Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-01-08

Alexandramag

Rozkład kart tarota u Wojtka Jóźwiaka

Byłam w szkole. Byli tam też inni ludzie. Przyszedł profesor. Powiedział, że musi być przeprowadzona reorganizacja. Poprosili kilka osób, żeby zgodzili się na inną pracę. Ja miałam zmienić swoją pracę na pracę w szpitalu. Część osób miało być pielęgniarkami, część miała wykonywać USG. Ja miałam zostać pielęgniarką. Jedna z kobiet powiedziała, że ja mam podyplomowe studia medyczne i inne ważne ukończone, i na pewno nie nadaję się do pracy pielęgniarki. Ostatecznie przydzielono mnie do grupy osób wykonującej USG. Podeszła do mnie kobieta i powiedziała, że ma na górze pieluchy. Okazało się, że nie ma tam schodów, tylko wystające metalowe pręty wygięte w sposób umożliwiający wejście na strych. Zaczęłam wchodzić po tych prętach w górę. Ktoś mi pomógł, popychając mnie od dołu, żebym mogła szybciej wejść na piętro. Inna kobieta była starsza ode mnie, ale też bez problemu się dostała wyżej. Na tym piętrze leżało dużo kolorowych obrusów. Okazało się, że jest tam Wojtek Jóźwiak wraz z innymi ludźmi. Wszyscy byli jacyś dziwni, w stylu hipisowskim, undegrandowym. Ela, żona Wojtka, wyszła z pomieszczenia. Wojtek podszedł do mnie i powiedział, że musi mi zrobić rozkład kart tarota, bo ja tego potrzebuję. Uznałam, że skoro Wojtek tak mi powiedział, to na pewno jest to mi potrzebne. W pokoju siedział też Wojtka syn. Był niewysokiego wzrostu. Powiedziałam do Wojtka, że świetnie wygląda, na jakieś 30 lat. Buzię ma bez zmarszczek. Wojtek powiedział, że po prostu zeszczuplał, bo ma w sobie jakąś bakterię tropikalną. Powiedział, że postawi mi tarota, ale muszę iść do sklepu po czerwone wino. Zaczęłam z powrotem schodzić po schodkach i zaczęłam rozpytywać ludzi, gdzie jest najbliższy sklep spożywczy. Sklep nazywał się DOM-MARK. Miałam kupić wino i wrócić do Wojtka na rozkład kart tarota.

Alexandramag

Komentarzy nie ma.