Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-07-05

Wojciech Jóźwiak

Ptaki drapieżne

Zanim przejdę do poszczególnych gatunków drapieżnych ptaków, omówię je jako grupę istot realnych i symbolicznych. Nasz polski język rozróżnia, właściwie, tylko trzy główne gatunki tych ptaków, tylko trzy mają swoje wyraziste „językowe znamiona” czy etykiety, a przecież bez specyficznych i wyraźnych nazw nic co symboliczne nie istnieje. Te ptaki to: orzeł, sokół i jastrząb. Język polski dzieli więc drapieżne ptaki na orły, sokoły i jastrzębie, każdemu z tych „gatunków” przypisując osobny smak znaczeniowy. (Naprawdę, z punktu widzenia zoologii, nie są to gatunki, tylko dość dowolne ich grupy). Gdy włączyć nazwy (i grupy gatunków) mniej znane, „mniejszościowe” lub nie całkiem żyjące w Polsce, to dojdą do tej trójki jeszcze: kania, krogulec, kobuz i sęp. Inne drapieżne ptaki mają nazwy, które nie pochodzą z naturalnego rozwoju języka, lecz są zrobione, naukowe-ornitologiczne, np. „myszołów” – co jest skrótem-uniwerbizacją od „jastrząb myszołów”. Andrzej Bańkowski trafnie pisze o myszołowie, że językowo nie jest odróżniany od jastrzębia; podobnie „rybołów” jest skrótem od „orzeł rybołów”, chociaż rybołowy orłami nie są – itd.

Z ptakami drapieżnymi jest pewien kłopot. Intuicyjnie wiemy, „kto” to jest, ptak drapieżny. Tymczasem określenie to jest mylące, ponieważ znakomita większość ptaków jest drapieżnikami, w sensie żywienia się pokarmem zwierzęcym, nie roślinnym. Co jest uzasadnione tym, że ptaki latając, a więc wiodąc tryb życia energetycznie wysoce rozrzutny, muszą korzystać z łatwostrawnego i wysokoenergetycznego pokarmu mięsnego. Nawet gdy jest to mięso owadów, pająków czy dżdżownic, nie zmienia to ekologicznej kwalifikacji: jest to drapieżnictwo. Z tego powodu proponowano „drapieżne” nazywać „szponiastymi”, ponieważ ptaki te w odróżnieniu od innych drapieżców, np. bocianów, żurawi, mew, kosów czy sikor do chwytania i zabijania zdobyczy używają nie tylko dzioba, ale i palców łap uzbrojonych w szpony. Ale taką samą „szponową” technikę żerowania stosują też sowy, które z orłami, jastrzębiami itd. nie są bardziej spokrewnione niż z dowolnymi innymi ptakami. Problem się dodatkowo skomplikował na skutek badań DNA, które pokazały, że „dzienne ptaki drapieżne” należą do co najmniej dwóch ewolucyjnie odrębnych i niespokrewnionych bliżej ze sobą linii, które upodobniły się skutkiem podobnego trybu życia. Grupa tradycyjnie nazywana „ptakami drapieżnymi” została podzielona więc na Accipitriformes (“jastrzebiokształtne”), do których należą orły, jastrzębie, myszołowy, sepy, kondory... - i Falconiformes (“sokołokształtne”) - sokoły. Sokoły są (podobno) bliżej spokrewnione z wróblowatymi i papugami niż z jastrzębiami. Ale ponieważ systematyka ptaków wciąż się zmienia, więc stan obecny potraktujmy jako prowizoryczny. Bo np. co do kondorów nie ma zgody, czy ich nie wydzielić w osobny rząd, podobnie jak dawniej bez żalu wydzielono sowy.

Nie zmienia to faktu, że (a) jastrzebio-sępo-orły, (b) sokoły i (c) sowy pełnią bardzo podobne ekologiczne role.


Ekwiwalencje i struktury

W „ekosystemie” symboli orzeł zajmuje pozycję uderzająco podobną do lwa wśród czworonogów – jest „królem ptaków” podobnie jak tamten jest „królem zwierząt”. Z kolei jastrzębia upodabniano do wilka i przypisywano mu te same cechy, czyli spotęgowaną agresję, zapalczywość, „wilczą” drapieżność połączona z nienasyceniem („wilczy apetyt”); jastrzębia też – w uderzającej analogii do wilka – tradycyjnie ogłaszano „wrogiem ludzkości”, z tą różnicą, że gdy wilki miały z rozbójniczą zawziętością pozbawiać rolników cieląt i owiec, to jastrzębie z równą perwersją miały mu porywać kury i gołębie. Na mocy wspólnej legendy jedne i drugie długo były wyjęte spod prawa i mogły być zabijane przez myśliwych i straż leśną bez żadnych pór ochronnych. Zmieniono to i wzięto i wilki i jastrzębie pod ochronę dopiero całkiem niedawno; w Polsce – bo gdzie indziej dalej są tępione jako „szkodniki”.

Dla trzeciego z drapieżnych ptaków, sokoła, trudno znaleźć ssaczy analogon – wrócę do tej sprawy dalej. Za to sens tej trójcy wyjaśnia zestawienie z... bogami Grecji i Rzymu. Orłu odpowiada Zeus (czyli rzymski Jowisz), władca i ojciec bogów, jak orzeł król ptaków. Podobieństwo to rozpoznano u źródła, przydając Zeusowi właśnie orła jako zwierzęcy atrybut. Przynajmniej w jednej mitycznej scenie Zeus objawił się pod ta postacią, mianowicie porywając – w orlej „skórze” – Ganimedesa na Olimp. Bogiem z którym zestawić można sokoła, ptaka najgórniejszego, najbardziej słonecznego i najściślej związanego z bezkresną ponadziemską przestrzenią, jest słoneczny Apollo, zresztą grecki odpowiednik i spadkobierca egipskiego Horusa wyobrażanego z sokolą głową. Boskim odpowiednikiem jastrzębia (i wilka!) byłoby bóstwo wojny, czyli Ares u Greków, Mars u Rzymian. (Sami Rzymianie tego związku zdaje się nie dostrzegali, bo wprawdzie z drapieżnych ssaków wilka łączyli z Marsem, ale z ptaków przydawali mu raczej dzięcioła.)

Trójca bóstw, licząc ich „od dołu”, tj. od przyziemności w kierunku rosnącego uduchowienia, czyli Ares/Mars, Zeus/Jowisz i Apollo, ściśle odpowiada trzem znakom żywiołu ognia w zodiaku. Mars odpowiada znakowi Barana, Zeus znakowi Lwa, Apollo znakowi Strzelca. Te trzy znaki oddają trzy aspekty swojego żywiołu: Baran to ogień agresywny i walczący; Lew to ogień zwycięski i panujący (jak Słońce nad porami dnia i roku); Strzelec to ogień inspirujący, ogień duchowy. Ogień „niski”, ten od jastrzębia, to pożar; ogień środkowy, od orła, to żar Słońca; ogień wysoki, od sokoła, to jego odmiana najbardziej abstrakcyjna i czysta: światło dnia lub blask błyskawicy.

Zbierzmy te jakości, wraz z niewymienionymi jeszcze cechami tych ptaków, w tabeli:


PTAK:JastrząbOrzełSokół
Ssak drapieżny:WilkLew-
Bóg grecki/rzymskiAres/MarsZeus/JowiszApollo
Znak zodiaku ogniaBaranLewStrzelec
Symboliczna jakość ogniaAgresja, walka, wojnaPanowanieInspiracja, duchowe oświecenie
Przejaw ogniaPożarŻar SłońcaŚwiatło dnia, blask błyskawicy
Miejsce w przestrzeniPrzy ziemiSzczyty (gór, drzew)niebo
Sposób polowaniaZ czatów i zasadzki, „zdradziecko”Spada z góry na zdobycz przy ziemi, „miażdżąco”Nadlatuje z daleka, w powietrzu chwyta zdobycz; nie powtarza nieudanego ataku - „szlachetnie”

Jedno pole w tabeli zostało puste: nie ma ssaczego odpowiednika sokołów! Bo nie ma. Wśród ssaków żaden nie jest postrzegany jako aż tak wysoko i dostojnie wyniesiony. Jednak jeden gatunek można by dopasować, a zapośredniczeniem jest sokolnictwo, gdzie drapieżnika szkoli się do chwytania zdobyczy dla człowieka. Wśród ssaków takimi polujący dla ludzi drapieżnikami są wyłącznie psy. Oraz jeden jedyny gatunek prócz nich – gepard! Który w Indiach bywał układany do polowań, zresztą techniką będącą naziemnym odpowiednikiem techniki sokoła: przez błyskawicznie szybki pościg, w którym drapieżnik uderza tylko raz i nie powtarza ataku, gdy nieudany; nie nęka zwierzyny – inaczej niż psy. Gepard mógłby być więc zostać dość ścisłym ssaczym odpowiednikiem sokoła. O ile mi jednak wiadomo, nie ma mitologii, która by takiej analogii dokonała. Dla Europejczyków, zwłaszcza dla nie-kolonialnych Polaków, gepard jest istotą dość abstrakcyjną; chociaż pojawia się w „Pustyni i w puszczy” Sienkiewicza i przy innej okazji może mu poświęcę więcej uwagi.


Inne

Krogulec jest jakby pomniejszonym, „karłowatym” wariantem jastrzębia; gdy większy jastrząb poluje na kawki i gołębie, mały krogulec na wróble. Kształtem, wyglądem i umaszczeniem są bardzo podobne. Tworzą parę jak szczur i mysz, jeleń i sarna, kruk i wrona; gramatycznie jednak ich nazwy nie różnią się rodzajem, obie są męskie. Słowo 'krogulec' jest pożyczką z któregoś z języków tureckich. W sferze symboli nie różni się wyraźnie od jastrzębia i bywa nazywany „jastrzębiem wróblarzem”; prócz może diaboliczności za sprawą wiersza Mickiewicza, gdzie diabeł miał „krogulcze paznokcie”.

Kania jest wielką zagadką. Sam ptak mało znany, niepopularny, przeważnie nieodróżniany od innych „jastrzębi”. W polskiej świadomości istnieje dzięki przysłowiu: „łaknie jak kania dżdżu”; bezmyślnie powtarzanemu przez tandetnych pisarczyków. Podobno u Kaszubów istniał przerażający obrzęd ucinania „kaniom” głów dla wywołania sprzyjającej pogody; ale które to faktycznie były ptaki? Nazwa ptaka, choć jawnie słowiańska, etymologicznie niewyjaśniona.

Kobuz, pisane czasem „kobus”; chociaż sam ptak prócz ornitologów nieznany, to jako słowo dostojny. Rdzeń kob- oznaczał wróżenie, przepowiadanie przyszłości; „kobuz” więc oznaczał ptaka wieszczego i dopiero wtórnie nazwę tę przydano jednemu z gatunków sokołów. Słowo pokrewne angielskiemu hope (nadzieja) i happy (szczęśliwy). (Typowy przykład, gdzie naszemu „k” odpowiada ang. „h” - przejaw tego, że nasz język satem, ich kentum.)

Sęp: w czasach przednowoczesnych ptaki te żyły znacznie dalej na północ niż obecnie; gnieździły się w Polsce, a liczniej w sąsiedniej Ukrainie i wewnątrz łuku Karpat. Słowo jest rodzime i ogólno-słowiańskie – rosyjskie sip (zastępowane obcym grif), czeskie i chorwackie sup, ukraińskie syp. Sęp, choć wielkością i w locie podobnie dostojny co orzeł, i chociaż orły podobnie do sępów żywią się padliną, symbolicznie postrzegany jest w ostrej opozycji do orła; właśnie jako „bestia” trupożerna, żarłoczna i przez pokrewieństwo ze śmiercią – demoniczna. Jest to jednak tylko jeden punkt z obszerniejszej charakterystyki tego ptaka, któremu chciałbym przeznaczyć osobny rozdział.

Są jeszcze pustułki (najczęściej u nas widywane drapieżne ptaki, lecz społecznie całkiem nieznane); są piękne i „energetycznie wysokie” lecz brzydko nazywane błotniaki; dostojne myszołowy; skrajnie rzadkie i jakby nie z tego świata rybołowy; a i do orłów zalicza się kilka różnych ptaków wartych osobnego naświetlenia. Jest wreszcie raróg, czyli wśród sokołów – super-sokół, z jakże przy tym magicznym imieniem. Im wszystkim należy się bliższa uwaga.



Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 5

1. Sokół - Strzelec • autor: (2013-07-05 20:31:52)


Wojtku - potwierdzam. Sokół przyszedł do mnie w tym roku w bardzo ważnym "zwierzęcym" śnie. Właściwie intuicyjnie "rozpoznałem" go jako właśnie sokoła a nie np. jastrzębia, był trzymany jako drapieżnik z czerwonym kapturem na głowie. Został uwolniony i "rzucił" się na gromadę ludzi w tym na mnie, żeby uzdrawiać. Smaku dodaje otoczenie - klasztorne i opiekunowie - właściciele sokoła - mnisi. Po twojej wstępnej charakterystyce nie mam wątpliwości, że to był sokół a nie inny drapieżnik. Nie mogę się doczekać jego dokładnej charakterystyki. Jakby nie było strzelecki sokół zdetronizował u mnie lisa. Bardzo serdecznie pozdrawiam i gratuluję kontynuacji. Fantastycznie, że kontynuujesz cykl, mam nadzieję, że po ptakach drapieżnych zajmiesz się też choćby kogutem, w kolejce czekają też pająk no i wąż.

[foto]2. Orzeł w godle • autor: Nes W. Kruk (2013-07-09 19:17:17)

Od jakiegoś czasu zastanawia mnie kwestia popularności orła jako godła narodowego. Polska też się pod ten symbol podpina. To ważna kwestia, ale nie spotkałem się jeszcze z wnioskami, jakie z tego płyną. Orzeł to drapieżnik. Wykorzystanie tego symbolu jako godła (totemu narodowego) mówi o zapędach i charakterze danego państwa (Rzym, Rosja, USA). Osobiście lubię sobie gdybać, co by było, gdyby Polska miała w godle np kruka (inteligencja, spryt, postawa prorodzinna) albo innego zwierza bardziej społecznego, które nie jest nastawione na ekspansję agresywną, ale społeczną i kulturową. :D

[foto]3. Kruka nie mogła • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-07-09 21:46:40)

Polska nie mogła mieć kruka w herbie, bo ten ptak niósł znaczenia negatywne i saturnowe. Państwa Europy mają w herbach albo lwy albo orły. Ale częściej lwy! Orły dawniej były dwugłowe - jak w Ces. Bizantyjskim. Właściwie jedynym krajem Europy od początku konsekwentnie używającym orła jednogłowego była Polska. Dlaczego biały? Chyba dla przeciwstawienia czarnym orłom niemieckim. Orzeł polski był nie tyle biały, co srebrny. Srebro to metal Księżyca, a sam orzeł to ptak Słońca. Można w tym "posrebrzeniu" orła widzieć symbol pełni, którym jest Słońce i Księżyc razem - jak w znanym rysunku Blake'a przedstawiającym Hioba w jego szczęśliwych latach. Albo jak w logo Taraki.

[foto]4. Co teraz ? Z tym Bielikiem? • autor: Piotr Anansi Jaczewski /Piotr Jaczewski (2014-07-10 13:26:48)

Orłem, co go nie mamy? : - )

[foto]5. Rady co do orła itd. • autor: Wojciech Jóźwiak (2014-07-10 17:01:13)

1. Nie przejmować się tym, co bredzi TVN.
2. Po czym oni poznali, że to "bielik"? Tylko po braku piór na nogach. To za malo, żeby nagle przemianowywać herbowego (heraldycznego) ptaka. Por. lwa w herbach W. Brytanii lub Czech, jest równie fantastyczny.
3. Orzeł Polski jest Biały cały, tymczasem bieliki europejskie mają białe tylko sterówki w ogonie. Więc to nie jest "bielik" tylko Orzeł Biały.
4. Nazwa "bielik" jest świeżym (bez poetyckiej tradycji) i sztucznym skrótem od "orzeł bielik".
5. Język (polski) klasyfikuje bieliki jako orły.
6. Gdyby komuś bardzo ten rzekomy bielik w herbie przeszkadzał, niech wniesie do Sejmu, żeby przydano herbowemu ptakowi pióra na nogach.