Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-03-25

Yerbowniczek

Samochód na parkingu

Jestem w jakimś mieszkaniu, skąd po chwili wychodzę w towarzystwie trzech nieznanych mężczyzn. Przed domem stoi samochód - zielone kombi marki Toyota. Sam dom znajduje się w zapuszczonej okolicy, budynki wokół są stare, odrapane i przeważa niska zabudowa. Wsiadamy do tego auta; czuję, że ci ludzie chcą mi zabrać samochód i mają nie do końca czyste zamiary. Siedzę w pierwszym rzędzie, w środku. Jest ciasno, trzymam jednak jakoś kierownicę i dodaję gazu, aby ruszyć. Jednak człowiek z lewej strony naciska sprzęgło i samochód nie rusza. Krzyczę na niego, aby pozolił mi ruszyć. W końcu tamci tracą zapał do przejęcia samochodu; o czymś dyskutujemy. Opuszczają kabinę i ruszam. Jadę niedaleko na pobliski parking. Wysiadam i podchodzę do obsługi parkingu, aby zapytać się o wolne miejsca. Okazuje się, że parkingowi (a jest ich cały zespół) wycinają z płyty pcv szablony samochodów, dopasowują je do wolnej powierzchni i na tej podstawie pozwalają zaparkować. Do człowieka, który jest szefem, inni parkingowi zwracaja się: panie profesorze.

Yerbowniczek

Komentarze: 2

[foto]1. A ja narzekałem, że te sny takie poważne :) • autor: Roman Kam (2015-03-27 01:06:55)

Dzięki,obśmiałem się, jak norka :]]]]]]]]]]]]]]]]]] 

[foto]2. W pewnym sensie... • autor: Yerbowniczek (2015-06-01 09:35:09)

...ten sen zrealizował mi się w rzeczywistości, o czym choć z dużym opóźnieniem chciałem niniejszym donieść.
Ze dwa dni później człowiek trochę podobny do szefa parkingowych (ta postać we śnie była niewyraźna) nazwał mnie samego żartobliwie "panem profesorem". W śnie ta postać była raczej osobą, która posiada tytuł profesora, a pracuje poniżej swoich kwalifikacji; mówiąc tak o mnie miał bardziej na myśli zwrot, jakim uczniowie tytułują nauczycieli w szkołach (aczkolwiek również uważam, że pracuję poniżej swoich kwalifikacji, a może to praca jest dla mnie za prosta, albo mam za bardzo wybujałe ambicje - pewnie wszystkiego po trochę).
Po miesiącu od snu, oglądając swój samochód zupełnie przypadkowo dostrzegłem pękniętą oponę. Następnego dnia (w niedzielę) zmieniłem koło na dojazdówkę i pojechałem do całodobowego warsztatu oponiarskiego. W tym warsztacie był spory plac, klimatem przypominający ten parking ze snu. Uwijali się po nim pracownicy - było ich kilku - przenoszący opony (szablony), a szefunio siedział w swojej kanciapie i tylko inkasował należności za robotę.
Myślę, że ci mężczyźni z pierwszej fazy snu symbolizowali potencjalne niebezpieczeństwo i utrudnienia w postaci pękniętej opony.
Sen może głupi i moja interpretacja również, ale tak to teraz widzę. Może badacze i znawcy coś będą z tego mieć.