Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-10-08

Alexandramag

Przystanki

Wyszłam na przystanek autobusowy w moim rodzinnym mieście. Przeszłam przez błotnisty teren z zieloną trawą, był tam też wąż strażacki. Był wczesny poranek. Czekałam na autobus. Okazało się, że już odjechał. Miałam zdążyć do pracy. Poszłam dalej na pieszo. Szedł ze mną mężczyzna. Poszliśmy na drugi przystanek. Zobaczyłam na rozkładzie , że odjazd jest o 8,16. Zobaczyłam, że nie jest to ta pora, autobus znowu odjechał. Zobaczyłam aptekę, z oświetloną witryną. Miałam zapytać się o lek dla mnie. Otworzyłam drzwi, zobaczyłam dużo paczek poukładanych na podłodze. Trudno było drzwi otworzyć, bo zagracały całe pomieszczenie. Pomyślałam, że ten mężczyzna mógłby poukładać te paczki. Szybko zabrał się do pracy. Ja szłam dalej na drugi przystanek. Podjechał autobus w kolorze czerwono-białym.. Wsiadłam do niego. Prowadziła kobieta, była kierowcą. Podeszłam i podałam jej pięć złotych. Bilet kosztował dwa złote osiemdziesiąt groszy. Nie chciała mi wydać reszty. Po dłuższej chwili jak dopominałam się, wydała mi resztę. Przejeżdżaliśmy przez osiedle, droga była nieutwardzona. Było sporo ludzi na osiedlu, spacerowali. Widziałam pojemniki na śmieci. Ja pracowałam w szpitalu. Był tam jakiś ośrodek, w którym miałam zatrudnienie. Zadzwoniła koleżanka, której powiedziałam, że już jadę godzinę i nie mogę dotrzeć do pracy. Mężczyzna z którym wcześniej szłam na przystanek okazało się, że przebywa na zwolnieniu lekarskim i ma w tej chwili kontrolę.

Alexandramag

Komentarzy nie ma.