Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-01-01

Roman Kam

Sen i rozwiązanie

Sen: 
Chodzę po firmie w której obecnie pracuję (na czas określony) i usiłuję dopchać się do jakiegoś komputera, żeby coś zrobić. W międzyczasie przyjeżdża właściciel, pada na kozetkę i mówiąc coś o ciężkim zmęczeniu, zasypia. Staję za sympatycznym i życzliwym na co dzień kolegą, z prośbą o miejsce, ale ten stanowczo odmawia: zarobiony jestem, nie ma szans! Rozglądam się dookoła, wszystkie stanowiska zajęte, widzę pełny przesypujący się kosz, myślę sobie, chociaż śmieci wyniosę, żeby moje bycie tutaj miało sens. Łapię worek, na co z kąta odzywa się sprzątaczka, przeciągając zgłoski: Paaanie Romku, niech pan da sobie spokój, to przecież pana ostatni dzień.
Rozwiązanie:
Bardzo liczyłem na przedłużenie umowy w tej firmie. Zastanawiała mnie figura właściciela, ponieważ gdyby on pozostał bierny, miałem szansę na dalszą pracę - większość zespołu mnie akceptowała i chciała ze mną współpracować. W realu to właściciel został kluczową postacią dla mojego, obecnego braku zatrudnienia. Przyszedł do mnie na rozmowę i wygłosił nieśmiertelną kwestię właścicieli: Panie Romku, wie pan, że to pana wina? 
Byłem gotowy przyznać mu rację, ale wzniósłszy się na trochę wyższy poziom, rzekłem: czy musimy o tym rozmawiać w kategoriach winy? Po czym podziękowaliśmy sobie grzecznie - wciąż nie wiem, czy to z obu stron było szczere.

Roman Kam

Komentarzy nie ma.