Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-08-21

Dominika Dayam Szczeplik

Rinpocze

Najpierw jechałam autokarem, wycieczka klasowa, w klasie różni ludzie, nie znam ich, niektórych znam. Mieliśmy jechać do jakiejś leśniczówki, czegoś w tym rodzaju, znajdującej sie gdzies w lesie. Niestety nie znaleźliśmy tam drogi. Zatrzymalismy się w innym miejscu w lesie. Miał być nocleg. Pojawił sie mój ,,chłopak" z kilkoma swoimi znajomymi.Coś miał organizować, chyba dowiedzieć się jak jechac, albo znależć inne miejsce.Potem położyłam się.Leżałam przy swoim ,,chłopaku", pomiędzy nami jakaś dziewczyna. Wtem on podał mi rękę i ominęłam tą dziewczynę i położyłam się obok niego. Pojawił się Rinpocze tybetański (sen był po wizycie w Grabniku na urodzinach Tengi Rinpoczego, gdzie puszczane były slajdy z innymi Rinpocze tybetańskimi, z którymi on się spotkał).Rinpocze śpiewał modlitwę po tybetańsku. Przekazał coś takiego, że my to znamy, lecz ja nie przypominałam sobie żebym znała ta modlitwe. My z chłopakiem leżelismy obok siebie w tym lesie, a Rinpocze siedząc przy nas spiewał tą modlitwę szczęśliwie. Była w tym duża klarowność-uczucie jak górskie czyste powietrze. Potem nie pamiętam co dalej sie wydarzyło.

Dominika Dayam Szczeplik

Komentarzy nie ma.