Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-08-01

Wojciech Jóźwiak

O przodkach, próba uporządkowania tematu

Dyskusja o roli przodków w życiu duchowym i w szamanizmie w szczególności, rozwinęła się. Patrz nie tylko moje Autopromo (Jesteśmy tubylcami, czyli o Natywach i Napływach, Przodkowie wirtualni i realni, Co z tymi przodkami? - Suljanowi odpowiadam, Hellinger i przodkowie + komentarze), ale także HardChiefa'a Przodkowie - mój głos w dyskusji, Kasi Urbanowicz Wieczne nauczanie... i Piotra Jaczewskiego Przodkowie na lini strzału; oraz Jana Witolda Suligi (na FB, prócz wcześniejszych komentarzy): Wyznanie kończące dysputę tyczącą przodków, szamanizmu i innych takich spraw...

(1) Jakaś część różnic zdań bierze się z różnego rozumienia słowa „przodek”. Rozumiane ono jest w co najmniej trzech sensach:

(2) Jak przodkowie (z tych różnych kategorii) mieliby oddziaływać na „nas” czyli na swoich potomków? I tu można mieć na myśli kilka „kanałów”:

(3) Gdy mówi się/pisze o wpływach przodków, jest skłonność zapominać o tym, że nie tylko od przodków dostajemy formy, wpływy i nauki. Bo przecież także „na terenie” duchowym podkreśla się rolę:

Wszyscy z tych kategorii mogą się w pojęciach „wyznawców” zlewać z przodkami – notorycznymi lub ideologicznymi-wyobrażonymi.

(4) Btw., i szczególnie adresuję tę uwagę do J.W. Suligi: W „klasycznym” szamanizmie syberyjskim bardziej liczy się powołanie przyszłego szamana przez duchy niż posiadanie przezeń szamanów wśród przodków (tych notorycznych). A duchy mogą przyjść po kogokolwiek, niesmotriá czy jest dobrze urodzony. Szamańskie powołanie przez duchy miewa swoje odpowiedniki w życiowych przejściach ludzi niemających syberyjskiego (ani indiańskiego) pochodzenia; tu również odsyłam do tekstu MacEowena Wskrzeszenie gaelickiej tradycji Oran Mor, gdzie on ładnie opowiada swoje przypadki. Podobne przeżycia opisywał np. G.C. Jung, jeśli przyjrzeć się najsławniejszym.

(5) Wpływ przodków i ich dziedzictwo, w każdym z w/w sensów i przypadków, może być zarówno źródłem siły, jak i obciążeniem i przeszkodą. Wychowanie może być dobre lub złe, przekazane wzorce mogą rozwijać lub dołować, znanych przodków można dumnie naśladować lub się ich wstydzić, rodzinne pole może nas uskrzydlać lub więzić w neurozach, w genach możemy dostać końskie zdrowie albo alergię na mąkę, niekrzepnięcie krwi itd., zbiorowa polska karma może nam podsuwać łatwość improwizacji albo uciążliwą skłonnośc do buntu, na ideologicznych przodków możemy się gniewać lub czuć się dumni. Przodków w każdym sensie możemy chcieć naśladować i kontynuować, lub przeciwnie, z nimi zerwać, od nich się odciąć. Trudno tu o jasne lub ciemne uogólnienia, za to każdy powinien rozważyć, jaki jest jego własny przypadek. Jeśli tą sprawą jest w ogóle zainteresowany.

(6) Aha, i bywa jeszcze tak, że to, że ktoś ma takich lub innych przodków (z dowolnej kategorii: notorycznych, domniemanych, abstrakcyjnych lub innych) może być użyte do manipulowania nim. Przez zręcznych manipulatorów. Których zręcznie demaskuje Piotr Jaczewski. Którzy mają łatwe zadanie, bo manipulowany swoich przodków nie zmieni, przynajmniej nie jest to łatwe :) – to jakich ma, nie zależy od jego decyzji i pracy, co zresztą było wykorzystywane przez wieki i to nie w kwestiach ezoterycznych, lecz całkiem materialnych; przewaga arystokratów i innych rządzących klik bardzo często zasadzała się na posiadaniu przez nich „jedynie słusznych” przodków.


Wojciech Jóźwiak

Wojciech Jóźwiak

Komentarzy nie ma.