Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2018-01-10

Krzysztof Wirpsza

Rozkwitająca różdżka
Idea Pierwsza...

Idea Pierwsza – czyli praca z Jedynką Enneagramową, Pierwszą Czakrą, trigramem ch`ien (Niebo) i tarotowymi symbolami I. MAG i XI. SIŁA

Ja nie jest Świadomością.

Ja nie jest okiem, nie jest miejscem, i nie jest punktem, z którego coś się rozchodzi.

Ja jest prawdą.

Bardziej precyzyjnie, można by powiedzieć, że Ja jest wizją prawdy. Wrażenie „ja” jakie mamy na co dzień pozostaje na ogół zatartym wspomnieniem Ja jako wizji prawdy, dlatego czasem, aby to odkryć, należy zwolnić, zatrzymać się i wejrzeć. Wizję przesłaniają zazwyczaj nasze własne myśli, odczucia, doznania i obrazy – jednym słowem obiekty świadomości. Inaczej, i bardziej zwięźle, możemy powiedzieć, że przesłania ją samo poczucie obiektu (inaczej – rozum) . Jest to idea, że w ogóle może być jakiś obiekt, jakieś coś. Poczucie obiektu (rozum), choć przypomina prawdę, i choć wnosi do życia przydatny racjonalizm – nie jest wizją prawdy. Podobnie jak nawet najlepsza Twoja fotka nie jest tym, co kawa wypita z Tobą. Jest co najwyżej po prostu – dobrą fotą.

Kreatywność jako prawda

Naturą prawdy, a zatem także naturą wizji prawdy, pozostaje kreatywność. Niestety nie w powszechnym rozumieniu. Powszechne rozumienie spłyca kreatywność do fantazji. Fantastyczny świat genialnego twórcy. Tak przynajmniej rozumiana jest kreatywność na uniwersytetach oraz różnego rodzaju treningach. Zgodnie z postępowym podejściem – kreatywności można się nauczyć. To w pewnym sensie, prawda, problem jednak, że zastosowanie wyuczonej kreatywności służy w najlepszym razie zrobieniu kariery w reklamie, w najgorszym – zostaniu artystą.

Nikt, w głębi serca nie chce ani jednego, ani drugiego.

Jest tak dlatego, że w tych zewnętrznych formach kreatywność wciąż pozostaje fałszem. To znaczy nie wynika z głębokiej potrzeby tworzenia, ale z konieczności zapewnienia sobie bytu, a to, bardzo często niestety, są dwie różne sprawy. Oczywiście nie oznacza to, że nie istnieją osoby, które tworzą z głębokiej potrzeby, a także te, którym udało się zgrać tworzenie z potrzebą rynku. Chodzi jednak o statystykę. Takich osób, jak zawsze , pozostaje mniejszość.

Ci którzy tworzą z potrzeby, zwłaszcza jeśli im to przynosi efekty materialne, wiedzą, że kreatywność nie jest jedną z rzeczy. Kreatywność jest prawdą. Stan kreatywności pozostaje naturalnym stanem Człowieka, mało tego, jest to też naturalny stan Wszechświata – co widzą czarno na białym, gdyż porusza ona ich Wszechświat. Ci nieliczni wiedzą, że Wszechświat, pozbawiony ograniczeń jakie nadaje mu szkiełko i oko, cały czas tworzy. Wrażenie, że nie, to znaczy powszechne przekonanie o przewidywalności, tudzież przypadkowości zdarzeń jest fikcją, swoistym ściemnieniem, jakie rozciągnęliśmy na niewiarygodnie potężnym, tańczącym oceanie pierwotnej energii twórczej.

Chwilowe cofnięcie przekonania o zwykłości rzeczy owocuje całą gamą zjawisk, których „nauka nie potrafi wyjaśnić”. Jak choćby wróżenie. Jak nieliniowe dyscypliny wiedzy, typu astrologia czy enneagram. Jak deja vu, zastanawiające zbiegi okoliczności, znaki i intucje. Jak zadziwiająca skutecznosć babek zamawiaczek, uzdrowicieli z Meksyku, czy Steve'a Jobsa. I wreszcie jak podstawowy stan, którego omawianiem się tu zajmujemy – fakt, że Wszechświat, mówi do nas, komunikuje się z nami i uczy nas za pomocą zdarzeń.

To wszystko nie jest, jak się powszechnie uważa, niszowym zboczeniem. To jest właśnie stanem faktycznym, o którym zapomnieliśmy stając się dorośli.

Ten cały uświęcony, dowodzący sam siebie, rytuał wymuszonej i fałszywej Kreacji stał się cielcem, papką, jaką skutecznie zaklejają nam oczy media, z prostej przyczyny, że w ten sposób łatwiej jest nami rządzić. Ogłoszenie faktycznego statusu wizji odebrałoby moc konsumpcji, nawet tej gdzie zamiast hamburgerów i broszek z brylantem, konsumuje się przeżute do bólu slogany „nauki”, „sztuki”, „medycyny”, „psychologii” czy „polityki”. Z perspektywy cywilizacji, nie ma nic gorszego niż tak rozumiana wizja. Podkopałaby ona zręby kultury jaką są sobie w stanie wyobrazić. Dlatego tak wiele mówi się o, i tak bardzo podkreśla się rolę – spokojnego, bezpiecznego życia.

Wizja i umysł

Przybyliśmy tu jako nielokalna, wielobarwna, intensywnie eksperymentująca i praktycznie nieskończona w czasie i przestrzeni kreatywność. Naprawdę przykro, że większość z nas, przez większą część czasu nie pamięta jak to jest być dzieckiem. Te wspomnienia przytaczam z pierwszej ręki, bo byłem TYM jako dziecko – mam te wspomnienia, tak jak wielu Was. W pewnym sensie nie ma też kwestii, że mogę się mylić, ponieważ istniałem wówczas jako nieomylny.

To, o czym tu mówimy nie ma, jak łatwo się zorientować, wiele wspólnego z ludzkim umysłem. Zarówno zawartość umysłu, jak i sam umysł opierają się na wektorach sił i stanowią maszynę (tzw. maszyna Turinga). Maszyny mogą owszem symulować kreatywność, mogą stosować w tym celu specjalne algorytmy, ale tak naprawdę (naprawdę, naprawdę) nigdy nie będą kreatywne. Podobnie, w najintymniejszej swojej istocie roboty nigdy nie będą wizjonerami.

Wizja to nie maszyna. Wizja nie może zawierać się w maszynie. Wizja nie może być fałszem. Ona musi przedstawiać prawdę. Nie mówimy o wizji zewnętrznej, tj jakichś mentalnych obrazach lub snach, ale wizji wewnętrznej, poza obrazem. Wizja wewnętrzna jest wiedzą kim jestem. Po prostu wiesz kim jesteś, skąd pochodzisz, wiesz, że cały świat jest w tobie, i że przyniosłeś go tu ze sobą gdy przyszedłeś. Wiesz, że ten świat jest Tworzywem, że dany ci jest jak glina po to abyś tworzył, że nie ma innego celu w życiu. Zaczynasz się domyślać jak bardzo twórczy jest każdy zwykły Twój dzień, gdy tylko usuwasz pewniki, zaprzestajesz osądu. To coś jest po prostu nieskończone. Nie ma nic wspólnego z osławionymi zjawiskami halucynacji czy wiary, a jest przynajmniej równie silne, a może i silniejsze od pewności z jaką materialista widzi skałę. I nie da się tego przekazać w słowach.

Za pomocą wizji widzisz (wiesz), że prawda nieustannie tworzy. Nic innego nie umie robić, to jest jej życie i treść. Widzisz (wiesz) też, że dzieje się to przez cały czas. Nie ma takiego czasu, żeby prawdy nie było, i jest to wciąż ta sama prawda, zawsze dostępna, nigdy nie trzeba na nią czekać. Jest tak dlatego, że prawda istnieje zupełnie niezależnie od czasu. Jest wieczna.

W wizji wiesz, że prawda obejmuje wszystko. Nie ma nic, co nie byłoby nią. Wynika stąd kolejna cecha – autentyczność. Tzn prawda jest zawsze tym, o co chodzi. Daje wszystkim dokładnie to czego potrzebują, a nie coś innego – różnego rodzaju wektorowe symulacje oferują ci surogat (jak na przykład w przypadku nauki, religii, czy rozwoju osobistego).

Na koniec, jako nieodzowny aspekt prawdy wymienimy po prostu to, że każda jej część składowa ma rację (ponieważ prawda jest jedna, i obejmuje wszystko). Mają ją zatem również rzeczy, nie lubiane przez ciebie (w moim przypadku nauka, rozwój czy religia, KW). Nic nie jest wyłączone, dlatego, że nic poza prawdą tak naprawdę nie istnieje. To wszystko można zobaczyć i o tym przekonać się za pomocą wizji.

Prawda jest tym co się dzieje. Ktoś powie, że to dogmat, ale nie. Jak mówiliśmy, prawda nie może być zawarta w słowach, i powyższe nie pretenduje do miana wiernego portretu. Słowa zawsze można wykręcić, ponieważ są to tylko zeschłe liście. Także dowolne zdanie z powyższych można przedstawić tak, żeby znaczyło coś innego. To, co tu napisano jest maźnięciem w locie, selfie strzelonym w biegu, piosenką, która ma zainspirować do niemej rozmowy. W żadnym wypadku nie należy tworzyć na podstawie tego doktryny, dyskutować z tym („bo moja prawda mojsza”), deptać, gapić się jak wół na malowane wrota lub bez sensu wychwalać. Należy za to rzeczowo spojrzeć. I zapytać – czy pomaga mi widzieć?

Dezynwoltura

Podstawową jakością prawdy jaką chcemy tu wyrazić, i jaką zawiera tarotowy symbol I.Maga (I.Magika), jest dezynwoltura. Dezynwoltura, czy też nonszalancja, nie przywiązuje się do żadnych racji – jest to po prostu kreatywne żonglowanie. Gdyby człowiek dowiedział się, że ma raka, jak przeżyłby ostatnie trzy miesiące? Czy zastanawiałby się nad tym, co prawda, a co nie? Czy naprawdę obchodziłoby go, co należy w jeszcze życiu jeszcze sprawdzić, zbadać, dookreślić? A może, po religijnemu, policzyłby swoje błędy, przeprosił za nie i spróbował co się da naprawić?

Myślę, że on, gdyby miał trochę oleju w głowie, to zwyczajnie przede wszystkim zaakceptowałby, że nie ma sensu się spinać. Po co? Świat się bez niego nie zawali. Dezynwoltura jest pełnym zaufaniem w to, że prawda już jest, cokolwiek byś dziś nie zrobił. I tak wyrażasz wielość, różnorodność, ikrę i nonszalancję. Świat pozostaje wielkim płótnem na którym paćkamy kolorami, niezależnie od tego, czy dziś spędzamy dzień w łóżku, czy w kuchni, czy w pracy, czy w warsztacie, czy poza domem. I niezależnie od tego, czy robiąc to pozostajemy chłodni czy gorący, weseli czy smutni, groźni czy łagodni, polscy czy amerykańscy, uszkodzeni czy zdrowi, skomplikowani czy prości.

Potrzebna jest akceptacja. To nie ty malujesz. To jest malowane tobą. Zaakceptuj to, a fakt tworzenia przejawi się poprzez Ciebie. Wszystko łączy coś co nie ma nazwy, co znalazło się tu wszakże w określonym celu, a mianowicie po to aby – Wyrazić się Przez Ciebie.

Zaakceptuj, że jesteś Tworzeniem. Dezynwoltura bierze się stąd, że nie musisz w tym celu nic szczególnego robić. To znaczy rób (róbmy) to, co zwykle, i nie myśl (nie myślmy) o tym za bardzo. Naszym zadaniem jest jedynie pamiętać. Pamiętaj kim jesteś, pamiętaj, że jesteś Tworzeniem, Wyrażać Tworzenie, a reszta to tylko pędzle, sztalugi. Możemy malować wszędzie, na wszystkim, nie trzeba do tego żadnego fizycznego wysiłku, żadnego specyficznego miejsca, trzeba tylko pamiętać.

Pierwsza czakra – obudzenie Kreacji

I'd give all the wealth that years have piled,
the slow result of life's decay,
To be once more a little child
for one bright summer day.


Lewis Carroll (ennea 1) Alice in Wonderland

W baśniach hinduskich opowiada się o pierwszej czakrze, jako siedzibie Węża Kreacji. Wąż ten, jak tam mówią, u większości z nas siedzi zwinięty u podstawy kręgosłupa. Gdy się rozwija, stajemy się twórczy. Powiadają też, że Wąż wznosi się po kręgosłupie w postaci ognistej energii, przechodzi przez siedem ośrodków (czakr), i opuszcza nas przez głowę.

W terapii interpretuje się Węża jako zapomniany i ściśnięty potencjał kreatywności z dzieciństwa. Bo przecież jako dzieci, byliśmy wręcz ekstremalnie kreatywni. Doświadczaliśmy świata właśnie tak, jak opisano powyżej – jako dezynwoltury, tworzenia, i nieciągłości. Każdy dzień był tym samym dniem, ponieważ istnieliśmy poza czasem, niepomni na jego upływ. Prawda znajdowała się zawsze w zasięgu ręki, nie było żadnych wątpliwości, że wszystko, co robimy ma jakiś niezgłębiony sens i wymiar.

A przy tym, przypomnijcie sobie – zupełnie nie było szklanki! Czy ktoś pamięta z dzieciństwa jakikolwiek ślad smutku, wynikający z tego, że rzeczy są znane? Nie było tego. Wszystko pozostawało nieustającym odkryciem! Chcieliśmy podbiegać do ludzi, zaczepiać ich, uczyć się od nich, płatać figle i wymyślać nowe rozwiązania. Mieliśmy tysiąc pomysłów na minutę na to jak sensownie spędzić dzień. Każda rzecz była pełna znaczenia, wszędzie dookoła – paradoks i tajemnica! Można by zapytać – a co się stało? Bo przecież oczywiste jest, że TO odeszło. Wystarczy się rozejrzeć. Świat, szklany krąg i codzienny, mrówczy obowiązek. Twórczość spycha się do maleńkich nisz, gdzie deformuje się jej istotę i każe nosić niewygodne kostiumy. Z życia eliminuje się ją z pomocą architektury społecznych norm, które skutecznie odcinają Cię od wolnego ducha.

Bóg (myśl natrętna) przyłożył swą rękę
Do nieuchwytnej tej architektury,
Co światło wznosi z błyszczącej struktury
Szkła, cień przedłuża z naszych snów poręki.

Bóg stworzył noce zbrojne w sen i wszelkie
Kształty zwierciadeł, gdzie gości odbicie,
By człowiek próżny, jak bardzo jest niczym,
Poznał nareszcie. I żył w trwodze wielkiej.

Jorge Louis Borges (ennea 1) Lustra

No właśnie. Czym jest ten „Bóg”, dorosły, brodaty drań, który po prostu to wszystko popsuł? Czy nie jest to po prostu, oparta na szkle, metalu i betonie – cywilizacja? W tym kontekście, przebudzenie Węża oznacza po prostu sięgnięcie do pierwotnej magii, którą mieliśmy jako dzieci. O tym właśnie tu opowiadamy. – „magię” można odzyskać. Odzyskujemy ją przez pamiętanie, że to nie my malujemy. Przejawia się szerszy plan, i już się przejawił, ponieważ czas nie ma znaczenia. To dostępne jest dla nas w każdej chwili.

No, ale żeby tego doświadczyć, to trzeba przestać ciągle mieć rację!

Merkuriusz

Kręgosłup, jak wspominaliśmy, podobnie jak Kaduceusz, Drzewo Wiadomości Dobra i Zła czy tarotowa laska I. MAGA, jest po prostu przypomnieniem o tym wewnętrznym wymiarze. Wąż (węże) jaki się po niej wspina to chaotyczność i nieciągłość w której ów wymiar istnieje. Pamiętajmy, że Hermes, dzierżca Kaduceusza, to pierwotnie właśnie trickster, Magik. Jest to trochę przykra gafa – uczyniliśmy go bogiem kultury i cywilizacji , podczas gdy nim właśnie nie jest!! Wstyd! W zamierzchłych czasach pozostawał symbolem wolnego ducha, znano go jako boga złodziei, hochsztaplera, Piotrusia Pana, tańczącego na wietrze błazna, w żadnym wypadku nie handlowca, filozofa czy uczonego, jakim chce go widzieć mainstream. Wreszcie, jako alchemiczny Merkuriusz pozostawał przez wieki żywym srebrem, lotną zasadą alchemiczną, mieniącym się i nieprzewidywalnym katalizatorem wewnętrznej przemiany.

No, pytam, jak można było?

Krzysztof Wirpsza

Komentarze: 8

[foto]1. Borges: manifest Jedynki • autor: Wojciech Jóźwiak (2018-01-12 19:26:43)

Jest opowiadanie Borgesa pt. "Pismo boga". Treść: aztecki kapłan (imieniem Tzinacán) uwięziony przez Hiszpanów odczytuje "pismo boga", mianowicie zakodowane w plamach na sierści jaguara odwieczne zaklęcie, które może uczynić go wszechmocnym. Ale go nie wypowiada, bo:



Manifest Jedynki!
"Mogę uczynić Wszystko, ale nie uczynię nic, żeby nie naruszać tego, co jest."

[foto]2. Hej, super inspiracja • autor: Krzysztof Wirpsza (2018-01-12 20:17:00)

To świetny przykład, Wojtek, w sensie zainspirował mnie. Dodałbym "Jedynki w stresie" albo "w oporze". Bo nie każda jedynka tak musi, tylko taka, która zajrzała na drugą stronę, zadrżała i cofnęła się.

[foto]3. A. Dzięki! B. Archetyp działa! • autor: Wojciech Jóźwiak (2018-01-13 00:25:48)

Tak! Bohater Borgesa zajrzał, zadrżał i cofnął się. Dokładnie!
Wychylenie Jedynki w stresie, czyli 1->4, ilustruje karta XI.Moc. Tzinacán, odcyfrowując zaklęcie, sięga po moc nadludzką, właściwie: absolutną. (Ale się cofa w dotychczasową więzienną niemoc.) Na karcie XI.Moc jest lew -- w opowiadaniu Borges jest jaguar, pospolicie nazywany w Am. Łac. "tygrysem".
Archetyp działa!

[foto]4. 1->4 • autor: JoannaB /Joanna Biela (2018-01-13 09:47:45)

"natura buddy"?Jeśli jedynka wchodzi w niemoc i nie rozpozna jej jako więzienia, stanie się świadkiem, obserwatorem mocy. Jednym zdaniem, to co jest jedynki "przekleństwem" staje się jej "błogosławieństwem". 

[foto]5. Joanna • autor: Krzysztof Wirpsza (2018-01-13 12:00:40)

... tak, to jest Poddanie się...  Moc jest drzwiami, tak naprawdę, nie Mag.  Nie ma przeciwnika :)

[foto]6. ... natomiast jeszcze co do świadkowania.... • autor: Krzysztof Wirpsza (2018-01-13 17:22:09)

... uważam, że jest formułą niepełną. Aby coś przetransformować, trzeba to najpierw zobaczyć, zgoda. Ale poprzestawanie na tym, to jakby zatrzymanie wpół drogi. "Natura buddy" jest czymś wprawdzie bardzo zaawansowanym, ale niedokończonym. Tak jakby mieć super-samochód bez kół. 

[foto]7. Świadkowanie.. • autor: JoannaB /Joanna Biela (2018-01-13 18:39:25)

...tak, ja bym nawet powiedziała, że to początek. Każdorazowo trzeba się przekonać, że tak jest, na własnej skórze. Przekonać.. bardzo lubię stosować to słowo. Głównie dlatego, że zawiera w sobie...konanie. Jako przeżycie.. czyli zaangażowanie nie tylko umysłu a ciała fizycznego w całości wraz ze wszystkimi zmysłami. 

[foto]8. No więc właśnie! • autor: Krzysztof Wirpsza (2018-01-13 19:07:20)

No więc właśnie! Człowiek sobie zresztą sam dopowiada resztę, nawet jak Budda, czy inny wartościowy przekaz, wszystkiego mu opowiedzieć nie zdoła.