Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2007-10-23

Przemysław Kapałka

Reiki dla zmarłych
Nawiązywanie kontaktu ze zmarłymi poprzez symbole reiki

Zbliżają się dni, które w naszym społeczeństwie poświęcamy pamięci zmarłych. Postanowiłem więc, zanim jeszcze nadejdą, napisać o pewnych praktykach, które od kilku lat zawsze wtedy wykonuję.

Chyba nikt, albo prawie nikt, spośród czytających tą witrynę, nie ma wątpliwości, że ci, którzy od nas odeszli, nie przeminęli, tylko przebywają gdzieś w innych światach. I że czasami mogą potrzebować kontaktu z nami - aby coś nam przekazać, o coś poprosić, lub po prostu trochę z nami być. Niektórzy próbują nawiązywać kontakt z tymi, którzy odeszli. I właśnie moje doświadczenia w tym zakresie chciałbym tu opisać. Nie zajmowałem się i nie zamierzam żadnymi gusłami, spirytyzmem, egzorcyzmami ani niczym, co wymagałoby specjalistycznej wiedzy i ćwiczeń. Mój sposób nawiązywania kontaktów ze zmarłymi jest prosty, na pewno daje o wiele mniej możliwości niż to, co robią nawet niektórzy autorzy publikujący się w tej witrynie, ale nie wymaga prawie żadnych umiejętności i jest dostępny prawie dla każdego. Wystarczy do tego drugi stopień reiki i odrobina praktyki.

Wśród symboli, które otrzymuje każdy inicjowany na drugi sposób reiki, jest taki, który pozwala na przekraczanie granic czasu i przestrzeni. Umownie nazywa się go symbolem trzecim i nie będziemy wnikać, dlaczego jest akurat trzeci. Symbol pierwszy z kolei służy między innymi do wzmacniania efektu. I właśnie na tym polega mój pomysł. Najpierw wypowiadam klauzulę brzmiącą mniej więcej w ten sposób, że "jeśli jest to zgodne z wolą Boga i zgodne z jego wolą, proszę (tu wymieniam imię i nazwisko zmarłego, czasami też inne dane o nim, na przykład pokrewieństwo, jakie mnie z nim łączy), aby przybył, i przekazał, co ma do przekazania". Następnie używam symbolu trzeciego i pierwszego zgodnie z tym, jak nauczają na kursach reiki.

A co jest po tym, jak już odprawię ten rytuał? Potem już bywa różnie. Co do woli Boga, to różni ludzie mają co do tego różne poglądy. Ale klauzula dotycząca woli zmarłego na pewno zawsze powinna się pojawić. Nikogo nie należy przywoływać na siłę - pamiętajmy, że to my mamy wyświadczyć przysługę zmarłym, chcąc ich wysłuchać i spędzić z nimi trochę czasu, a nie oni mają się zjawiać na nasze zawołanie.

Nie miałem jeszcze przypadków manifestowania się ich obecności w postaci efektów świetlnych, dźwięków, przesunięć przedmiotów, czy czegokolwiek, co byłoby odbieralne poprzez zwykłe zmysły. Ich obecność wyczuwałem intuicyjnie albo tak, jak można wyczuć przy sobie obecność kogoś z innego świata - każdy, kto tego doświadczył albo na ten temat poczytał, wie, o co chodzi. Przekazy od nich odbieram poprzez myśli. Częstym efektem jest kompletny brak odzewu, szczególnie wtedy, kiedy ze zmarłym, którego przywołuję, nie łączyło mnie nic szczególnie bliskiego, kiedy był to na przykład znajomy z pracy. Czasami otrzymuję sygnał, że ten, którego przywołuję, jest zajęty i nie przybędzie. Raz zdarzyło mi się odebrać prośbę, że ta osoba odchodzi gdzieś dalej i żeby jej więcej nie przywoływać - oczywiście spełniłem tą prośbę i nigdy więcej nie podjąłem takiej próby wobec tej osoby. Ale też często przybywają. Nieraz odbierałem sygnały o wdzięczności za to, że ich zawołałem, że mogą trochę ze mną poobcować, że się za nich modlę. Czasami miała miejsce rozmowa, czasami przekazywali jakieś wiadomości o sobie, czasami po prostu byliśmy ze sobą. W kilku przypadkach trudno było im odejść. Zdarzało się, że przychodzili z różnych powodów wzburzeni, zdarzyło się, że przyszedł z pretensjami do mnie, czasami odbierałem rzeczy nieoczekiwane - oczywiście nie będę publicznie zdradzał szczegółów. Zdarzały się też prośby - o modlitwy, o życzliwość dla innych. Kiedyś jedna z przybyłych poprosiła mnie o zaśpiewanie piosenki, którą kiedyś dla niej ułożyłem, i o której już prawie nie pamiętałem. Zdarzało się, że przybywał, ale nie nawiązywał bliższego kontaktu - tak, jakby stał w pewnej odległości i tylko obserwował. I raz odebrałem przekaz, że wkrótce ponownie się inkarnuje, a przy następnej próbie nawiązania z nim kontaktu, że właśnie jest "w drodze". Im więcej łączyło mnie z daną osobą za życia na tym świecie, tym bardziej prawdopodobne jest, że odpowie na moje wezwanie, ale też nie zawsze - wiadomo, że na tamtym świecie mają swoje sprawy i nie zawsze mogą i nie zawsze chcą przybyć.

Generalnie zawsze okazuje się, że taki kontakt z nami od czasu do czasu jest im potrzebny.

Oczywiście bardzo dużo zależy od odprawiającego ten obrzęd - na ile potrafi się skupić, wyciszyć i dostroić do odebrania sygnałów od przybyszów z innego świata. Nie będę udawał, że jestem pod tym względem doskonały - do doskonałości brakuje mi wiele i nieraz wyczuwałem, że coś jeszcze chcą mi przekazać, ale ja nie potrafię tego odebrać. Nie mogę też wykluczyć przypadku, że żaden kontakt nie ma miejsca, a ja tylko ulegam złudzeniu. Jednak to, co odbieram, wydaje mi się na tyle prawdopodobne, i na tyle odległe od tego, co samodzielnie mógłbym wymyślić, że sądzę, że jednak taki kontakt naprawdę ma miejsce. A nawet, jeśli nie, to chyba nie dzieje się nic złego.

Taki obrzęd odprawiam zwykle 1 i 2 listopada. 2 XI jeszcze od czasów pogańskich jest dniem poświęconym zmarłym, w naszych czasach nie uległo to osłabieniu. A 1 XI z kolei w naszej polskiej tradycji jest dniem bardzo silnie związanym z kultem zmarłych. W tych dniach po prostu najłatwiej jest o taki kontakt, oni w te dni i tak są bliżej nas. Na początku robiłem to na ich grobach, później zacząłem to robić w małym pokoiku w moim mieszkaniu, w którym mam ustawiony mały ołtarzyk, przy świecach i odpowiedniej atmosferze. Czasami robię to podczas pogrzebu albo krótko po nim, czasami w dniu, który dla danej osoby był szczególny (na przykład urodziny albo jakieś święto, które sobie szczególnie cenił), czasami wtedy, kiedy odwiedzam ich grób. Generalnie, im mniej szczególna okazja do nawiązania takiego kontaktu, tym mniej prawdopodobne, że dojdzie on do skutku.

A po co o tym piszę? Zbliżają się właśnie te dni w roku, które zazwyczaj poświęcamy zmarłym. Może ktoś uzna za celowe podjęcie takiej próby kontaktu z nimi. Spirytystą nie każdy może zostać, wiążą się z tym również duże niebezpieczeństwa. Reiki jest metodą bardzo bezpieczną, przy zachowaniu minimum ostrożności trudno tu o efekty niepożądane, a robić to może każdy, kto jest po inicjacji. Jednak ci, którzy inicjacji nie przeszli, lepiej niech nie próbują, nawet jeśli jakimś cudem znają te sposoby, o których tutaj piszę.

I zawsze pamiętajmy, że robimy to dla nich. To jest przysługa, jaką im wyświadczamy, a nie zabawa z nimi albo przywołanie ich dlatego, że nam się tak podoba. I nigdy nie miejmy za złe ani im, ani sobie, jeśli na taki kontakt nie odpowiedzą. Przynajmniej, dopóki nie mamy wystarczającej wiedzy na temat życia po tamtej stronie.

Przemysław Kapałka
premnathan@wp.pl


Przemysław Kapałka

Komentarzy nie ma.