Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-02-16

Wojciech Jóźwiak

Rozważania przy dźwiękach suki (czyli fideli)

Co ona ma, takie dziwne te skrzypce? - To nie skrzypce, tylko suka! Po chwili wyjaśniło się, że ten instrument to fidel (ta fidel, r. ż.), ale nie fidel płocka, tylko włoska. Bo byłem wczoraj na koncercie grupy La Mouvance – nazwa francuska, muzyka z włoskiego średniowiecza, w stylu Parlar cantando, XIV wiek, północne Włochy – ale artystki z Niemiec, z Lipska. Więcej tu → , a było to w Pruszkowie, w Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego.

Prócz muzycznych wrażeń, dwie myśli. Pierwsza o pewnej różnicy między Wschodnią a Zachodnią Europą, bo być może taka różnica jest – oprócz innych. Różnica jest taka, że oni są zakorzenieni w średniowieczu, są wychowani, wyniańczeni przez matczyny dom, jakim były zamki i otoczone murami miasta Średniowiecza. To był nawet nie dom, ale macierzyńskie łono, jajo Ledy, retorta alchemików, w której Europa wygrzewała się i jak embrion dojrzewała. Skojarzenie z inkubatorem przyszło mi na końcu, jako zbyt nieprzyzwoicie technologiczne. Ale właśnie o to chodzi: tam między światem ludzi a zewnętrzem był mur – mur zamku lub mur miasta. Ochronna powłoka-skorupa, jak skorupa jaja lub orzecha, jak powłoki brzucha matki. Tak było tam, na Zachodzie, pod Merowingami i Karolingami, i ich następcami.

My, nasza historia i linia, byliśmy extra muros – poza murami. Czy jak ci czarownicy z zakończenia Apokalipsy? Od naszych przodków Frankowie odgrodzili się stawiając Limes Sorabicus. Nasza część Europy, Intermarum, to właśnie Europa za Murami. Ale przez brak tych macierzyńskich murów jesteśmy w jakimś sensie poza „neolitem”. Kamień, który tam ich ochronnie otaczał, w tradycji Słowian był uważany za substancję diabelską. - A przez to jesteśmy nago wystawieni na przeciągi anekumeny, wiatr przepływa nam między żebrami, nasze kapłanki boso chodzą.

Druga myśl z domieszką zawiści: tak jak praktykowana jest muzyka, i to nie ta popularna-masowa, tylko ta rzadka, powinien być praktykowany szamanizm. Oni to mają – muzycy to mają, mają swój wehikuł, którym jadą, ponad krajami i przez pokolenia. Gdy mam przed sobą wehikuł-egregor muzyki, zawsze porównuję z szamanizmem i im, muzykom, zazdroszczę. Tylko jak od nich brać przykład?

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 4

[foto]1. Nie zazdrość tak bardzo • autor: Przemysław Kapałka (2013-02-16 20:44:06)

Wojtku, nie masz co aż tak zazdrościć. Tak wykonywana muzyka, jak to słyszałeś, istnieje od niedawna, dochodzono do tego długo. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie słyszało się takich koncertów, jak ten, a jeśli już to jako coś niemal z innej planety. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu sposób wykonywania większości muzyki BAROKU był godny pożałowania, a co tu mówić o średniowieczu, a i do dziś nie wszystko zostało ustalone. Odkryto na nowo muzykę dawną, odkryje się na nowo i szamanizm. To drugie trwa już długo, ale to pierwsze też przebiega opornie.

[foto]2. Nie tylko muzykom od muzyki dawnej zazdroszczę • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-02-16 20:59:00)

Przemku, nie tylko muzykom od muzyki dawnej zazdroszczę, ale wszystkim, lub raczej wszystkim "poważnym", tj.od muzyki nie będącej gołym towarem, jak pop.
Zazdroszczę im tego, że posiadają WEHIKUŁ, czyli zespół instytucji i napędzających je idei, i z powodu tego wehikułu stanowią EGREGOR.
Podobną grupa posiadającą wehikuł jest nauka, i naukowcom też zazdroszczę. Moi koledzy ze studiów i młodsi, ci którzy nie odpadli, są dziś prof. dr hab. i swoim wehikułem jadą (bo wehikuły służą do jazdy). Podczas gdy ja wszędzie (ciągnąc tę metaforę) biegnę pieszo, nie mając innych sił-energii niż tylko te skromne własne.

3. Egregor daje ale i zabiera... • autor: (2013-02-17 12:00:15)

Ktos kto dziala sam, nie musi szczekac z innymi w jednym zaprzegu : ) Troche jak w bajce "Pies i wilk" Mickiewicza.

[foto]4. Egregor • autor: Przemysław Kapałka (2013-02-17 14:33:13)

Egregor to jest, ale to nie znaczy, że wszystko jest takie, jakie powinno. Negatywne przejawy tego egregora dałoby się znaleźć bez trudu. A szamanizm - cóż, jest znacznie bardziej elitarny i znacznie mniej pasujący do naszej rzeczywistości.