Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-02-01

Alicja

Prowadziłam samochód

Miałam odwieźć gdzieś jakichś mężczyzn. Było ich chyba z pięciu w samochodzie, który prowadziłam. Nie wiedziałam dokładnie, w którym to kierunku. Siedziałam za kierownicą jakoś dziwnie w środku. Z prawej i lewej byli mężczyźni i z tyłu też. W końcu dojechałam do jakiegoś trudnego punktu. Z dwóch stron były schody. Mężczyźni powiedzieli najbardziej doświadczonemu, żeby jechał, a ten stwierdził, że nie, absolutnie nie będzie prowadził. :( Zostałam za kierownicą.

Alicja

Komentarze: 4

[foto]1. Komentarz • autor: Radek Ziemic (2015-02-02 18:15:59)

Jest tu z jednej strony jakieś osaczenie przez mężczyzn (które może odpowiadać jedynie obsesyjnej, samotnej wyobraźni), z drugiej - przejęcie za nich odpowiedzialności. Oni nie chcą kierować, nawet najbardziej doświadczony. Co to może oznaczać - raczej to, że "ja" śniące jest do takich sytuacji przyzwyczajone, choć to akurat odkrycie nie jest, no bo Alicja dała już się nam trochę poznać. Jazda w nieznanym kierunku wydaje się oczywista, zawsze tak jest w relacjach międzyludzkich, nigdy nie zna się końca. Tylko w przypadku miłości (relacji równouprawnionej) koniec nie jest ważny, bo ważne jest tu i teraz. Tu może być jednak dodatkowe znaczenie: czy kierująca wie, dokąd chce jechać i zawieźć tych mężczyzn? A może nieokreślenie kierunku wiąże się z liczbą mężczyzn? Może jest on nieokreślony, bo jest ich wielu? Nie wiem... Znaczące jest i to, że to kobieta odwozi mężczyzn. Czy musi? Czy to znaczy, że czuje się nieważna i małowartościowa, bo w kulturze patriarchalnej w tym przypadku (co nawet dziwi) jest akurat na odwrót? A może to obraz częściowej zależności i podporządkowania, i częściowego wyzwolenia? (Nie robię jak inni!) Chyba trudny punkt jest też ważny, choć schodów akurat nie rozumiem? Może aby wejść na wyższy poziom trzeba wysiąść z samochodu i zacząć przemieszczać się pieszo? (Ale nie wiem, jak to przełożyć na rzeczywistość, czyli na emocje). Czy trudność wiąże się ze schodami? I jeszcze ważne - kierowanie odbywa się w niewygodnej, niestandardowej pozycji, a więc albo nie odpowiada kierującej, albo jest czymś "nienormalnym". 

2. Dzięki za komentarz.... • autor: (2015-02-02 18:44:04)

Dzięki za komentarz. Osaczona się nie czułam. Raczej zdziwiona sytuacją. Na dodatek nie chcieli mi podpowiadać jak się z takiej sytuacji wydostać. Właściwie wiedziałam gdzie mam jechać, ale trochę się pogubiłam.

[foto]3. Alu • autor: Radek Ziemic (2015-02-02 19:00:13)

a ten sen znakomicie pasuje do Twoich tekstów i komentarzy, z czego wnioskuję, że opowiada o Twoim psychicznym dyskomforcie. Inaczej - jak to sen, mówi o Tobie. Zapytam zatem - wysiądziesz Ty wreszcie z tego samochodu i przestaniesz podwozić facetów? (Brać za nich odpowiedzialność?) 

4. Mówiąc szczerze to... • autor: (2015-02-02 19:09:55)

Mówiąc szczerze to chętnie posadziła bym kogoś za kierownicą. Tylko jak to zrobić? Po prostu wysiąść chyba faktycznie i iść np do fryzjera. W pięciu to może mogą samochód po tych schodach wynieść? Zresztą na pewno coś wymyślą. Np. jakąś katapultę. Dzięki!