Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-08-17

Justyna Karolak

Rozważania nad dualizmem świata
O świecie – nauce, sztuce; człowieku...

Wielu już podejmowało ten wątek: dlaczego naukowcy i artyści zdają się przynależeć do dwóch odrębnych światów? Dlaczego tak trudno jest urealnić punkt styczny między nauką a sztuką? Czemu naukowcy obrażają się, kiedy spróbować obalić ich tezy za pomocą języka emocji, intuicji czy wiary? I czemu artystom równie opornie przychodzi dopuszczenie do świadomości, że ich dzieła mogą być pojmowane jako zupełnie przyziemne zbiory wariantów znaczeniowych?...


Naukowiec szuka w świecie prawdy obiektywnej. To znaczy, że poszukuje optymalnych reguł, których rozpoznanie i zrozumienie umożliwi zaakceptowanie zasad, według których funkcjonuje świat. Nauka pozostaje więc nakierowana na „materię” i badając ją doszczętnie, w każdym z możliwych aspektów próbuje argumentować, że świat jest klarownym, precyzyjnym i spójnym miejscem. Oczywiście w każdej dziedzinie nauki prędzej czy później pojawiają się szczeliny, uchyłki, których jeszcze wczoraj tam nie było. W ten sposób naukowiec ostatecznie dociera do ściany. Im więcej się dowiadujemy, tym więcej pozostaje nietknięte, niepoznane. Nauka dąży niemniej konsekwentnie i uparcie do jak najpełniejszego pojęcia natury świata, stąd nie widzi innych możliwości niż posługiwanie się wzorem, mianem, definicją, aż wreszcie logicznym dowodem. Wszystkie te działania służą ustanowieniu prawideł rzeczywistości. A kiedy w danej dziedzinie wiedzy wyłoni się niespodziewanie niezapełniona szczelina, naukowiec mimo wszystko spróbuje ją załatać lub ustanowić wyjątkiem potwierdzającym wcześniejszą regułę. Zadaniem owych reguł i prawideł jest dojście do prawdy niepodważalnej, rzec by: absolutnej.

W tym sensie artysta wbrew pozorom niewiele się różni od naukowca. On także usiłuje poznać świat i uczytelnić go dla wszystkich. Bada jednak świat od innego końca, stara się zajrzeć „na drugą stronę lustra”. Kieruje się emocjami, intuicją. Próbuje spoglądać na świat oczami duszy. Jednak mimo tych różnic między procesami docierania do prawdy, finalna idea, czyli pozyskanie odpowiedzi na elementarne pytania, w obu przypadkach jest ta sama – i jest nią ściana. Dlaczego zatem naukowcy i artyści zdają się przynależeć do dwóch odrębnych światów?

Niezależnie od punktu widzenia, istnieje przecież tylko jedna rzeczywistość, wspólna dla nas wszystkich. Świat jest jeden, ten doczesny, w jakim bytujemy na co dzień, i trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Problem jednak wydaje się polegać na tym, że główną cechą świata jest dualizm. Dlatego niezależnie od prywatnych poglądów i obranych dróg zawodowych, każdy z nas codziennie styka się z dwoistością danego obszaru; z dwoistością, której nie sposób ujednolicić, sprowadzić do jedności, mimo najśmielszych wysiłków.

Stale dzielimy świat na dwa poziomy: materialny (fizyczny, cielesny) i duchowy. I nawet jeśli w głębi samych siebie dobrze rozumiemy, że medal zawsze ma dwie strony, nie jesteśmy w stanie poznawać świata jako jedności. Musimy wychwytywać z niego skrajności i próbujemy odszukiwać drogę środka poprzez ustalenie w pierwszej kolejności, gdzie leży awers, a gdzie rewers. Punkt A i punkt B – muszą sytuować się w pewnym oddaleniu od siebie. Nie mogą sytuować się w tym samym miejscu, bo gdzieś pomiędzy nimi musi rozpościerać się odcinek albo przestrzeń. Pomiędzy danymi podmiotami musi istnieć droga, dystans; nie może być inaczej.

Z idei mens sana in corpore sano (w zdrowym ciele – zdrowy duch) płynnie wynika, że kondycja ducha zależy od kondycji sfery fizycznej, i odwrotnie. Pojęcie jedno z drugim pozostaje ściśle sprzęgnięte, spójne i niepodzielne, a więc jest jednością. Lecz nawet kiedy dobrze o tym wiemy lub kiedy przeczuwamy tę prawdę przez skórę, skłaniając się ku niej intuicyjnie, i tak dzielimy świat na dwie odrębne sfery. Materia i duch, soma i psyche, ciało i umysł, aż w końcu – nauka i sztuka. I nie wiadomo, czy te podziały wynikają z natury samego umysłu i wyobraźni, czy też raczej świat bawi się z człowiekiem w kotka i myszkę, objawiając mu jedynie swój powidok, a nie prawdziwe oblicze.

Wydaje się, że wzajemne, obopólne unikanie nauki przez sztukę i vice versa nie skończy się dopóty, dopóki sam pojedynczy człowiek nie nauczy się traktować świata jako jedności, a nie rzeczywistości dualnej. Dopóki w powierzchownej sprzeczności nie dopatrzymy się dogłębnej spójni, świat nie ukaże nam swojego prawdziwego oblicza. Czy możemy jednak przestąpić ten próg? Czy jesteśmy w stanie zaprzestać nieustannego wyboru między dwojgiem drzwi? Czy potrafilibyśmy uznać, że drzwi prowadzące do „wyższych wibracji”, do pełniejszej świadomości i wiedzy, istnieją tylko jedne?

Albert Einstein powiedział tak: „Odkrycia w nauce nie dokonuje się wcale drogą logiczną. W logiczną formę obleka się ono dopiero potem, w trakcie referowania. Odkrycie, nawet najmniejsze, to zawsze olśnienie. Rezultat przychodzi z zewnątrz i tak niespodzianie, jakby ktoś ci je podpowiedział”.

Kiedy więc jesteśmy naukowcami, weźmy pod rozwagę, że logiczna konstrukcja naszych odkryć pozostaje poniekąd wtórna. Przychodzi do nas dopiero w procesie ubierania naszych odkryć w miana i we wzory. To tylko nasz umysł doprowadza nas do racjonalnego obrazu rzeczywistości. Racjonalny umysł ludzki działa jak rzutnik, dzięki któremu możemy obejrzeć ilustrację „prawdy”. Lecz prawda sama w sobie bierze się zewsząd i znikąd zarazem; nie sposób dokładnie określić jej pochodzenia. Wszyscy śnimy, wszyscy przeczuwamy coś przez skórę i zwykle to pewien nielogiczny, pozaustrojowy, chaotyczny pierwiastek popycha nas w kierunku prawdy. Nie wiemy, co steruje tym mechanizmem, podczas gdy właśnie na tym mechanizmie opiera się misterium świata, które tak starannie i logicznie staramy się rozszyfrować.

Marcel Proust powiedział z kolei: „Sztuka przynosi nam dowód, że istnieje coś innego niż nicość”. A Seneka Młodszy nauczył nas, że wszelka sztuka jest naśladowaniem natury (omnis ars naturae imitatio est).

Kiedy więc jesteśmy artystami, weźmy pod rozwagę, że sztuka jest także dowodem. Zupełnie jak dowód matematyczny, logiczny, dzieło sztuki dokumentuje określoną drogę rozumowania. W tym sensie, pomimo indywidualnych pragnień bycia odkrywczym, artysta identycznie do naukowca również jest wtórny. Jeden i drugi, czy mu się to podoba, czy nie, korzysta z tego samego zbioru danych i inspiracji. Na podstawie indywidualnej percepcji świata artysta stawia tezę, a potem za pośrednictwem dzieła usiłuje ją ściśle uzasadnić. Takie działanie jest analogiczne do postępowania naukowca. Sztuka to nie tylko natchnienie i „okno duszy”, ale też całkowicie logiczne mierzenie się ze sferą materii i zwykła, realna praca oparta na prawach fizyki, na dotykaniu fragmentu realnej rzeczywistości w sposób dosłowny, bo swoją własną ręką. Dochodzenie do prawdy drogą rzemiosła, a nie natchnienia, to już prawie cała sztuka. A przy tym racjonalnym, wielkim wysiłku każde dzieło i tak pozostanie iluzją, imitacją natury, a nie prawdą. Tak jak odbicie lustrzane jest iluzją osoby, która się w nim przegląda, nie zaś osobą.

I tak w rozważaniach nad dualizmem świata, znów docieramy do myśli Einsteina, która zdaje się rozwiązywać ten stary dylemat, dlaczego nauka i sztuka nie chcą, bądź nie potrafią, się spotkać. Ta myśl mądrze niweluje niezmordowany dualizm świata, akcentując jego jedność, w którą tak ciężko jest nam uwierzyć, zaakceptować:

Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą. Jest to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Ten, kto go nie zna i nie potrafi się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy, niczym zdmuchnięta świeczka”.

Justyna Karolak

Komentarze: 24

[foto]1. Einstein się mylił • autor: Przemysław Kapałka (2016-08-21 21:03:47)

Matematycy większość odkryć dokonują na drodze logiki. Znam przypadki, kiedy badając jakieś zagadnienie chcieli udowodnić jedno, a udowadniali drugie (lub potem inni to robili). Są też takie przypadki w fizyce. W wielu przypadkach jest tak, jak powiedział, ale na pewno nie we wszystkich.


[foto]2. Nie ma żadnego dualizmu, jest pluralizm • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-08-21 21:31:01)

Wiara w jakieś "dualizmy" jest złym spadkiem po myśleniu "jerozolimskim" czyli monoteistycznym. Jak w tym kabalistycznym micie o cimcum: był sobie Jedyny Bóg, a że postanowił stworzyć świat, to najpierw musiał trochę się cofnąć, żeby zrobić temu światu miejsce. I mamy oto dualizm: tu Jedno-Bóg, tam to Drugie, czyli świat, a przed nim Pustka. Ale to są, jaka mawiała moja córka, gdy była mała, głupioty, miotanie się nieugruntowanego umysłu, ponieważ świat i rzeczywistość są od początku i nieustannie wielorako pluralne, a kto chociaż usiłuje iść szamańską i pogańską drogą, to musi to zauważyć.

3. Stale dziwię się światu... • autor: (2016-08-23 09:40:30)

... i przestać nie mogę; nie umiem.

Panie Przemysławie, nie odmawiam matematykom biegłego poruszania się w ramach logiki - jednakowoż myślę, że logika stanowi ramy za ciasne dla ich działalności, pewnie dlatego najwięcej "niedoszłych" poetów znajdujemy właśnie w tej grupie zawodowej, czy w tej grupie myśli ludzkiej: wśród matematyków. 

Dualizm świata jest cechą bardzo często przejawiającą się - cechą widzianą i opisywaną przez ludzi, którzy świat obserwują i którzy są jego aktywną częścią. Pewnie można takie postrzeganie i widzenie (rozumienie) świata określać mianem "głupiot" i przejawem "miotania się nieugruntowanego umysłu", Wojciechu, ale można i takiego postrzegania i widzenia - z góry nie oceniać. Jeśli to, co nieugruntowane, czy nie dość ugruntowane - nie udało się w głąb, to znaczy, że zatrzymało się na powierzchni, i stamtąd czerpie swoje obserwacje. I tym właśnie jest "Zerkadło" - próbą pisania z punktu napięcia powierzchniowego. Dlatego, że napięcie powierzchniowe też bierze udział w popatrywaniu, widzeniu, rozumieniu i opisywaniu rzeczywistości - jednej, wspólnej dla nas wszystkich...



[foto]4. Logika za ciasna???? • autor: Przemysław Kapałka (2016-08-23 14:06:30)

Znam pewną liczbę matematyków i zapewniam, że świetnie się czują w ramach logiki i wcale nie jest to dla nich za ciasne. To już prędzej ci niedoszli poeci są rozczarowani poezją i przechodzą na inne pozycje.

5. Logika, poezja, i inne • autor: (2016-08-23 17:56:38)

Panie Przemysławie,

poezja, o której wspomniałam, była jedynie przykładem. W żaden sposób nie umniejszam roli logiki, chodziło mi raczej o to, że wielkie umysły matematyczne zwykły spoglądać na rzeczywistość pod bardzo różnym kątem, czy też z wielu różnych perspektyw (poziomów). Dlatego często nieobca im była sztuka i myślenie abstrakcyjne, a prócz rozumowania logicznego - także rozumowanie np. dedukcyjne i intuicyjne. Pitagoras był wszak filozofem; Blaise Pascal twierdził, że nudne umysły nie mogą być ani intuicyjne, ani matematyczne. Liczni matematycy podkreślali, że zajęli się matematyką wcale nie z uwagi na jej wydźwięk praktyczny, tylko z uwagi na jej piękno.

6. Dualizm a monoteizm • autor: (2016-08-24 22:17:13)

Nie wiem, czy świat jest dualistyczny, czy nie. Ale powiedziałabym, że z religii monoteistycznych (czy mówienie tu o myśleniu "jerozolimskim" nie jest upraszczaniem sprawy? Jest przecież chociażby i zaratusztrianizm, Ahura Mazda i Aryman...) dziedziczymy nie tyle sam dualizm, ile pogląd, że te dwie przeciwne "siły" (jakości/wartości/zjawiska) są ze sobą sprzeczne, walczą ze sobą, ścierają się. Dobro i zło, dzień i noc, jasne i ciemne etc. Ale dorzucę do tego religie (filozofie?) mezoamerykańskie - zdecydowanie politeistyczne, a przy tym zakładające silny dualizm świata, tylko inny, niż my przywykliśmy o tym myśleć. Dualizmy mezoamerykańskie były nie tyle sprzeczne, ile komplementarne. "Pary" w tym ujęciu (poczynając od pary męskie-żeńskie) nie były sprzeczne, nie były spolaryzowane. Nie musi być A i B i przestrzeni między nimi - nawet, jeśli zauważamy i opisujemy istnienie takiej pary. A wszystko razem jest częścią jednego procesu, jednej siły.

Moim zdaniem ogranicza nas nie tyle dualne postrzeganie świata, ile, przede wszystkim, postrzeganie tych dualności jako spolaryzowanych opozycji. Nauka i religia, nauka i sztuka... takie niby powinny być przeciwstawne, a tu nagle... nie są. A może właśnie się uzupełniają i przenikają, może są dwiema "emanacjami" tego samego? ;)

[foto]7. Odtrutki na dualizm • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-08-25 08:41:30)

Odtrutkami na dualizm, na dualistyczne myślenie, są tarot, zwłaszcza wielkie arkana, enneagram i astrologia, szczególnie w wersji astrologii harmonicznej. Jednocześnie odtruwają one z drugiego jerozolimskiego (a dokładniej gnostyckiego) nałogu, czyli myślenia kategorią "postępu", "podnoszenia się po stopniach". Te dziedziny są naturalnie pluralistyczne więc i sprzężone z politeizmem.

8. "Odtrutka" • autor: (2016-08-25 14:42:16)

To ciekawe, że użył Pan słowa "odtrutka". Czyli że dualistyczne myślenie nas truje/zatruwa? 
Po paru latach postrzegania siebie, świata i miejsca, w którym jestem w absolutnie dualistycznych kategoriach (wszystko we mnie to przeciwstawne A i B i ja w tym, szukająca jakiegoś połączenia, półśrodka) rzeczywiście jestem tym zmęczona i ZATRUTA i musiałam powiedzieć "dość".
Ta "trucizna" rzeczywiście tu pasuje. Może to dlatego, że pluralizm nie polaryzuje, a dualizm tak - a jak polaryzacja, to i antagonizm i bardzo "niskie" poziomy. Ciężko jest żyć stale w sytuacji opresyjnej ;) 

[foto]9. Zdecydowanie tak • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-08-25 15:55:10)

Zdecydowanie tak. Dualizm jest trucizną, toksyną dla umysłu.
Ale "nie-dualizm" to nie jakiś "monizm", że "wszystko jest jedno i to samo" -- to dopiero byłoby śmieszne. Rozwiązaniem jest myślenie wielobiegunowe, policentryczne, tak jak kosmogram zawiera 10 planet, w zodiaku są 4 żywioły, enneagram ma 9 biegunów-typów, tarot ma 22 i 56 kart, a płaszczyzna Fano ma 7 węzłów i pewną liczbę przekształceń, wśród których dla nas szczególnie interesujące są te z nich, których jest 22 i 56. Co koresponduje z Grekami, którzy czcili 12 a właściwie bardziej 15 bogów, nie jednego (plus jego anty).

10. Tak • autor: (2016-08-25 16:08:56)

Tak, tak - tak to zrozumiałam, że nie monizm, a pluralizm. Dziękuję, ciekawe to. Absolutnie się zgadzam (a jeszcze niedawno nie powiedziałabym, że kiedykolwiek w ten sposób spojrzę na dualizm ;) ). 

[foto]11. czym właściwie jest dualizm? • autor: Tomasz Żywy (2016-08-25 22:57:59)

Zanim zaczniemy zastanawiać się nad naturą dualizmu, to na samym początku powinniśmy rozróżnić jego dwa podstawowe rozumienia, czyli antynomię (kontinuum) i dychotomię. Pierwsze zakłada całe spektrum "stanów przejściowych" między biegunami, drugie natomiast ich brak, tzn. dwa odrębne, przeciwstawne byty. Coś jak dwa puzzle.

[foto]12. Taraka • autor: Radek Ziemic (2016-08-28 17:26:44)

jest bardzo dualistyczna, jeśli chodzi o płeć. (Przepraszam, że znowu). Ja dodałbym, że dualizm (w tym szerszym rozumieniu) jest esencjalistyczny i redukcjonistyczny, a co za tym idzie, wykluczający ("Jest jeden Bóg"). Ale nie da się całkowicie uniknąć dualistycznego myślenia. A co do "dualizmu" logika - sztuka, to polecam piękny i krótki tekst:

http://www.babilonpl.net/works/pl/Herbert,_Zbigniew-1924/List/hu/4016-A_lev%C3%A9l

  

13. @Radek Ziemic • autor: (2016-08-28 19:55:22)

Panie Radku,

istotnie, załączony tekst - bardzo piękny. Fragment o kropli wody oglądanej pod mikroskopem - zachęca do snucia własnych przemyśleń. Niesamowite, że naukowiec w owej kropli dostrzega "prawdę", a artysta "piekło Boscha".

Hermann Hesse powiedział: "Jaki sens miałoby pisanie, gdyby nie stała za nim wola prawdy?”. Moim zdaniem można to retoryczne pytanie rozciągnąć poza ramy literatury i odnieść do różnych dziedzin sztuki - myślę, że "wola prawdy" jest tym, co napędza i umysł artysty, i naukowca.

[foto]14. Taraka...? • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-08-29 09:16:28)

„jest bardzo dualistyczna, jeśli chodzi o płeć” -- napisał był 2 punkty wyżej Radek Ziemic.

Radku! Proszę, uzasadnij Swój sąd -- który w moich uszach brzmi jak ciężki zarzut.

[foto]15. CZY JEST TO ZARZUT? • autor: Radek Ziemic (2016-08-29 14:43:45)

Otóż ostatnio - w moich ustach - niekoniecznie. Może  być, nie musi. Natomiast bez wątpienia Taraka jest heteroseksualnie (zastanawiałem się nad słowem: heteronormatywnie) zamknięta na odmienność płci. Nie tylko homoseksualną. Kilka dyskusji na ten temat już toczyliśmy. Kiedyś zresztą pisałem, że o ile Tarace udało się zdekonstruować różne mity, które mogą służyć opresji, typu: mit jednej (dominującej) religii, rasy, klasy itd. to w sferze płci pozostaje ona bardzo konserwatywna. Ostatnie dyskusje o matriarchacie i feminizmie też de facto toczą się w obrębie dualistycznego paradygmatu. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś napisać przynajmniej jeden test, który wychodzić będzie poza opozycję, mnie w sumie trochę nawet bawiącą - yin i yang.

[foto]16. I jeszcze, z TAGÓW TARAKI • autor: Radek Ziemic (2016-08-29 14:51:48)

matriarchat patriarchat

kobiece/męskie

[foto]17. Tagi i problem • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-08-29 15:19:41)

Radku, co do tagów, to powinny sygnalizować faktyczne tematy zamieszczanych tekstów, a skoro Autorzy-Autorki piszą o kobiecym, męskim, matriarchacie, patriarchacie, to są tagi, które to odnotowują.

Czy jeśli ktoś w Tarace pisze o różnicach i napięciach na linii kobiece-męskie, to to co pisze jest z powodu zamieszczenia w Tarace jakoś szczególnie dualistyczne? Dualizmem jest sam ten temat. To co napisałeś, że "Taraka jest bardzo dualistyczna, jeśli chodzi o płeć" właściwie do czego się odnosiło? -- Czy że o płci powinniśmy pisać jakoś "mniej dualistyczne"? (Czyli jak?) Że gdzie indziej jest pisane mniej dualistycznie lub nie-dualistycznie? A może chodziło Ci o to "2", "du-", czyli że płci jest bardziej siedem, jak w którejś bajce robotów Lema?

Co jeszcze: uznałem to za zarzut, ponieważ w ogóle nie lubię ani dualizmów ani monizmów i dla mnie świat zaczyna się od liczby 3 i rozkwita gdzieś w okolicy liczb 5, 7, 8, 9, 12, 22, 56, 64.

[foto]18. A poza tym... • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-08-29 15:22:53)

Autorka czyli Justyna pisała o dualizmie naukowców i artystów. Nie o płciach.

[foto]19. WOJTKU • autor: Radek Ziemic (2016-08-29 15:37:52)

1) czy bardzo? Tak, chyba bardzo. O tym świadczą nasze, chyba zazwyczaj Twoje i moje dyskusje o homoseksualizmie.
2) Czy płci jest więcej niż 2? Myślę, że tak, że jest pewne spektrum, oraz że sama płeć jest też czymś dalece problematycznym, że ona się wymyka definicji, jest albo medykalizowana, albo rozumiana potocznie, albo mitycznie (zazwyczaj dualistycznie), ale to są redukcje.
3) Zacząłbym od trzynastu, niech świat się zacznie od trzynastu, albo siedemnastu (to ładna liczba) z jednej strony, z drugiej od pierwiastka z dwóch, a z trzeciej od którejś z nieskończoności, to nie wpadniemy nie tylko w dwójkę, ale i w trójcę, w siódemkę lub co gorsza 9 (trzy do potęgi) itd. (Strzeżmy się 144!)
4) Od bardzo dawna myślę o napisaniu czegoś o książce Michaela Ripinsky’ego Naxona pt. "Płeć, szamanizm i przemiana". Ale ostatnio cieniej przędę, więc nie wychodzi. Nadala polecam artykuł o osobach aseksualnych, do którego link zamieściłem pod jedną z ostatnich dyskusji. Oraz film "Wielość płci" (sądzę że to bardzo Tarakowy film).
5) A jeśli chodzi o dualizm naukowców i artystów, to też zacząłbym gdzieś od 13. Są różne rodzaje doświadczenia: nauk ścisłych, biologicznych, medycznych, fizyki itp., potoczne, religijne, artystyczno-ekstatyczne, doświadczenie ekstremalne, traumy itd. One się przenikają, miksują, straszny kłopot sprawiają, bo mózg ma dwie półkule, a nie trzynaście. To byłoby piękne - trzynaście półkul.

20. Panowie wybaczą, • autor: (2016-08-29 17:00:11)

że ośmielam się wtrącić, ale nagła wymiana myśli o płciach, pod tekstem na zgoła inny temat, zadziwiła mnie i skłoniła do reakcji.

Hmm... Niechaj od dziś wszystkie próby opisywania/pojmowania świata podejmowane na Tarace zaczynają się od liczby 13, a jeszcze lepiej od liczby 17 – bo to ładna liczba jest – cobyśmy przypadkiem nie wpadli już nigdy więcej w ciasny ponury dołek brzydkiej liczby 2 ani nie schwytali się we wnyki odrażającej liczby 144! Ta melodia jest bardzo jazzowa nawet jak na Tarakę – gratuluję improwizacji, Panie Radku :).

Proszę się czasem na mnie nie boczyć o ten komentarz – piszę go z uśmiechem i całą sympatią, którą wzbudza we mnie wdzięk Pańskiej wypowiedzi :).

PS Pragnę również od razu dla pewności wyjaśnić, że i zwrot „nawet jak na Tarakę” pozbawiony jest złych intencji z mej strony – uważam po prostu, że Taraka jest najlepiej w Polsce rozwiniętym serwisem o szeroko pojętej tematyce ezoterycznej, w związku z czym komentuje ją wielu bardzo różnych ludzi, w związku z czym z kolei komentarze bywają rozmaite i od czasu do czasu napotykam właśnie „jazzowe”.

PS Niewdzięczne mózgowie człowieka ma półkul tylko dwie, to prawda, ale części znacznie więcej – może to choć trochę pocieszy?...

[foto]21. PANI JUSTYNO • autor: Radek Ziemic (2016-08-29 17:19:22)

Nawet taki ponurakom jak ja zdarza się czasem żartować, a już szczególną słabość mam do ironii... Co do trzynastki zaś, wybrałem ją nie przez przypadek, bo jest liczbą pierwszą (i ponoć fatalną), pierwiastek z dwóch bo jest niewymierny, a którąś z nieskończoności bo jest... nieskończona. Zera nikt nie wspomina, bo jest oczywiste, że zostało bezsłownie uwzględnione. A co do urody siedemnastki - nie od razu się ją dostrzega. Jest dyskretna, nienarzucająca się, jak w przypadku 25 lub 69.

22. Poematu o liczbach... • autor: (2016-08-29 17:44:16)

… ciąg dalszy – w dalszym ciągu mój mózg łaskocze i nęci do komentowania :).

Panie Radku,

Pańskie nakreślone w komentarzach powyższych sympatie liczbowe trącą sentymentalizmem i niewysłowioną tęsknotą.

Pozwolę sobie się z Panem nie zgodzić, iż by Taraka – jeśli o płeć idzie – była dualistyczna. Mój umysł i serce – w tej dyskusji są przy Wojtku, który odnośnie do pojęć „kobiece” i „męskie” wskazał, że stanowią one po prostu system tagowania – notabene jest to bardzo dobry, funkcjonalny system, pozwalający i ułatwiający wszystkim potencjalnym czytelnikom dotarcie do określonej tematyki związanej właśnie z relacjami płci etc. Pański ton sentymentalny stara się narzucić na te pojęcia odmienne światło, powiedzieć, że te pojęcia są za wąskie czy nazbyt dosłownie wyprofilowane, z jakim to spojrzeniem mnie zupełnie nie po drodze.

Razu pewnego poszukiwałam razem z kolegami informacji w necie na temat tego, ile jest płci – odkryliśmy szeregi artykułów, jakie wymieniały płci od 58 do 64. Problem jednak polegał na tym, że liczby te wcale nie opisywały/nie wyróżniały stricte płci, a jedynie wyliczały role/funkcje, które danym płciom mogą być przypisywane. I tak też w kategorii „kobiece i męskie” na łamach Taraki – w wielu artykułach rozprawia się de facto o np. rolach społecznych (których wymienia się znacznie więcej aniżeli dwie). Nic nie stoi na przeszkodzie, by w kategorii tej pojawił się artykuł o wielu płciach (a nie o jedynie dwu płciach), przy czym ja nie dostrzegam ani w kategorii tej, ani w ogólnym wydźwięku Taraki – dualizmu w odniesieniu do płci. Myślę, że można by w pewnych rejestrach być może powiedzieć, że Taraka jest „staroświecka” (dla przykładu), ale na pewno nie „konserwatywna” czy „dualna”.

[foto]23. DWIE RZECZY • autor: Radek Ziemic (2016-08-29 17:54:48)

W sprawie liczb. To nie sentymentalizm i tęsknota. Raczej sensualne podejście do nich. Widzę ich aurę. Czasem je słyszę. Niestety pozostałe moje zmysły są na nie zamknięte.
Co do płci. Polecam artykuł i film, o których powyżej. Zwłaszcza film.

24. I znowu liczba 2! • autor: (2016-08-29 18:14:20)

Panie Radku,

najpierw dwie półkule, potem dwie rzeczy – mówiąc kolokwialnie: coś jest na rzeczy z liczbą 2, czego Pan ewidentnym dowodem :).

A skoro już rozmawiamy o prywatnych sentymentach – ja uwielbiam liczbę 3; myślę, że jest wielce kreatywna :).

A zatem ode mnie – rzeczy trzy:

1. Aury i dźwięki liczb – przywiodły mi na myśl film pt.: „Pi” Aronofsky’ego. Traktujący zresztą o tym, co o matematyce i poezji starałam się oddać w komentarzach tutaj, a co do gustu nie przypadło panu Przemysławowi. Tu znajduje się moja stara recenzja "Pi":

http://tosterpandory.pl/?p=149

2. Polecone przez Pana artykuł i film chętnie przeczytam i obejrzę – pod warunkiem, że okażą się wolne od konotacji politycznych (np. „lewackich”), jak i od wydźwięku nowomowy unijnej (europejskiej) poprawności politycznej.

3. Problem (jeden z problemów) płci został ciekawie, moim zdaniem, ujęty w filmie pt.: „Nie czas na łzy”, głównie dzięki znakomitej kreacji Hilary Swank.