Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-04-05

Alexandramag

Rozmowa ze zmarłą

Znalazłam się w kuchni. Moja znajoma (nieżyjąca A.) ustawiła się pod światło, stanęła w oknie. Miałam zrobić jej zdjęcie. Poprosiłam ją, żeby ustawiła się tak, żeby na nią padało światło. Gdy robiłam jej zdjęcie, jej twarz zrobiła się promienista, jakby bezbarwna, świeciła jasnością. Cieszyłam się, że mogę zrobić jej jeszcze zdjęcie. Później byłam z nią w podróży. Zapytałam ją, co by zrobiła, gdyby wiedziała, że ma niedługo umrzeć, czy robiłaby jakieś zakupy, czy zadbałaby o siebie, czy o dzieci. Ona powiedziała, że sobie robię żarty. Położyła się na tapczanie i zobaczyłam, że ma włosy innej znajomej z Karpacza i jest tamtą osobą.  A. powiedziała, że cierpi, bo jej dorosły syn nie chce mówić po polsku, tylko mówi po niemiecku. Zaczęła szybko mówić po niemiecku. Nic nie mogłam jej zrozumieć, to był jeden bełkot (w rzeczywistości nie znam tego języka). Ona powiedziała, że w ten sposób rozmawia jej syn, nawet jednego słowa nie powie po polsku. Odeszła do innej kobiety. Ja poszłam na spacer i zobaczyłam, że autokarem przyjechała grupa młodych ludzi. Kierowca miał wystawione cukierki w kształcie małych tabliczek z napisem „Pomorze”. Były to krówki. Zapytałam, gdzie te krówki są robione.  Odpowiedział, że w Kudowie, bo takie było zamówienie. Wzięłam jedną krówkę i ją zjadłam. Poszłam dalej. Zobaczyłam, że ta znajoma, która nie żyje, siedzi sobie na ławeczce, a ja miałam iść pod prysznic i umyć sobie włosy. Miałyśmy dalej iść później razem.

Alexandramag

Komentarzy nie ma.