Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-05-15

Piotr Jaczewski

Prospołeczna funkcja złości.

Mało się nad tym zastanawiamy, łatwiej określić gniew, złość i podobne mianem "negatywnych emocji", ale dumam sobie, że ZŁOŚĆ jest fundamentem naszych interakcji społecznych. Owa zdolność mniej lub bardziej ekspresyjnego wyrażenia sprzeciwu.  Dla uproszczenia biorę złość, nie gniew, ten jest bardziej intelektualny, pomijam różne odcienie owego doznania(np. zazdrość).
Mi chodzi o proste "Gdzie się pani pcha!" "Oż ty chamie jeden!" i podobne przypływy natychmiastowego wzburzenia. Czyste drobne wybuchy złości.
Po zastanowieniu twierdziłbym nawet mocniej:
ZŁOŚĆ JEST PODSTAWĄ FUNKCJONOWANIA CYWILIZACJI
Włączyłbym ją w ten sam podstawowy element, co cukier i sól. Bogata w cukry dieta pomogła rozwinąć energochłonną korę mózgową, sól z kolei wpłynęła na podniesienie ciśnienia i przez to dłuższy czas pozostawania aktywnym.
Tylko patrząc pod tym kątem: Złość łączy w sobie cechy cukru i soli. Z jednej strony w tym uczuciu jest coś, co powoduje WYRAŹNE spostrzeganie obiektów zewnętrznych, owo cukrowe uaktywnienie postrzegania. Z drugiej podnosi ono nam ciśnienie pozwalając pozostawać aktywnymi. W podobny sposób, co wielu kierowców odwołuje się do mało znanego majańskiego języka o powszechnej u nas nazwie czy usiłuje odwołać się do matematyki pomagając sobie zachować czujność na drodze.
Wewnętrznie złość jest czynnikiem pozwalającym nam na oddzielenie, na uformowanie i podtrzymanie poczucia niezależnego Ja.
Pod kątem społecznym: owe grymasy złości, odstraszania intruza są jednym z narzędzi budowania struktury, owej hierarchiczności. Pozwalają na budowanie więzi społecznej metodą wzajemnych ustępstw (eg. dwa psy które po wyszczerzeniu na siebie zębów ustaliwszy hierarchię, zaczynają się obwąchiwać).
Tu akurat dopatrywałbym się jeszcze innego czynnika: po adrenalinowej reakcji przychodzi endorfinowa, ciało mobilizując się do walki zaczyna również wydzielać środki przeciwbólowe. Endorfiny z kolei ułatwiają zapamiętywanie, i dobre samopoczucie..
ZŁOŚĆ JEST PODSTAWĄ LUBIENIA LUDZI!
Podobnie w tych samych kwestiach społecznych, złość wydaje się jedną z form rozładowania napięcia prowadzącego ewentualnie do nasilenia przemocy. W podobny sposób co bójki wśród młodzieży i drobne rękoczyny rozładowują napięcie mogące prowadzić do dużo większych szkód. W tym kontekście złości zawdzięczamy całą gamę środków typu sport, sublimujących owo napięcie w coś bardziej pokojowego.
Zadziwiające! ZŁOŚĆ JEST PODSTAWĄ FUNKCJONOWANIA CYWILIZACJI
W tym kontekście rozmyślając to, że wiele osób czuje się ofiarami złości skierowanej do nich lub wyzwalanej w nich przez innych wydaje się jakoś kosmiczną ironią losu czy paradoksem ewolucji.

Nie dajmy sobie w kaszę dmuchać!

Piotr Jaczewski

Komentarze: 2

1. * * * • autor: (2012-05-22 10:40:35)

Jest taka opinia, że "jeśli złościmy sie na innych to tak naprawdę złościmy się na siebie".
Osobiście zgadzam się z tą opinią całkowwicie.
Pozostaje kwestia wyciągniecia wniosków z takiej tezy i wykorzystania ich.
No bo jeśli złościmy sie na innych, ale tak naprawdę złościmy sie na siebie to wyrządzamy w rezultacie szkodę samym sobie. Może unikać złoszczenia się na innych? Odciąć się od złości i nie wyrządzać sobie krzywdy złością, a w szczególnością tą całą biochenią wyprodukowaną w organiźmie?
Może warto by poznać jakieś techniki mogące uchronić nas od złości?
Może warto wyrzucić z siebie konstruktywnie złość?
Cóż, to tylko chowanie głowy w piasek, doskonałe mechanizmy obronne, dobre i skuteczne, ale chyba nie mające nic wspólnego z drogą rozwoju.
ZŁOŚĆ jest jak ciasnota, temperatura i ciemność w szałasie potu. Jest bodźcem do samorozwoju. To sygnał dla nas samych o nas samych.
Możemy w każdej chwili wyjść z szałasu lub pozostać w nim do końca.
Ludzie są jedynie zwierciadłem naszej duszy, naszych poglądów, schematów myślowych zindoktrynowanych przez różne czynniki, społecznbe czy doświadczenia osobiste.
Tak ja przyjmuję złość. Co z nią robię? A różnie. Jesli mogę przyglądam się jej i jej zródłom, skąd są, skad się we mnie wzięły. Jeśli nie mam czasu wybaczam sobie tę złość.
Niestety są też stany, gdzie wg "starego wyuczonego schematu" chowam tę złość głęboko, jednak nie po to by nieoczekiwanie wybuchła, lecz by była siłą we właściwym momencie do działania, by starczyło energii do "wypędzenia kupców ze świątyni".
Wed

[foto]2. Dobra złość • autor: Piotr Anansi Jaczewski /Piotr Jaczewski (2012-05-22 12:14:57)

Właśnie postuluję uznanie zalet złości. Bez tego uznania, złość staje się kolejną kwestią do odrzucenia i nie można zrobić z tym nic:
a) albo uznajesz wymiar własny - samoobwinianie.
b) albo uznajesz wymiar cudzy złości - obwinianie kogoś.
Obydwie postawy są równie głupie tj. prowadzą do eskalacji problemów.

"jeśli złościmy sie na innych to tak naprawdę złościmy się na siebie".
Przeformułowałbym: "Jeśli stawiamy innym mocne zarzuty, to te zarzuty odnoszą się w dużej części do nas i są wskazówkami co do naszych wartości i wybranego kierunku".
Czyli złość pokazuje na czym nam zależy. Z tym się zgodzę. W tym znaczeniu też złość=wyrażanie złości, i tu, choć twierdziłbym "warto dbać, by złość nie odbierała przestrzeni" tj. jej wyrazy nie zamykały nam drogi w relacjach, nie odbywały się na zasadzie walki na noże to poza tym ZŁOŚĆ JEST DOBRA. Owo porównanie " ZŁOŚĆ jest jak ciasnota, temperatura i ciemność w szałasie potu." nie tyle bierze się z natury złości ile z odrzucania złości.
"Złość jest jak przestrzeń, chłód i jasność gdy wychodzisz z szałasu potu"
To jest równie prawdziwe! Pytania pt " Może unikać złoszczenia się na innych? Odciąć się od złości i nie wyrządzać sobie krzywdy złością, a w szczególnością tą całą biochenią wyprodukowaną w organiźmie?
Może warto by poznać jakieś techniki mogące uchronić nas od złości?
Może warto wyrzucić z siebie konstruktywnie złość?"
biorą się właśnie z paradygmatu odrzucenia złości!

Bo tak z jeszcze innej strony: Jeśli pracujesz nad złością, starasz się być uważny, rozpoznawać naturę złości i odnosić ją do siebie, a mocno dbać o wyraz to jest w tym postępowaniu olbrzymia dawka złości na złość, złości na złość swoją i innych. Dawka wykraczająca poza sam temat złości i wpychająca ciebie i otoczenie w sferę agresji i jawnej lub ukrytej przemocy: " Walcie się, o to jestem perłą w spokoju w tym oceanie absurdu. Prędzej was odczłowieczę i zabiję bez złości, na zimno i spokojne, ale wytrącić się z mojego stanu obojętności nie dam, nie dam się ponieść złości nawet gdybym miał was wszystkich pełnych złości s....ynów powybijać".
Odrzucanie złości jest droga przemocy, nie tylko w stosunku do siebie, ale do całego świata.