Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-05-04

Alexandramag

W sklepie, dwóch pijaków

Postawiłam samochód na osiedlu. Okazało się, że w złym miejscu. Mężczyzna pomógł mi odholować auto w inne miejsce, za blok. Chciałam kupić w sklepie motoryzacyjnym płyn do chłodnicy, żeby silnik mi się nie popsuł. Sprzedawca podał mi plastikową czarną część, chciałam to wymienić na płyn, więc się wróciłam do sklepu. W sklepie były po prawej stronie powieszone sukienki. Wybrałam jedną, czerwoną z pomarańczową wstawką pod szyją, kosztowała 80 złotych. Obok mnie przy ladzie stał wysoki mężczyzna, który próbował się ze mną kłócić i przeszkadzać. Nic się nie odzywałam, żeby nie był agresywny. Miałam ochotę ukraść sukienkę, delikatnie schować do reklamówki, żeby sprzedawczyni nie zauważyła, ale jednak nie zrobiłam tego, z uwagi na możliwość konsekwencji. Poprosiłam sprzedawczynię, żeby uspokoiła mężczyznę, który nadal próbował się awanturować. Kierownik sklepu doszedł do niego i zwrócił mu uwagę.
Drugi sen tej samej nocy.
Spotkałam się z koleżanka K. Koleżanka chciała otworzyć biuro stowarzyszenia. Pokazała mi pomieszczenie. Odsunęłam jasne żaluzje w nim. Powiedziała, że ma wątpliwości co do miejsca, bo znajduje się tutaj pies na posesji i ludzie mogą bać się przychodzić. Pies był jasny podobny do labradora, pilnował posesji, stał przy budzie na łańcuchu. Widziałam też człowieka z ochrony. Biuro było na parterze.
Znalazłyśmy się w sklepie. Zobaczyłam pisaki kolorowe, miałam je kupić do biura, ale pomyślałam, że nie są mi bardzo potrzebne. Wyszłyśmy na zewnątrz i znalazłyśmy się na głównym placu mojego rodzinnego miasta. Zobaczyłam, że pijak podnosi się spod drewnianego podestu, a drugi mężczyzna ma dużo butelek litrowych dorobionego alkoholu ze spirytusu, też się podnosi z ziemi. Jak mnie zobaczył, to uciekł. Powiedziałam do koleżanki, że dopiero mi się to przyśniło, a już mam na jawie, ten obraz ze snu.

Alexandramag

Komentarze: 1

[foto]1. Pies i biuro • autor: Alexandramag (2013-05-05 19:18:27)

Tego samego dnia znalazłam się w biurze na parterze. W pomieszczeniu był pies - golden retriever - był przywiązany smyczą, do nogi ławy w biurze. Pies był spokojny. Jak go zobaczyłam, wiedziałam, że to obrazek z mojego snu. Zupełne "deja vu". Żaluzji w tym biurze nie odsłaniałam, bo nie było.