Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2020-01-25

Adam Pietras

Sen o Gurdżijewie
Z wojska do Grecji

Byłem w wojsku - było trochę tak, jakbym zgłosił się na ochotnika, był entuzjazm, trochę niepewności, marzenie o przygodzie, na komisji powitali mnie z uśmiechem. 

Miało to miejsce w czymś na kształt cieciówki, widocznie więc wojsko nie jest moim przeznaczeniem. Nawet nie wiem, czy odbębniłem jakąkolwiek misję, bo szybko przeniosłem się do jakiegoś greckiego miasteczka. Egzotyczne domki przypominające te z rodzimej planety Luke'a Skywalkera i plątanina uliczek, a na horyzoncie wspaniałe, ogromne, czarowne góry. Wczesne południe.

Poszedłem główną ulicą, tą, z której miałem widok na góry. Był jakiś karnawał, powitały mnie trzy kobiety ubrane - jak było we śnie - w tradycyjne stroje, chyba czarne. Miały wymyślne fryzury i trochę w stylu Jodorowskiego strzelały w powietrze spinkami do włosów jak fajerwerkami.

W końcu trafiłem do końca alei, gdzie odbywała się prawosławna msza, a rolę celebransa odgrywał Gurdżijew. Mówił chyba po grecku, msza kojarzyła mi się z czymś w rodzaju jakiegoś szalonego happeningu Osho. Nie pamiętam w jaki sposób, jednak znalazłem się przy samym Ołtarzu, Gurdżijew, młody i o długich, kruczoczarnych włosach schwycił mnie za kręgosłup w odcinku lędźwiowym (było to nieco bolesne) i wyrzekł:

Jeśli będziesz mieć wolę, dostąpisz zbawienia.

Adam Pietras

Komentarzy nie ma.