Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-05-24

Piotr Jaczewski

Seks, przemoc, bezradność i OSŚ w komunie.

Dalej w rozważaniach o eko-społecznościach.  Tym razem w kwestii warstwy psychologicznej, eko-psychologii.
Oto mamy grupę ludzi dzielących podobny styl życia, wartości we względnej izolacji od otoczenia. Mowa o otwartości takich grup jest iluzoryczna tj. nawet gdyby żyły w totalnej otwartości i 2/3 ludzi byłoby napływowe  i rotacyjne to pozostaje ów rdzeń wyizolowany własnym stylem życia.

Siłą i słabością takiego grupowego życia jest dzielenie intymności. Ta intymność musi być naruszana w większym stopniu niż w przypadku zwykłego jednostkowego  "życia w mieście". Siłą rzeczy nasilają się przeciwne tendencje tj. ochrona intymności. Od tej zależy w dużym stopniu nasza psychologiczna integralność.

Wszystko fajnie z tym psycho-ekologicznym podejściem do problemów, utylizacją wewnętrznych śmieci TYLKO przyjrzyjmy się, co się za owym naruszaniem intymności kryje:

1. Ktoś chce aby jego intymność była naruszona. Seks czy zakochanie, zdrada partnerska(w modelu monogamicznym). To jest naturalny wynik zbliżenia psychicznego.  Naturalnie tj. w społecznościach plemiennych czy wiejskich przeciwdziałaniem tutaj było tabu, którego naruszenie skutkowało wygnaniem lub śmiercią, w każdym razie przemocą.  Sprawa tu nabiera rumieńców pt. animatorzy społeczności siłą rzeczy stają się bardziej atrakcyjni seksualnie!
Zwyczajnie z życia dotychczasowych takowych wspólnot wynika, że idea "dzieci są wartością wspólną" nie jest ideą bezpodstawną. Z badań "podobnych" wspólnot zamkniętych czy grup odizolowanych na razie wynika, że (parafrazuję czyli naciągam) 30-50% dzieciaków ma za ojców 10-20% grupy męskiej owej społeczności. Ojców założycieli ;)

2. Ktoś nie chce aby jego intymność była naruszona. Broni owej intymności: Gniew, zazdrość i Przemoc. Owej przemocy naturalnie przeciwdziała rytualizacja zasad współżycia i życia społecznego. Niestety ten motyw skutkuje zazwyczaj eskalacją przemocy w momencie gdy pękają bariery.

3. Ktoś nie potrafi obronić swojej intymności. Jest bezradny wobec owych naruszeń czy siły grupowych zasad.

4. Ktoś nie potrafi nie naruszać czyjejś intymności..przebywa w na tyle mocnym OŚŚ(transie - odmiennym stanie świadomości - użyłem tego skrótu OSŚ aby nie wydłużać tytułu) własnym czy stymulowanym chemicznie, że nie reaguje na sygnały z otoczenia.

Całość z tematów i przeciwdziałania im w różny sposób leży u podwalin "mainstreamowego" społeczeństwa. Tj jest racjonalnym i (pseudo)racjonalnym uśrednieniem próby poradzenia sobie z owymi problemami intymności i ocalenia JA dzięki bronieniu owej intymności.
Sprawa wydaje się ładna gdy mówimy o tolerancji czy psychologicznej utylizacji śmieci, różnorodności i tolerancji dla ośś. Problematyczna robi się, gdy spojrzymy na trudniejsze realia stojące za owymi społecznościowymi hasełkami:
 Hej chłopaki, przyprowadźcie tu swoje dziewczyny, nie ma ostatnio nic do bzykania..
 Hej dziewczyny, dajcie mi tu swoich chłopaków,  ostatnio się w nikim nowym nie zakochałam.
 Hej chłopaki, a co mi zrobicie jak się napiję, spuszczę wam w...dol kijem i wybzykam wasze panny ?
 Hej dziewczyny, a co mi zrobicie jak was zwyzywam opowiadając, że spałam z waszymi chłopami?

Jeśli ktoś miałby mi zarzucać brak tolerancyjności, szowinizm, podmiotowe traktowanie kobiet - to są naturalne warunki rywalizacji powstające, kiedy mocno ograniczymy zasoby i dostęp do zasobów tj. przestrzeni, partnerów, psychologicznej siły, prawa własności etc. Śnienie miejskie, SITY DRIM (Uśmiech w stronę Wojtka:)) powoduje, że nie dostrzega się tego i patrzy w kategoriach względnej dostępności owych zasobów i wyborów. Nie demonizuję tego, jedynie dostrzegam, że jako sposób przezwyciężenia owych problemów we względnej demokracji - równości sił musiałaby panować idea poliamoryzmu. Coś musi to naruszenie intymności równoważyć i nie może być to wyłącznie narzucony idealizm, czy teoria jakiejś psychologicznej czy psychoterapeutycznej praktyki.

Piotr Jaczewski

Komentarzy nie ma.