Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-10-07

Alexandramag

Rodzina karłów

Spotkałam małą dziewczynkę. W tym czasie strugałam kredkę do malowania.

Dziewczynka była karzełkiem. Później spotkałam starszą kobietę. Była to matka znajomego. Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie tą kobietę. Rozmawiałyśmy, że jej syn szukał kobiety dla czułości, szukał ciepła poza swoim małżeństwem.  Później zabił te uczucia. Bardzo długo prowadziłyśmy rozmowę. Chodziłyśmy po obcym mieście. Zobaczyłam, że ma w torbie gadżety wielkanocne:  żółte kurczaczki, pisanki, zajączki, kolorowe zające. Zapytałam, czy te przedmioty ma dla znajomych. Odpowiedziała, że idzie na spotkania i będzie te rzeczy rozdawała wśród bliskich.  Rozstałam się z nią na skrzyżowaniu ulic. Jeszcze raz spotkałam później tą kobietę, miała inny kolor włosów i inaczej wyglądała. Jej włosy nie były siwo-blond, tylko czarne.

Dziewczynkę-karlicę jeszcze raz spotkałam. Przeniosłam ją na rękach. Była lekka jak prawdziwa lalka i miała na sobie suknię z fioletowo-chabrowego tiulu wykończonego złotą lamówką. Podeszli do mnie obcy ludzie. Powiedzieli, że karlica chce się spotkać z karłem, żeby spłodzić  dziecko (jedno już mieli), następnego karła. Nie mogłam wyjść z podziwu, że chcą następne niepełnosprawne dziecko.

Alexandramag

Komentarzy nie ma.