Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-01-07

Porcelanka

Przejście przez most, Trzy kobiety. Szafki na zamek.

Idę przez most u jego początku. Jest duży na parędziesiąt metrów, szeroki jak dla ruchu ulicznego, solidny. Podłoża nie pamiętam, ale reszta mostu, np. barierki, była biała. Spotkałam byłego męża i z pewnym lękiem (przed spodziewaną porażką, odmową) powiedziałam do niego, że chciałabym pierwszy tydzień ferii z dziećmi. Zgodził się. Ucieszyłam się, ulżyło mi, że się zgodził. Poprosiłam też o coś innego, nie pamiętam, co (chyba chciałam pojednania). Nie zgodził się.
Czułam żal i niepokój, bardzo przeżywałam odmowę, ale nie przy nim, bo oto byłam już w miejscu po prawej stronie mostu, gdzie znajdował się jakby regał z piętrowo rozmieszczonymi rzędami zamykanych na klucz, metalowymi szafkami (jak szafki na ubrania służbowe albo paczkomat). Drzwiczki były prawie kwadratowe i otwarte. Nie widziałam kluczy, lecz zamki – okrągłe „patenty” - po wewnętrznej str. otwartych drzwiczek. Zrobiłam coś tam, wykonałam jakieś zadanie (nie wiem, co ani nie widziałam zawartości) i wtedy w następnej „scenie” szafki były już pozamykane na klucz.
Wtedy (albo przedtem?) przyśniła mi się jakby kontynuacja pierwszej sceny, gdzie obok byłego męża pojawiła się kobieta - młoda i podobna do znanej mi kiedyś dziewczyny, która „na zawsze” obraziła się na mnie, że to mnie przyjęto do pracy, gdzie obie kandydowałyśmy i którą przez to wewnętrznie odrzucałam, uważałam za „głupią”. I ona wraz z nim układali się jakoś na ziemi, w celu obcowania (odziani). Ona miała otwarte usta. Widać było po niej, że to nie miłość ani radość, ani zaangażowanie emocji. Tak jakby kontakt z nim był czymś, do czego skłania jakieś podświadome uwikłanie. Położyła się, a on nad nią taką przyjął pozę, jakby zamierzał położyć się na niej plecami (!) i do góry nogami względem niej (widziałam jego plecy i zadek).
Poszłam dalej tym mostem, oni pozostali za mną. Po lewej była kobieta (tak jakby trochę młodsza), która robiła im zdjęcia swoim telefonem (że niby obcują, ale ja już tego nie widziałam). Pisałam na czymś już zapisanym (ulotka?) mój e-mail, by mi je przesłała na wszelki wypadek (w razie sprawy sądowej). Starałam się zająć jej mało czasu, żeby nie zawracać jej sobą głowy. To nie był koniec tej wędrówki, tylko przerwa.

Porcelanka

Komentarze: 2

1. O śnie sprzed roku o klatkach dla królików przypominających ww. szafki... • autor: (2014-01-07 03:42:15)

Około roku wcześniej przyśniło mi się, że miałam pomagać ciężarnym kobietom przy porodzie. I przygotowywałam coś, co wyglądało jak… klatki dla królików. Rozmieszczenie i rozmiar jak we śnie wyżej z tym, że wtedy były to nie piętrowe, metalowe, kluczone szafki, a drewniane, piętrowe klatki z zamknięciami z siatki ogrodzeniowej, otwarte. Przyszedł mąż (to było w trakcie rozwodu) i usiadł obok z zamiarem pilnowania, kontroli. Bardzo się tym zdenerwowałam, bałam się, że będzie szkodliwie wpływał. Czułam się zastraszona.

2. o kobiecie fotografującej • autor: (2014-01-07 03:44:31)

„Fotografka” była po lewej, czyli po stronie „ciemności”, negatywności. Jest jedną z trzech kobiet (ze mną włącznie) i myślę, że reprezentuje jakiś aspekt mnie. Odbieram to, że nie powinnam jednak nie myśleć o walkach sądowych, co w gruncie rzeczy jest afirmowaniem tego, czego się boję, przyciąganiem samospełnienia się obaw.