

Oryginalnie pod tym samym tytułem w witrynie Autora, 22 lutego 2019. W Tarace za uprzejmą zgodą.

Jest coś dramatycznego w miejscach gdzie spotykają się dwa środowiska. Na przykład tam gdzie morze styka się z lądem albo góry z równiną. Takim miejscem wielkiej zmiany i napięcia jest także linia, gdzie las styka się z łąką czy polem. Zawsze fascynował mnie skraj lasu. Odkąd sam zacząłem bywać w lesie, często wyszukiwałem sobie takie miejsce, najlepiej od południa, brałem jakieś jedzenie i tak siedziałem patrząc w słońce.

Tematem mojej pracy magisterskiej były ciepłolubne krzewy rosnące na skraju Puszczy Białowieskiej. Taki temat zaproponował mi mój promotor, profesor Janusz Bogdan Faliński, kiedy tylko dowiedział się, że interesuje mnie skraj. On sam 25 lat przede mną przeszedł (wraz z pracownikami) cały skraj Puszczy Białowieskiej po polskiej stronie, liczący około 200 kilometrów i zmapował pojawianie się tam niektórych gatunków krzewów. W głębi Puszczy dzikie róże, głogi i inne kolczaste krzewy były bardzo rzadkie. Profesor zakładał, że ich zbiorowiska na skraju lasu dopiero kształtują się i że po 25 latach będzie ich więcej.

Więc wyruszyłem na swoistą pielgrzymkę skrajem Puszczy. Dziennie średnio przechodziłem średnio kilometrów nanosząc na mapy stanowiska różnych ciekawych roślin. Godzinami mogłem przypatrywać się jak kształtuje się ta granica styku. Rano kierowca Białowieskiej Stacji Geobotanicznej UW zawoził mnie w punkt, w którym skończyłem dzień wcześniej, a o 15 odbierał mnie kilka kilometrów dalej. Nie było wtedy jeszcze komórek. Po prostu miałem być na przykład 8 km dalej. Czasem gryzły mnie bąki, komary, gzy. Tonąłem w bagnach, błąkałem się. Ścigały mnie krowy, a nawet łoś, a miejscowi brali mnie za inkasenta, leśniczego, geodetę, szpiega i Cygana.

W skraju lasu rozsmakowałem się tak, że był także tematem mojego doktoratu. Zmieniłem jednak miejsce i metodę i samo pytanie badawcze. Przeniosłem się w rodzinne strony, badając okolice Krosna na Pogórzu Karpackim. A skraj badałem W POPRZEK. Codziennie rano jechałem swoim Fiatem 126 p, żeby założyć i badać nowy transekt. Transekt to seria kwadratów biegnąca w poprzek czegoś co badamy. Moje kwadraty były malutkie, 2 na 2 m. Jeden rząd takich kwadratów robiłem od 20 m w głąb łąki do 50 m w głąb lasu. Na samym skraju dodawałem kilka kwadratów z boku, tak, że moja powierzchnia miała kształt krzyża. Codziennie odbywał się ten sam rytuał. Przyjeżdżałem ze stosem palików, które wbijałem w rogach kwadratów a potem spisywałem wszystkie gatunki roślin w nich rosnące. Chciałem zobaczyć co dzieje się na samym skraju – czy jest tam więcej, czy mniej gatunków w porównaniu do lasu i łąki. Swoją robotę zaczynałem w głębi lasu. W najciemniejszym miejscu. W porze lunchu docierałem na skraj. Siadałem wtedy na skraju, zjadałem dwie bułki z szynką i batonik Lion. O 13-ej posuwałem się już w głąb łąki, w kierunku światła. Było to ustabilizowane życie. Każdy dzień krzyż z kołków i wędrówka od ciemności do światła. Obcowanie z pachnącymi ziołami. Cisza, śpiew ptaków, nieskalane piękno. Czasem przychodzili miejscowi ludzie albo znajdywałem grzyby. To ostatnie skusiło mnie do tego aby później wracać do tych transektów, zbierać w nich grzyby i łapać do pułapek owady, żeby poznać i ten aspekt bioróżnorodności.

Co mnie zaskoczyło to różnorodność tego, jak może wyglądać skraj pomiędzy tym samym typem lasu i łąki. A nie same liczby i wskaźniki. Myślę, że może mógłbyś/mogłabyś moje obserwacje wykorzystać i u siebie, w swoim dzikim ogrodzie. otóż zauważyłem, że pewne skraje obrośnięte są krzewami, jakby otulone ścianą wysokich ziół, krzewów a nawet pnączy. Taki przyleśny szpaler krzewów ekolodzy nazywają oszyjkiem, a zioła rosnące na samym skraju, inne niż na łące to okrajek. Inne zaś skraje były otwarte – ludzie wycinali na nich krzewy, a światło daleko penetrowało w głąb lasu (do 20-30 m). Taki skraj jakby wchodził do środka lasu. Pozostawiali jednak wyżej konary drzew, często wychodzące nawet dziesięć metrów w głąb łąki. Na otwartych skrajach las funkcję krzewów próbowały przejąć gałęzie drzew. Wyrastały długie na boki, czasem wychylały się nawet na 5 czy 10 m nad łąką.

Najważniejsza jednak na skraju jest ekspozycja. Skraje od północy są dosyć mroczne. Światła w nich mniej niż od południa, ale więcej niż w lesie. W tym miejscu bardzo długo utrzymuje się wilgoć, gdyż jest dużo cienia, a zagęszczenie korzeni drzew jest mniejsze niż w lesie. Rozwijają się tu często rośliny o szerokich i wrażliwych na wysychanie liściach. Zwykle po prostu rośliny zielnej z pobliskiego lasu, które rosną bujniej i wyżej. Będzie to więc idealne miejsce na zbieranie dzikich warzyw. To tu będą najładniejsze pokrzywy, podagryczniki czy barszcze. Na północnym skraju lasu często można też spotkać przepyszną gwiazdnicę pospolitą. To północny skraj lasu będzie najlepszym miejscem dla bzu czarnego i koralowego, które w takich warunkach osiągają swoje optimum siedliskowe obficie kwitnąc i owocując. Miejsca takie lubią też dzikie maliny i niektóre z gatunków jeżyn. Tymczasem południowe skraje to najcieplejsze miejsca w krajobrazie. Cieplejsze niż łąka, gdyż ściana lasu silnie nagrzewa się w promieniach słońca i chroni przed zimnym wiatrem. Na samym skraju drzewa rosną gęściej niż w głębi lasu bo mają więcej światła. Pobierają więc więcej wody i dzięki temu południowy skraj lasu jest suchszy niż łąka. Nie bez powodu więc na skraju lasu umiejscawiają się gatunki ciepłolubne. To tak zwany „ciepły okrajek”. Możesz tu więc uprawiać różne bardziej ciepło i światłolubne gatunki, a nawet założyć rabatę z aromatycznymi roślinami. Piękne pachnąca lebiodka pospolita, czyli nasze oregano, macierzanka oraz dziurawić to częste składniki południowego kraju lasu.

Skraj lasu to także podpora dla pnączy. Jeśli podzielisz swój krajobraz jak szachownicę złożoną z małych lasków i łączek stworzysz nieskończoną różnorodność miejsc, gdzie znajdą dla siebie miejsce gatunki i światło i ciepłolubne.

Na skraju lasu w ogóle zachodzi wiele ciekawych zjawisk. Jednym z nich jest bryofitryzacja – czyli zwiększenie ilości mchów. Na skraju lasu wiatr wywiewa często ściółkę i są tam lepsze warunki do rozwoju mchów naziemnych. Innym zjawiskiem jest fruticetyzacja – na skraju lasu jest więcej światła i owocują tu dobrze drzewa i krzewy, a szczególnie obficie wyrastają te o mięsistych owocach.

Być może nasza szczególna preferencja warunków skraju lasu jest wynikiem tego, że przodkowie człowieka rozwijali się głównie w strefie sawanny, w zadrzewionym, ale i otwartym krajobrazie. Skraj lasu też taki trochę jest, masz drzewa, opał, kryjówkę, budulec, ale i otwartą przynajmniej w jedną stronę przestrzeń. Wyobraź sobie wielką łąkę z kwitnącymi kwiatami, a przy niej wielki las ze starymi drzewami. Jeśli wybrałbyś się w taką okolicę z koszykiem jedzenia na piknik, jestem prawie pewien, że rozłożyłbyś się na skraju lasu. Tak już mamy. Jak dobrze być na skraju!

Jak mówią Chorwaci: slavi more, drži kraja, czyli chwal morze, ale trzymaj się brzegu… Czuję, że takie jest mojej życie. Surfowanie na falach skrajnych, przeskakiwanie do punktów nieciągłości.


A to dla bardziej zainteresowanych:

Łuczaj Ł. 2010 O efektach styku, granicach i różnorodności w ekologii, ekonomii i kulturze. In: Europa Środkowa – salon czy przedpokój Europy?, A. Gogacz (ed.), Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi, pp. 221-228 http://luczaj.com/publikacje/granice.pdf

W artykule tym zamieściłem także ciekawy wykres:

Łuczaj Ł, Sadowska B. 1997. Edge effect in different groups of organisms: vascular plant, bryophyte and fungi species richness across a forest-grassland border. Folia Geobotanica & Phytotaxonomica 32 (4), 343-353.

Łuczaj Ł.1994 Development of forest edge scrub communities in the Bialowieza Forest in north-eastern Poland. Fragmenta Floristica et Geobotanica 2 (39).

Łukasz Łuczaj

Komentarzy nie ma.