Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-05-22

Katarzyna Urbanowicz

Sen z katastrofą lotniczą w tle

Jestem znowu w domu s dzieciństwa, w pokoju z balkonem na górze, a moja nieżyjąca mama w holu na dole. Stoję przed drzwiami na balkon i widzę, jak na ulicy pojawia się samochód ciężarowy. Jakiś Rosjanin woła, że ma do sprzedania drewno. Widzę jak stoi pod balkonem i wyciąga w moim kierunku starą i zniszczoną rurę niby hydrauliczną czy gazową, długi kawałek z dwoma odgałęzieniami z doskonale widocznymi złączkami na zgięciach i miejscami odrapaną beżową i szarą farbą. Myślę: o co chodzi z tą rurą, przecież podobno sprzedaje drewno? I dlaczego wyciągnął tę rurę tak wysoko, że zagląda ona w moje okno? Ja bym w ogóle z nim nie rozmawiała! Nie mam pojęcia dlaczego uważam go za Rosjanina, dociera do mnie nie język rozmowy, a jej sens. Człowiek ten namawia moją mamę do kupna drewna, a ona prowadzi z nim całkiem inne pertraktacje. Wysłuchuję ich ze swego pokoju i dziwię się. Mama usiłuje namówić tego Rosjanina do ubrania jakichś zwłok i oferuje mu za to jakieś głupoty, skądinąd wiem, że przedmioty niepotrzebne i zbędne, z których zapamiętałam tylko „keczup”. Pomyślałam wtedy, że moja mama ma niesamowite zdolności handlowe, o jakie jej nie podejrzewałam. Mama wpuszcza Rosjanina do domu, a ja jestem z tego mocno niezadowolona. Potem następuje przerwa w śnie i nagle znajduję się na przejeździe kolejowym, po którym przejeżdża drezyna. Widzę, że druty ciągnące zwykle wzdłuż torów są poprzecinane i kiedy udaję się na stację kolejową, żeby kupić bilet, dowiaduję się, że złodzieje ukradli kable i pociągi nie chodzą. Potem idę wzdłuż torów i chcę doścignąć drezynę aby zapytać się motorniczego czy nie widział także ukradzionego mi (?) stada krów. W przekonaniu, że mama wpuściła do domu złodzieja wracam do domu. Stoję znowu przed drzwiami na balkon i tu zastaje mnie mój ojciec. Mówi mi, że mama nie ma racji twierdząc iż nie ma klucza do tych drzwi pozwalających mi zamknąć je i czuć się bezpiecznie. Pokazuje mi jakiś przedmiot i twierdzi, że jest to właśnie zamek z kluczem do drzwi dzięki któremu mogę się zamknąć. Tylko – mówi – on wcale nie wygląda jak normalny zamek i normalny klucz. Są maleńkie i nierozpoznawalne, dlatego nikt nie podejrzewa je o to, że mogą spełniać taką funkcję. Nagle, w środku tego pokazu uświadamiam sobie, że ojciec nie żyje i budzę się przerażona.
Sen z 13/14 kwietnia 2010

Co do „hydraulicznej” rury ze snu – zidentyfikowałam ją szybko – była to reminiscencja obejrzanego reportażu pokazującego szczątki rozbitego Tupolewa

Teraz, gdy sprawdzam i poprawiam tekst nasuwa mi się jeszcze jedno skojarzenie: w pewnej reklamie telefonii komórkowej kobieta pracowicie skręca kawałki rur hydraulicznych, bezsensownie powyginanych, po to, by w końcu przemówić do jakiejś ich końcówki (coś w tym sensie: mówisz jak chcesz). Rura hydrauliczna służyła jej, (a może także Rosjaninowi ze snu) jako narzędzie komunikacji z innymi. W podobny sposób, metaforycznie, można by potraktować także rurę widoczną na zdjęciach pokazujących odtworzenie kształtu samolotu po katastrofie – jako nieoczekiwane narzędzie komunikacji polityków ze społeczeństwem, coś czego diagnoza jeszcze wymyka się nam wszystkim. Pojawiło się coś, czego nie zrozumieliśmy i czym się zadziwiliśmy: wyekstrahowane z codziennej tkanki społecznej rakowate komórki instynktu stadnego, wypreparowane i gotowe do zawłaszczenia przez samców alfa.

Katarzyna Urbanowicz

Komentarzy nie ma.