Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2017-01-26

Anna Szymańska

Różne rodzaje braku czasu

         Najstarszy syn przywiózł mnie do dentysty. Weszłam do gabinetu. Dwie kobiety zajęte rozmową nie od razu zauważyły mojego wejścia. Zastanawiałam się, która z nich jest stomatolożką, a która asystentką... Miałam ochotę się wycofać, ale ta wyższa z kokiem właśnie mnie dojrzała, bo wstała i ruszyła w moją stronę. Wskazała mi fotel, równocześnie pytając, co mi dolega. Uśmiechała się przy tym, a mnie jakby zamurowało i nie potrafiłam pozbierać myśli. "To jakiś koszmar, nie pamiętam po co przyszłam?!" - myślałam. Panie były miłe, nie okazywały zniecierpliwienia, choć powinny, bo sytuacja niecodzienna, by pacjent nie wiedział, po co przyszedł.
          Tymczasem czas dany mi przez panie niebezpiecznie się kurczył (tak czułam), a ja coraz bardziej byłam i spięta, i przerażona, bo kątem oka widziałam rutynowe przygotowania obu pań do potencjalnego zabiegu. "Co jest grane? - przeleciało mi przez głowę. - Skąd mogą wiedzieć, co mi jest, skoro ja sama nie wiem? Zapomniałam? Jakim cudem?". Zaczęłam się bać i to nie zabiegu, ale tego, że wzięły mnie za wariatkę i za chwilę "skują" mnie pasami, i wyląduję w ...
Cudem albo ze strachu odzyskałam mowę; starałam się mówić jasno i logicznie. Tłumaczyłam przyczynę swojej niepamięci, która była wynikiem ciężkich przeżyć, licznych stresów, po części sklerozy... (?) Panie zdawały się mnie rozumieć, bo przytakiwały i zapewniały, że na pewno zaraz sobie przypomnę. Te ich zapewnienia jeszcze bardziej mnie paraliżowały, bo im bardziej pragnęłam wygrać z tą niepamięcią, tym dziura w pamięci stawała się głębsza. Czułam to całą sobą. Miałam wrażenie, jakbym znalazła się w jakichś kleszczach, które za każdym ruchem, nawet najmniejszym, coraz mocniej się zaciskały.

[tu:] STOP-KLATKA

          Znajduję się w przejściu podziemnym dworca kolejowego. Biegnę w stronę wyjścia. Obijam się o tłum przerażonych czymś ludzi. Już z daleka widzę walący się sufit, więc zatrzymuję się i w tej samej chwili czuję, że ktoś mnie łapie za rękę i ciągnie w odwrotnym kierunku niż biegłam. Zaczynam biec za nim. Jego twarzy nie widzę, ale sylwetka wskazuje, że to ktoś młody. Wpadamy na peron. Po lewej, a może po prawej stronie (nie pamiętam) stoi pociąg, ale otacza nas tak wielki tłum ludzi, że trudno dostrzec tablicy informującej pasażerów dokąd zmierza. Próbuję stanąć na palcach, kręcę głową wte i wewte, ale bez skutku. Przy tym cały czas mam świadomość, że ten ktoś, kto mnie uratował, wciąż jest przy mnie. Czuję jego wzrok na sobie, a chwilami mam wrażenie, że próbuje zbliżyć twarz do mojej, bo czuję jego oddech... W pewnym momencie odsuwa się ode mnie na jakąś odległość i wyciąga przed siebie ręce, jakby chciał nimi dotknąć moich oczu. Jestem spokojna. Nie boję się. Czuję ciepło. Świadomość tego, że uratował mi życie, sprawia, że mu ufam. W tym momencie podchodzą do nas dwie zakonnice. Proszą o dokumenty. Długo grzebię w torbie, co nawet na jawie bardzo mnie wkurza, ale wreszcie "trafiam" w to czego szukam i podaję pierwszej z brzegu. Obie przeglądają te nasze dowody bardzo uważnie, z kamienną twarzą. Czuję lekki niepokój.
- Co to, stan wyjątkowy? - pytam.
- Na to wygląda! - słyszę twardą odpowiedź i uświadamiam sobie (?), że jestem na Ukrainie i że grozi mi niebezpieczeństwo. Mój wybawca gdzieś znika, pociąg i zakonnice również, a ja jestem gdzieś blisko jakichś pól...łąk..., wśród których widzę skradających się mężczyzn z zielonymi pistoletami. W pierwszej chwili pomyślałam, że to jakiś kamuflaż, ale na wszelki wypadek cofnęłam się i przylgnęłam do skały, której tam wcześniej nie było. Przylepiona do niej widziałam ludzi chowających się w dużych kartonach i ludzi, którzy nieśli ranne dziewczyny...
          Daremnie wypatrywałam tego, który mnie uratował przed spadającym sufitem. Nawet CZAS zaklinałam, ale nie wrócił.

           B.
04.XI.2004 - godz. 05:00


Anna Szymańska

Komentarze: 6

[foto]1. Przez dziurę w... • autor: Jarosław Bzoma (2017-01-26 22:32:22)

Przez dziurę w głowie(Szczelina 8-12) spadłaś na poziom urojeniowo minusowy(-2) (panie w bieli/panie w czerni to te same panie tyle, że jedne w + a drugie - ).Miałaś dokument - zachowałaś  swoją tożsamość więc podniosłaś się na poziom 3(zielony) ale jednak minusowy a nie realny+ .To co tam zobaczyłaś to urojeniowo minusowa karykatura poziomu kształtowania się i rozpadu form z poziomu 8/2(Nicości). Oczywiście warto zderzyć ze sobą zielone pistolety , ranne dziewczyny oraz chowających się w pudłach ludzi, po freudowsku.

2. Jarku, bardzo Ci... • autor: (2017-01-27 01:48:19)

Jarku, bardzo Ci dziękuję za komentarz, ale muszę przyznać, że ni w ząb go nie rozumiem i wstyd mi za to :( Czy jest taka możliwość, byś "łopatologicznie" wyłożył mi symbolikę i sens tego snu? 

[foto]3. Takie podróże odbywamy... • autor: Jarosław Bzoma (2017-01-28 16:51:49)

Takie podróże odbywamy co noc, pomiędzy "Niebem" a "Piekłem". Koniec snu mówi o traumie  związanej z  relacjami pomiędzy światem męskim i kobiecym, opresyjnym urojeniu ukrytym tuż za granicą dzielącą świat wyobrażeń od jawy.

4. Jarku, zaczynałam się... • autor: (2017-01-28 22:32:52)

Jarku, zaczynałam się już niepokoić Twoim milczeniem. Podejrzewałam, że albo wyczytałeś z tego snu coś bardzo złego i nie chciałeś mnie dołować, albo poczułeś się dotknięty tą moją niezbyt zgrabnie sformułowaną  prośbą o "odkodowanie" komentarza. Mam wielki szacunek dla Twojej wiedzy dot. snów i chciałabym, byś - o ile to możliwe - częściej komentował moje sny. Może dzięki temu poznam siebie z tej "drugiej strony lustra". Dziękuję za komentarz - dużo w nim prawdy.

[foto]5. Nie odzywałem się... • autor: Jarosław Bzoma (2017-01-28 23:01:05)

Nie odzywałem się bo nie wyświetla mi się w poczcie, że odpowiedziałaś, więc zajrzałem po kilku dniach kiedy sobie przypomniałem, pomyślałem, że pewnie coś odpisałaś :)Tym snem zadajesz światu, Bogu i ludziom, mężczyznom w szczególności, pytanie;Dlaczego mnie, kobietę, krzywdzicie skoro jestem dla was schronieniem.

6. A to ciekawe.... • autor: (2017-01-28 23:26:30)

A to ciekawe. Nie wiem, co powiedzieć.