Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-05-22

Katarzyna Urbanowicz

sen ostrzegawczy (z przerwą)

Leżę z mężem w ciemności na łóżku. Nasza więź jest ledwo-ledwo erotyczna, na tyle żeby pokazać mi, że to mój mąż a nie nikt inny Z płyty płynie piękna muzyka, ale czuję, że mężowi się nie podoba, że wolałby, żebym odtworzyła inną płytę, (tę, którą kupiłam i słuchałam obsesyjnie po jego śmierci – chodziło o „Lacrimosa: - Mozarta w interpretacji zespołu Evanescence.) Biorę więc płytę i wkładam do odtwarzacza, ale tam, zamiast zwykłych napisów w rodzaju „welcome” „open” „loading” przesuwa się ciąg napisów, jak na dole ekranu w programie TVN 24 z tekstem „...zginął tragicznie...” Wzrok mi się mącił i widziałam niewyraźnie; złościłam się, że nie byłam w stanie przeczytać o kogo chodziło. Szukając okularów we śnie obudziłam się

Zastanawiałam się nad sensem tego snu. Mąż na kilka godzin przed śmiercią zawołał mnie w nocy, żebym go umyła i zmieniła piżamę. Opowiadał mi swój sen. Na emeryturze interesował się genealogią, zwłaszcza swojej rodziny ze strony matki. I tej nocy przed śmiercią, śniło mu się, że pewien żołnierz, który zginął w Afganistanie – podawano to w wieczornych wiadomościach – był właśnie spokrewniony z nim przez matkę. Zmarł rano przed 6-tą.
Tak więc brak nazwiska osoby na wyświetlaczu kojarzył mi się z tajemnicą związków rodzinnych, których nie poszukuję w jego imieniu (reaktywuję aktualnie stronę internetową poświęconą pracom męża i zmagam się z korespondencją z ludźmi który oczekiwali od niego dalszych ustaleń genealogicznych), ale idiotycznie skojarzyłam sen z moim mężem i z tym, że czyni mi wyrzuty z zaświatów o brak zrozumienia i nieumiejętność poruszania się po jego pracach. Tak więc całość snu odczytałam jako znak od niego, że nie całkiem jestem w porządku pod tym względem.

Potem zasnęłam i nastąpił dalszy ciąg snu. Włącza się ”Lacrimosa”, ale mąż daje mi inną płytę, którą każe mi odtworzyć. Jest ciemno, jego słów nie mogę zrozumieć, ciągle się plączą jakieś inne, niezrozumiałe motywy tego snu: zasłony z pasków plastiku, budynki hotelu, do którego brak wejściowych drzwi, jakieś obce, miejskie krajobrazy, mokre jezdnie i nieoświetlone uliczki itp. W każdym razie, otrząsając się z tego, co odciągało moją uwagę, włączam płytę w odtwarzaczu CD, ale nie chce on grać, choć kieszeń się wysuwa i wsuwa. Wkładam płytę do odtwarzacza DVD tak samo. Wreszcie wkładam do komputera, który sam wyczytuje jakiego rodzaju jest to płyta, ale i tak kieszeń się wysuwa i wysuwa, a płyta nie odtwarza. Budzę się ze strachem i w przekonaniu „że nie możemy się zrozumieć”.

Rano świetnie pamiętam sen, ale przecież go już zinterpretowałam. Potem dzwoni mój syn, że pokłócił się z bratem (nic nowego).
O 12,53 dostaje SMS od drugiego syna „Jadę na trasę się zabić, mam dość tego szarpania się”. Wiem, że miał myśli samobójcze, ale miał iść do lekarza i sądziłam, że jakoś to opanuje. Najgorsze przeżycia były już od pół roku za nim.
Na szczęście udało mi się (albo jemu) zatrzymać.
Sen z 8 marca 2010

Katarzyna Urbanowicz

Komentarzy nie ma.