Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2009-05-17

Robert Palusiński

Ranga i rozwój duchowy
O randze, jaką daje rozwój duchowy i ewentualnych płynących z tego korzyściach, ale i o potencjalnych zranieniach, tudzież o masie nieporozumień...


Chciałbym poruszyć prawie nieznane szerzej zjawisko mające ogromne wpływ na stosunki społeczne w szerszym, ale i w całkiem wąskim kontekście. Zjawisko a właściwie dotyczy różnych rang w naszym życiu, naszej (nie)świadomości ich istnienia oraz ewentualnych zranień i nadużyć wynikających z nadużywania własnej rangi i przywilejów.

Pojęcie rangi jest ściśle i bezpośrednio związana z rolą społeczną (również w naszej wewnętrznej konstelacji duchów, ról i sub-osobowości wewnątrz psyche). Podobnie jak rolę, rangę można odkryć w kontekście określonej relacji. Ranga nie jest absolutną wartością, ale jest względna w zależności od roli (zespołu pełnionych ról). Uogólniając, ranga jest przymiotem (świadomie bądź nieświadomie pełnionej) roli w danej chwili i daje więcej władzy czy potencjalnej siły w stosunku do roli (osoby) o mniejszym zasobie władzy czy siły, albo o mniejszym dostępie do zasobów dających silniejszą pozycję. Co najważniejsze: osoby posiadające większą rangę zazwyczaj nie mają świadomości jej istnienia.

"W każdym związku występuje różnica sił oraz społecznej rangi. Jeśli nie występują problemy w relacjach, to rzadko kiedy skupiamy się na tym zagadnieniu. Jedna ze stron posiada więcej, a druga mnie zasobów wynikających z doświadczeń, wykształcenia, możliwości finansowych i tak dalej. Płeć, rasa, religia, status ekonomiczny, orientacja seksualna, różnice wieku oraz stan zdrowia dają w określonych sytuacjach przewagę jednej ze stron." (Arnold Mindell; Śnienie na jawie)

W książce Quantum Mind Mindell nazywa rangi również "energią potencjalną" (co jest także aspektem przywileju) podając przykład kamieni na zboczu wzgórza:

"Kamienie o równej wadze, usytuowane wyżej od innych posiadają więcej potencjalnej energii kinetycznej, choć nie są jej świadome i mogą nigdy jej nie wykorzystać! Potencjalna energia pozostaje zmagazynowana i ukryta. Pozycja znajdująca się powyżej poziomu gruntu daje określonej wadze (kamienia czy człowieka) więcej potencjalnej energii niż obiektowi o tej samej wadze znajdującemu się na poziomie gruntu. (...) Jeśli w hierarchii społecznej znajdujesz się wyższej od innych, to masz od nich większą rangę oraz więcej potencjału do ewentualnego wykorzystania." (Mindell; Quantum Mind, s. 416)

Na rangę składają się władza i przywileje. Ranga dostarcza przywilejów tym, którzy znajdują się wyżej (jak przykładowe kamienie), choć można nie zdawać sobie sprawy z posiadania rangi. W różnych aspektach życia społecznego występuje brak zrównoważenia, co powoduje, że istnieje wiele rodzajów rang.

Ranga społeczna jest rodzajem siły (lub jej braku) posiadanej z powodu określonej płci, rasy, wieku, statusu ekonomicznego, orientacji seksualnej, narodowości, wyznawanej (lub nie) religii, wykształcenia, zdrowia czy języka. Ranga społeczna jest często odziedziczona, a nie nabyta. Trudno jest ją zmienić, chociaż czasem czynione są takie próby: przykładem są tutaj próby prostowania i rozjaśniania włosów (lub skóry) u osób pochodzenia afrykańskiego, czy tendencje trans-genderowe.

Ranga strukturalna (lub inaczej kontekstualna) związana jest z zajmowaną pozycją w hierarchii społecznej, także na poziomie mniejszej grupy. Istotny jest tutaj wyżej klasyfikowany zawód czy działalność zawodowa itp. Chirurg, a zarazem laureat nagrody Nobla bywa znacznie wyżej ceniony od znakomitego mechanika samochodowego.

Najważniejsze dla nas w kontekście tematu są rangi: psychologiczna i duchowa zależą bardziej od osobowości, wykształcenia (też nieformalnego) oraz doświadczenia i bywają rozwijane niezależnie, a czasem na przekór niskim notowaniom społecznym i strukturalnym. Osoby z grup mniejszościowych bardzo często równoważą strukturalne i społeczne niedoszacowanie właśnie rangą psychologiczną i duchową.

Nieświadomość posiadanej rangi prowadzi do nadużyć w relacjach tak osobistych, jak i społecznych. Nadużycie rozumiem tutaj takie zastosowanie posiadanej siły, przed jakim dana osoba nie ma możliwości się skutecznie i natychmiast obronić. Nieświadomość posiadanej rangi bywa bolesnym, nieintencjonalnym podwójnym sygnałem w związkach i nierównych pod tym względem kontaktach grup społecznych. Ludzie o wyższej randze z reguły nic nie wiedzą o tym, że ją posiadają. Wynika to z faktu, że system społeczny kształtuje w nas tendencję do odnajdywania siebie jako osoby znajdującej się w gorszej sytuacji od tych, co mają lepiej, zaś zajmowana obecnie pozycja nie wydaje się nam szczególnie uprzywilejowana.

W rozwiniętej przez Arnolda Mindella psychologii zorientowanej na proces, społeczność jest postrzegana tak jak istota ludzka. Ludzkość to zatem antropos, antropomorficzny organizm o zasięgu globalnym, mającym przy tym strukturę hologramu, gdzie każde, kolejno mniejsze jednostki społeczne, z pojedynczym człowiekiem włącznie, odzwierciedlają i zawierają w sobie to samo bogactwo całości antroposa. Ten byt nie dąży bynajmniej do ujednolicenia i homeostazy, ale raduje się różnorodnością, ponadto jak jednostka produkuje komunikaty werbalne i niewerbalne.

W tym modelu indywidualna psychika mieści w sobie cały wszechświat części, ról lub figur. Jako np. kobieta możesz mieścić w sobie matkę, córkę, żonę, kochankę, nauczycielkę, uczennicę, matkę boską chwalebną lub cierpiącą, wredną sekutnicę, piękną, chorą, zdrową, brzydką, szefową, poddaną, feministkę, a nawet mężczyznę, seksistę czy męskiego szowinistę, itp. W zależności od sytuacji, na krócej lub dłużej wcielamy się w którąś z tych ról (zazwyczaj w więcej niż jedną), z większą lub mniejszą satysfakcją. Część z tych ról jest nam znana, oswojona, jest nam z nimi bardziej wygodnie niż z innymi, możemy się z nimi utożsamić; jest to główny nurt naszej tożsamości. Niektóre role-postaci nam się nie podobają, są nam nieznane, nieświadome, nigdy byśmy się z nimi (dobrowolnie) nie utożsamiły(li). Ten inwentarz może być oczywiście częścią składająca się na nasz Cień. Jest to marginalizowana mniejszość świata naszych (pod-) osobowości. Ta mniejszość atakuje nas w snach lub w symptomach, ale zazwyczaj robimy wszystko, aby nie dopuścić jej do głosu. Łykamy tabletki na ból czy na nerwicę - znieczulamy się. Z czasem mniejszość się uzłośliwia i atakuje nagłym wybuchem...

Przenosząc powyższe na skalę społeczną, główny nurt indywidualnej tożsamości staje się wiodącym nurtem kultury (mainstream); zbiorem zasad, wartości, wzorców kulturowych akceptowanych przez większość. Z tym, że nie chodzi tu oczywiście o większość liczbową, ale tę, co ma więcej władzy i dostępu do dóbr i decyzji. Wszystkie mniejszości społeczne orbitują na zewnątrz i są przez większość marginalizowane. Owa większość powinna być określana mianem "populizm", gdyż głównie łączy ją fakt podzielania najbardziej popularnych poglądów. Dla zachowania poczucia własnej tożsamości, większość nie potrafi lub nie może zidentyfikować się z odszczepionymi częściami społecznego organizmu w rodzaju osób o innej płci, innej orientacji seksualnej, religii, alternatywnej duchowości, innym pochodzeniu, kolorze skóry, wieku, sprawności ruchowej, intelektualnej, psychicznej, społecznej czy jakiejkolwiek innej.

Dla członków z głównego nurtu - większości, identyfikacja z przedstawicielem/ką mniejszości bywa równie trudna, jak może być dla Ciebie utożsamienie się z postacią prymasa lub z tyranizującym rodzinę pijakiem (rzecz jasna w obrębie własnej psychiki). Chyba każdemu człowiekowi z trudem przychodzi przyznanie się do istnienia w nim samym takiej części, której nie lubi (lub która wydaje się być zbyt wspaniała i ponad możliwości). Marginalizacja niepopularnych aspektów własnego ja jest zatem przekładalna na marginalizację w skali społecznej. Najwyraźniej to widać w przypadkach, rasizmu, seksizmu czy dyskryminacji mniejszości homoseksualnej - ale generalnie chodzi o wszystkich obcych i innych.

Wspomniany wcześniej system indywidualnych i zbiorowych rang jest bardzo złożony. Ogólnie chodzi o to, że z racji pochodzenia, wykształcenia, historii osobistych doświadczeń oraz utożsamiania się, tudzież akceptacji głównego nurtu kulturowego czyli poglądów większości, mamy o wiele większe szanse rozwoju, wpływania na politykę i osiągania sukcesu niż osoby znajdujące się w grupach mniejszościowych. Wymieniony wyżej potencjał stanowi o naszych przywilejach. Rangi i przywileje są jak wspomniałem oczywiście relatywne i osadzone w kontekście innych osób lub grup społecznych oraz różnic indywidualnych. No i są przy tym zazwyczaj społecznie nieświadome.

Na przykład klasa średnia w przypadku społeczeństw klasowych, dostrzega większe przywileje klasy wyższej, lecz - co rodzi największe konflikty, nieporozumienia i problemy społeczne - nie dostrzega swoich rang i przywilejów względem klasy lub grupy o mniejszych możliwościach. Zaatakowana przez klasę niższą, nie pojmuje w czym rzecz twierdząc, że przecież obie klasy znajdują się w równie trudnym położeniu względem klasy wyższej i powinny działać "razem". Mądrość powiedzenia "syty nigdy zrozumie głodnego" znajduje tutaj idealne zastosowanie. Lubię podawać tutaj taki przykład: prezes spółki zarabiający 30 000 będzie czuł się dotkliwie po obniżce pensji na 10 000 miesięcznie - wszak zabrano mu 240 000 rocznie ! Ale gdy zacznie biadolić nad swoją stratą i nieszczęściem i skarżyć się kierowcy służbowej limuzyny, którą właśnie jedzie - to kierowca zarabiający 1500 miesięcznie jedynie zazgrzyta zębami słysząc o tej jakże wątpliwej i śmiesznej z jego punktu widzenia tragedii. A przecież cierpienie obciążonego spłatami kredytów prezesa nie jest bynajmniej iluzoryczne!

Podobnie jest z kolorem skóry, rasą (czy wiesz jak to jest być czarnym w okolicach stadionów?), niepełnosprawnością (czy widzisz jak wysokie są krawężniki lub schody?), płcią, orientacją seksualną (czy czujesz się swobodnie całując się jako mężczyzna ze swoim chłopakiem na ulicy?), zdrowiem (czy tak samo się dobrze czujesz jak zdrowi? Czy dobrze widzisz? Słyszysz?), wiekiem (czy dogonisz nadjeżdżający autobus?), religią (czy możesz otwarcie czcić swój kult, itp.), samopoczuciem, a nawet z wyglądem. Spychana na margines i niedostrzegana mniejszość, stara się na ile to możliwe powiadomić większość o swoich bolączkach wynikających z nierównych szans. A większość lubi mądrze (często z piedestału) pouczać: "wszyscy mamy równe szanse".

Będąc w mniejszości ważne jest, czy mamy dobry kontakt ze sobą (ranga psychologiczna) i Duchowością - rozumianą jako coś "ponad materię" (ranga duchowa). Taki kontakt może być pomocny. Światowymi przykładami tzw. out-rankingu czyli duchowego przerangowania osób stojących wyżej są M. Luter King, Gandhi, Nelson Mandela i wiele podobnych postaci.

Trzeba także pamiętać, że my "tarakowcy" - osoby "rozwijające się duchowo" - jako osoby społecznie i często strukturalnie pochodzące z grupy większościowej o wyższej randze - też mamy swoje problemy, też jesteśmy w jakimś stopniu ofiarami. Z systemem rang zapoznaliśmy się już w dzieciństwie, gdy słyszeliśmy, że "dzieci i ryby głosu nie mają" (w szkole, w wojsku, itp). To przykład różnicy rang: społeczność dorosłych jest uprzywilejowana względem dzieci. W tym przypadku dorośli dają sobie prawo nie słuchania, za to dzieci jednak nie mają wyboru: muszą słuchać, co dorośli do nich mówią. Co najważniejsze, dorośli jako większość uważają taki stan rzeczy za całkowicie "naturalny". Kiedy dziecko chce jednak przekazać swoją opinię, natrafia na szklany sufit nie-słyszenia. Domagając się coraz głośniej prawa do wyrażenia zdania mniejszości, dziecko zostaje w końcu skarcone.

Wyobraźmy też sobie sytuację zastosowania rangi mniej widocznej. Oto na przykład nastoletni syn urzędnika administracji państwowej z Warszawy wyjaśnia z pełnym przekonaniem swojemu rówieśnikowi pożytki i dobrodziejstwa płynące z demokracji: "Wiesz stary, teraz wszyscy mamy równe szanse, żyjemy w kraju ogromnych możliwości, wykorzystanie tych możliwości to jedynie kwestia zaangażowania i pracy - wszystko zależy od ciebie i wszystko w twoich rękach". Jednak nie spotka się ze zrozumieniem nowo poznanego kolegi z Pomorza. Jego rówieśnik jest synem bezrobotnych byłych pracowników PGR-u z prowincji, który przyjechał ze swoją klasą na wycieczkę do Warszawy i słysząc taki tekst zaczyna w nim budzić się wściekłość. Syn warszawskiego urzędnika absolutnie nie może pojąć dlaczego jego kolega nie rozumie tak prostych spraw, jest dziwnie poirytowany i na dodatek wytyka mu warszawskie pochodzenie. Nam jako warszawiakom, albo generalnie dobrze sytuowanym osobom pochodzącym z dużych miast trudno będzie się pogodzić z poglądem, że mamy do czynienia z nierównością społeczną.

Wynika to a faktu, że ukryta ranga jest niewidzialna przede wszystkim dla przedstawicieli większości. Boleśnie dotyka natomiast osoby znajdujące się w mniejszości. A jednak nawet i przez mniejszość ogromna liczba bolesnych i przykrych interakcji nie jest rozpoznawanych jako skutek nierówności. Dla mniejszości jest to poczucie niezrozumienia, niesprawiedliwości, odbijania się od muru lub "szklanego sufitu" - jak to zostało nazwane w Ameryce. Ten model w mniej lub bardziej subtelnej formie funkcjonuje we wszystkich społecznościach, w których występuje większość i mniejszości. Również w rodzinach i parach ma wielkie a często niedostrzegane znaczenie.

Jednym z ogromnych przywilejów jakimi dysponuje większość, jest potencjalna możliwość niezajmowania się problemami zgłaszanymi przez mniejszość, niesłuchania ich, niedostrzegania lub niepamiętania o nich. Ale mniejszość nie ma takiej możliwości, gdyż żyje danymi problemami i codziennie boryka się z nimi. Co więcej: problemy osób pochodzących z mniejszości mogą wydawać się nam wydumane, przerysowane, absurdalne, wyssane z palca, wynikające z przewrażliwienia, nieaktualne, monstrualnie wyolbrzymione lub nawet pochodzące z innej planety. Większość jest po prostu nieświadoma, zachowawcza i stara się utrzymać w koleinach tożsamości, żłobionych od tysięcy lat.

Dopiero świadomość własnej rangi w spotkaniu z drugim człowiekiem o niższej randze - a więc o chwilowo o niższych szansach i notowaniach pozwala pełniej dostrzec tego człowieka (ale także i siebie). Jeżeli chodzi np. mnie, to dopiero od pewnego czasu (może od 7 lat) jestem coraz bardziej świadomy swoich licznych rang i przywilejów i to też jest przywilej, bo wcześniej nie miałem o tym żadnego pojęcia, choć nieraz w raniący sposób korzystałem z moich rang... Jestem białym, wykształconym mężczyzną, heteresoksualnym, w cudownym związku, zrównoważonym, zdrowym, przystojnym i pełnosprawnym. Sytuuję się w większości. Jednocześnie zazdroszczę tym, którzy nie mają kłopotów ze związaniem końca z końcem i potrafią realizować swoje marzenia. Tu znajduję się w mniejszości.

Z faktu istnienia rang wynikają także opisane na początku trudności w komunikacji i związane z tym podwójne sygnały. Wyobraźmy sobie taki przykład: pewien mężczyzna, pełen dobrej woli mówi do kobiet, że rozumie ich problemy i że będzie starał się im pomóc. Z wyrazem prawdziwie odczuwanego współczucia i przejęcia powiada, że na najbliższej sesji parlamentu przedstawi np. projekt ustawy o przedłużeniu urlopu macierzyńskiego. Ale zamiast braw i uznania słyszy gwizdy i krzyki: "wsadź se w dupę swoją ustawę i wasz zakichany seksistowski parlament". Parlamentarzysta obraża się, obraca się i wychodzi, co dopiero wkurza zgromadzone słuchaczki. O co tu poszło? Przecież on naprawdę chciał dobrze. Czuje się niesprawiedliwie potraktowany i w duchu stwierdza, że nigdy już nie zabierze głosu w kwestii równych praw dla kobiet, albo w obronie innych mniejszości.

Przemawiając do kobiet w kwestii ich spraw i praw, użył rangi mężczyzny, parlamentarzysty i osoby pewnej siebie (pewność siebie, to rodzaj rangi psychologicznej, koniecznej do przemawiania w gronie przynajmniej kilku osób - nie wszyscy ją posiadają), być może nieświadomie demonstrował także protekcjonalną postawę, która obudziła wściekłość członkiń (i członków) mniejszości. Równoległy, pozawerbalny przekaz mógł brzmieć mniej więcej tak: "oto ja tutaj stojąc i przemawiając, załatwiam dla was ważną sprawę, wiedzcie, że beze mnie niewiele mogłybyście uczynić. To my mężczyźni-politycy regulujemy również sprawy kobiet". Na dodatek skorzystał z możliwości nie słuchania tego, co kobiety mają mu do powiedzenia (odwrócił się i wyszedł). Za jego postawą stał kulturowy stereotyp mówiący o tym, że mężczyzna, a w szczególności polityk, winien być opanowany, racjonalny i nie powinien poniżać się i wdawać się w pyskówkę. Przecież tak robią tylko baby i przekupy. Wyższą rangę (psychologiczną) w naszej kulturze ma spokojna, racjonalna, wyważona dyskusja od nielinearnej i chaotycznej wymiany emocji. Ludzie nieświadomi znaczenia rangi nie wiedzą, co czynią, a ci rangi pozbawieni, nie pojmują dlaczego zaczynają nienawidzić.

Większość uprzywilejowanych nie zdaje sobie sprawy ze swojego bagażu rang i przywilejów oraz z tego, jak one wpływają na ich zachowanie oraz całościowy przekaz. Pozornie znajdujemy się w sytuacji bez wyjścia. Bo np. większość oskarżeń mniejszości skierowanych pod adresem większości, dotyczących uprzywilejowanej pozycji pozostaje niezrozumiana przez oskarżaną uprzywilejowaną grupę. To tak, jakbyśmy siebie oskarżali o działania napędzane czynnikami nieświadomymi.

Zdarza się, że kiedy do np. mężczyzn (jako przedstawiciela większości wobec kobiet - mniejszości) dociera jak wiele krzywd wyrządzili kobietom na przestrzeni dziejów, zaczynają sami siebie oskarżać i nie bardzo umiejąc sobie z tym poradzić ulegają "zniewieścieniu". Kobiety z kolei krzyczą: hej, sissy boys, to nie o to chodzi! Nie ma już prawdziwych facetów, same mięczaki! Po pewnym czasie z grobów powstają macho (pomyślcie o wizji "dzikusa" najpierw Rousseau, a potem wskrzeszenie jej przez R. Bly'a w "Żelaznym Janie" - to właśnie rodzaj backlash'u - reakcji typu "podmuch odwrotny") i cykl nadużyć zaczyna się od nowa.

Arnold Mindell (i inni autorzy oraz praktycy zajmujący się tym zagadnieniem) powiada, że jedynym wyjściem jest uświadomienie sobie własnych rang i przywilejów oraz świadome wnoszenie ich w relacje. Paradoksalnie, to właśnie kontakt, a właściwie gwałtowne starcie z mniejszością lub z kimś kto ma mniejszą rangę, pozwala większości na uświadomienie sobie jej istnienia! (Tak jak nerwica jest objawem informującym nas o istnieniu wewnętrznego konfliktu z jakąś nieświadomą częścią nas pozostającą dotychczas w mniejszości.) Czasami jest to rzeczywisty wybuch gwałtownych pretensji, oskarżeń i uprzedzeń. I dobrze; siedzenie w ogniu konfliktu z dozą świadomości, a nawet w cierpieniu, pozwala przekształcić chaos emocji w nową jakość. W takich starciach poznajemy się od najgłębszej, emocjonalnej strony, gdzie zanika maska politycznej poprawności tuszująca tlący się w tle konflikt.

Dostrzeżenie i wniesienie swojej rangi daje szansę na poszanowanie drugiej strony, a nawet na doświadczenie jej mniej uprzywilejowanej pozycji. Np. mężczyzna, który ma to szczęście, że uświadomi sobie swoją rangę wynikającą z płci, ma możliwość przeżycia kolejnego doświadczenia. Może wówczas wyobrazić sobie zamianę ról i dzięki temu doświadczyć, o ile mniejsze szanse pod wieloma względami ma osoba o dokładnie tych samych walorach co on, będąca jednak kobietą. Dopiero wtedy mężczyzna może spostrzec, jak wiele znaczy w świecie po prostu inny kształt ciała!

I dokładnie to samo odnosi się do rangi duchowej. Jeśli mamy kontakt z czymś, co wykracza poza materialne postrzeganie świata, jeśli wspiera nas duch, Bóg czy inna, transcendentna moc, to mamy o wiele wyższą pozycję od tych, którzy tego nie mają. W kontaktach międzyludzkich nie sposób ukryć rangi oraz różnicy rang. Co wówczas robić?

Aby spostrzec swoje indywidualne przywileje, możesz jako np. wykształcona, pracująca i w miarę dobrze zarabiająca osoba, wczuć się w rolę np. kogoś bezrobotnego, bez wykształcenia, kogoś kto nie ma kontaktu ze wspierającymi go/ją praktykami duchowymi czy podobnymi przekonaniami, lub kto się na tym srodze zawiódł! Taka osoba jest częścią marginalizowanej mniejszości. Taka osoba poczuje się molestowana lub zagrożona, jeśli opowiesz jej coś od duchowości i profitach wynikających z rozwoju duchowego.

Przypomnij sobie, czy być może sam/a kiedyś nie zachowałe/aś się protekcjonalnie w stosunku do osoby o niższym statusie i nieświadomie nie nadużyłe/aś swojej rangi, raniąc kogoś tym (nieświadomym) zachowaniem i to włączając w to rozmowy o duchowości!!! Albo czy sam/a nie byłaś tym zraniony/a.

Jeżeli o mnie chodzi, to przed laty praktykując buddyzm i mając sporo psychologicznego spokoju wewnętrznego, miałem zwyczaj nieświadomie poniżać osoby (często mi najbliższe!) moim zdaniem zbyt emocjonalne, rozgorączkowane i mówiłem "uspokój się", "To że się tak wkurzasz świadczy o twoim niskim rozwoju" - i podobne bzdury! To jest właśnie jeden z wielu przykładów nadużycia rangi duchowej i psychologicznej. Dopiero teraz wiem, jak bardzo jest to raniące - bo ta druga osoba, bez tej rangi, umiejętności, spokoju i wiedzy co ja, nie ma w starciu żadnych szans i może się tylko jeszcze bardziej wściekać: znajduje się po drugiej stronie nieprzekraczalnej, szklanej tafli zbudowanej za pomocą okrutnej w tym przypadku siły spokoju...

Co możesz zrobić w takiej sytuacji?

Po pierwsze: należy być świadomym swojej rangi i jednocześnie poczuć, jak to jest znajdować się w grupie mniejszościowej. Paradoksalnie pomóc nam mogą nasze trudne doświadczenia, kiedy sami, krócej lub dłużej znajdowaliśmy się w grupie represjonowanej mniejszości. Pewnym przykładem może być wspomniana egzemplifikacja dzieci jako mniejszości.

Po drugie: spróbuj wejść w rolę drugiej osoby - tej, która ma gorzej od ciebie. A kiedy uda ci się taka naprawdę szczera, empatyczna zamiana miejsc, możesz zaproponować to samo swojemu partnerowi/partnerce, albo koledze. Nadużywanie rang dzieje się o każdej porze, w każdym miejscu i przez każdego. Jest bardzo bolesne, pozostawia nie gojące się rany. Z biegiem czasu i powtórzeń zachęca do zemsty i odwetu.

Poniżej mam jeszcze jeden, myślę ciekawy przykład - eksperyment myślowy do zaproponowania, specjalnie trochę historycznie odległy. Aby w przybliżeniu poczuć się członkiem mniejszości, mogę pofantazjować jak czuł się mój dziadek Polak w roli prześladowanej mniejszość podczas wojny. W takiej wyobrażonej sytuacji, wchodząc w rolę innej osoby istnieje możliwość skontaktowania się z psychologiczną rolą ofiary prześladowań. Wyobraź sobie, że przenieśliśmy się w czasy okupacji; na tramwajach, kinach i kawiarniach widnieją napisy: "Nur für Deutsche", w każdej chwili grozi łapanka, obowiązuje godzina policyjna i restrykcyjne ustawodawstwo, rozstrzeliwani są zakładnicy. Krewni i znajomi naszych rodziców i dziadków wywożeni są do przymusowej pracy i obozów koncentracyjnych, a atmosferę ciągłego zagrożenia podsycają krążące po ulicach uzbrojone patrole żandarmów z psami. W każdej chwili może zostać użyta przeciwko tobie, jako mniejszości, broń. Nie masz prawa do żadnych wyjaśnień. Jest to skrajna pozycja represjonowanej mniejszości. Można rozpoznać ją w sobie.  Choć może wydać się to trudne, pomyśl teraz, że ty lub twój dziadek był w czasie ostatniej wojny Żydem. Nosił opaskę, później zamknięto go do getta. Jako wnuk lub wnuczka, nie wiesz nawet, gdzie znajdują się jego prochy. Teraz mamy szansę spojrzeć na ten sam problem z pozycji mniejszości o jeszcze niższej randze.

Rangi są trochę jak schody. Właśnie z uwagi na rangę, dziadek Polak znajdował się w czasie wojny w nieco mniej tragicznym położeniu od dziadka Żyda, choć przecież również znajdował się w gronie represjonowanej mniejszości. Również z uwagi na tę samą rangę, dziadek Polak mógł ewentualnie w tamtych czasach nieść pomoc Żydom, ale także, w odwrotnym przypadku, nie dostrzegać ogromu tragedii Żydów. Niestety mógł również przyczyniać się do tej tragedii, a nawet znaleźć dla takiej postawy usprawiedliwienie, bo przecież także był w prześladowanej mniejszości!

Empatyczne doświadczanie pozycji osób o niższej randze, stanowi w psychologii Mindella punkt wyjścia do zasadniczych zmian w komunikacji pomiędzy grupami oraz jest platformą do zrozumienia wzajemnych doświadczeń i punktów widzenia. Możliwość wiarygodnego wczucia się w pozycję osób z grup mniejszości bez zapominania o swojej randze, kreuje potencjalną możliwość ustanowienia porozumienia na nieporównywalnie głębszym poziomie. Nikt lepiej nie nauczy nas odczuwania pozycji osoby o niższej randze od przedstawiciela grupy mniejszościowej. Można powiedzieć, że mniejszość jest w pewnym sensie nauczycielem i wyzwaniem dla większości.

Świadomość posiadanych rang i przywilejów oraz wynikających z nich różnic pozwala korzystać i cieszyć się z nich oraz w pozbawiony protekcjonalizmu, naturalny sposób kontaktować się większości z przedstawicielami grup mniejszości na płaszczyźnie równości w różnorodności. Świadomość rang przyczynia się do docenienia bogactwa różnorodnych poglądów i ogranicza tendencje marginalizacyjne. W podawanym przykładzie syna urzędnika administracji z Warszawy taka świadomość, o ile zaistniałaby już w trakcie rozmowy, pozwoliłaby być może na wspólne zastanowienie się rozmówców nad tym, co zrobić, by rzeczywiście szanse życiowego startu w dorosłe życie były bardziej wyrównane.

 

Robert Palusiński

Robert Palusiński

Komentarzy nie ma.