Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-06-04

Wojciech Jóźwiak

Przejdziesz przez ogień

Twarda Ścieżka to działanie przez ciało. Ciało to coś, co łączy cię ze Światem. Myśli mogą cię odrywać, unosić, mylić, łudzić, wpędzać w iluzje i przyprawiać o odloty. Ciało przywraca cię Rzeczywistości. Temu, że oto jest tak, a nie inaczej. Ciało posiada swoją naturalną mądrość. Weźmy za przykład stopy. Stopy wiedzą, jak iść – jak stawiać kolejne kroki. Gdy idziesz drogą, nawet gdy to jest wyboista i kręta ścieżka w zupełnej ciemności (kiedy ostatnio zdarzyło ci się iść taką ścieżką?) - twoje stopy nieustannie wiedzą, jak się zachować, żebyś się nie przewrócił. Ciało łączy nas z naszymi najdalszymi przodkami, także tymi zwierzęcymi. Pod tym względem sięga dużo dużo dalej w przeszłość niż umysł. Memy naszego umysłu liczą zapewne nie więcej niż jakieś 50 tysięcy lat – bo tyle czasu temu pojawił się język. Nasze stopy i nogi służące do wyprostowanego chodzenia mają za sobą około czterech milionów lat nieustannego ewolucyjnego uczenia się i podtrzymywania tej sztuki. (A wcześniej chodziliśmy jak większość ssaków na czterech nogach; od jak dawna? Jeśli liczyć od początków tej linii gadów, które stały się ssakami – terapsydów – to od prawie 300 milionów lat.)

Wspominam o tym, ponieważ wiele ćwiczeń z zestawu Twardej Ścieżki polega na chodzeniu. Jest marsz transowy, jest chodzenie po ogniu. Chodzenie po ogniu ma wiele wspólnego z ewolucją i z naszym pochodzeniem jako gatunku. Wyewoluowaliśmy w Afryce jako dwunożny drapieżnik chwytający zwierzynę przez jej zagonienie na śmierć, czyniąc to w środku dnia, w porze największego słonecznego skwaru. Wtedy gonione antylopy były najsłabsze, a konkurencja – lwy, hieny itd. - przesypiała upał, zażywając sjesty. Żeby żyć w ten sposób, praczłowiek rozwinął coś, co mamy do dziś: odporność na skrajnie wysokie temperatury a nawet upodobanie do nich. Pod tym względem jesteśmy wśród ssaków rekordzistami. W saunie czy w szałasie potu większość z nich szybko by umarła – tam, gdzie nam jest (wreszcie!) rozkosznie ciepło. Odporność na gorąco obejmowało także odporność stóp na chodzenie po rozpalonym słońcem gruncie. Wtedy nasi przodkowie odkryli nową niszę ekologiczną, bogatą w pożywienie i pustą – nieobsadzoną, bez żadnych konkurentów, mianowicie pogorzeliska po pożarach sawanny. Busz okresowo płonął, ogień po przejściu pozostawiał gotowe i pożywne dania: upieczone zwierzęta, które nie uciekły w porę. Pra-ludzie nie czekali, aż pogorzelisko wystygnie. Wchodzili na gorące – jak do stołówki – a pomagały im w tym stopy odporne na kontakt z żarem, z żarzącym się węglem.

Ten genetyczny dar mamy po nich do dziś. Nasze stopy znoszą chodzenie po żarze, a nawet jakoś to lubią! Żeby się o tym przekonać, wystarczy tylko przezwyciężyć lęk. Kiedy zdasz się na naturalną mądrość stóp, one przejdą po ogniu. Sztuka tylko, jak w każdej magii, żeby do tej istniejącej w nas mocy umieć się dostać. Mieć do niej dostęp. Umieć ją przywołać.

Jak to zrobić, to jest właśnie sens tego ćwiczenia, chodzenia po ogniu. Bo nie chodzi w nim o to, żeby tylko jakoś po tym żarze się przesmyknąć. Zresztą poprawnie nie biegnie się, tylko spokojnie kroczy. Sens polega na tym, żeby w szczególnym stanie świadomości (celowo nie nazywam go „odmiennym”) uzyskać dostęp do mądrości ciała i pozwolić tej mądrości się prowadzić.

Przedwczoraj, 2 czerwca 2012, kiedy w pewnej miejscowości na Mazowszu szliśmy przez ogień, mając przed sobą wielki wiszący nad horyzontem Księżyc tuż przed pełnią, naokoło z łąk krzyczały derkacze. Derkacz to osobna magia.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 1

[foto]1. Kiedy szedłem • autor: Przemysław Kapałka (2012-06-05 09:45:50)

Krętą i wyboistą drogą w zupełnej ciemności ostatnio szedłem w listopadzie :) Mam nadzieję zrobić to ponownie w tym miesiącu.