Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-05-08

Tallis Keeton

Prośba o wyjaśnienie snu :)

         Witajcie :)

Mam prośbę o wyjaśnienie snu.

Nie jest to mój sen, ale osoby chorej na raka. Konkretnie mojej ukochanej mamy, w sumie to mojego prawdziwego przyjaciela, który ma wznowę od listopada.
No więc miała ostatnio taki sen, który mi opowiedziała. Bo czasem opowiada mi sny, zwłaszcza jeśli się nimi stresuje, a ja je próbuję jakoś zrozumieć, wyszukując ich symbolikę w necie. Wcześniej miała sen, który mniej więcej sama zrozumiałam, ale tego drugiego nie potrafię sama zrozumieć.
Mama chorowała przez 10 lat, potem miała operację, a teraz po dwóch latach ma wznowę. No i od dwunastu lat staram się jej pomagać w wyzdrowieniu i ciągle mam nadzieję, (nawet, gdy ona sama się dołuje), że uda mi się tę nadzieję jej przekazać. Ale czasami już nie mam siły, bo jeden tydzień jest dobry, gdy widzę, że się nie stresuje, a następny jest okropny, gdy nie wiem, jak ją pocieszyć, a zwłaszcza wtedy, gdy jest zirytowana albo obojętna. 

Opowiem oba sny. Pierwszy udało mi się jakoś zinterpretować, ale z drugim sobie nie radzę.

Pierwszy sen :

Wchodzimy obie do kuchni w naszym domu.

Najpierw otworzyła drzwi do kuchni, które długo nie chciały się otworzyć, ale po kilku próbach w końcu się otworzyły. 

W kuchni było wejście do piwnicy (w rzeczywistości jest w korytarzu), którym weszłam do niej zamiast mamy. Potem wyszłam z niej i przyniosłam jej stamtąd dwa damskie buty w różnych kolorach - niebieskim i białym. Buty były ładne i nowe, jakby nieużywane.

Mówię do mamy: "To chyba twoje", a mama na to, że nie pasują na nią. Że nie są jej. Nie mierzyła ich, a mimo to od razu powiedziała, że nie są jej.

Ten sen jako tako udało mi się zrozumieć, ale nie wiem, czy prawidłowo.

Drugi sen:

Mama była na jakimś zebraniu lub szkoleniu. Grupa dorosłych osób siedziała, jakby na lekcji. Bardzo gruba profesorka w czarnym ubraniu zadawała pytania. Słuchacze dyskutowali i odpowiadali na pytania nauczycielki.

Mama też odpowiadała na pytania. Profesorka miała tablicę, taką chyba białą, "konferencyjną", na której można wieszać rysunki techniczne. Na jednym z nich były jakby cztery kwadraty albo "domki", czy jakieś podobne do kwadratów lub domów kształty - mama dobrze nie pamiętała. Profesorka zadała jakieś pytanie o te cztery kwadraty i mama na nie odpowiedziała. Odpowiedziała, że "żaden z nich". Profesorka pochwaliła ją za dobrą odpowiedź i powiedziała, że bardzo jest z niej, tj. z mamy, zadowolona. Powiedziała mamie, że zawsze ma najlepsze odpowiedzi i jest inteligentna. I wtedy nauczycielka objęła mamę z radością. Mama była bardzo zadowolona z tej części snu.

+++

Ale ponieważ mama ma ostatnio doły, to głównym elementem snu, na jaki zwróciła uwagę, jest to, że nauczycielka była w czerni. Nie w todze nauczycielskiej, ale w jakimś kobiecym zwykłym ubraniu przypominającym sukienkę lub żakiet. Mama sądziła, że to mogła być śmierć, symbol śmierci... Ale ja zauważyłam, że niekoniecznie, bo przecież czy śmierć pochwaliłaby ją i objęła z radością? Zauważyłam też, że nauczycielka była bardzo gruba - czy to ma jakieś znaczenie?

Czy ktoś mógłby mi objaśnić co to mogło znaczyć?

Jak mama ma dziwne sny, to wspólnie je rozwiązujemy i wydaje mi się, że to jej jakoś pomaga poprawić nastrój :)

Pozdrawiam :).

Tallis


Tallis Keeton

Komentarze: 7

[foto]1. Nauczycielka i 4 kwadraty • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-05-09 12:41:36)

Nauczycielka, profesorka jest odmianą Wewnętrznego Mistrza (lub raczej Wewnętrznej Mistrzyni) -- jest to jedna z postaci zamieszkujących nasz umysł.
To zadanie: że pokazuje 4 kwadraty, a prawidłowa odpowiedź brzmi: "żaden z nich" -- należy rozumieć tak: "To co najważniejsze, co zrobiłaś w swoim życiu, jest POZA sprawami materialnymi, konkretnymi lub tymi, które dadzą się prosto nazwać." Bo kwadrat, a jeszcze bardziej cztery kwadraty oznaczają konkret, materię (sprawy materialne) i to co jest dobrze określone, "w punktach i od-do". Twoja Matka pomyślnie zdaje ten egzamin, tzn. jest świadoma tego.
Możliwe, że czarny ubiór i tusza (masywność) Nauczycielki ma związek z tym, że mówi ona o sprawach materialnych, "ziemskich" i w astrologii i w ogólnej symbolice związanych z żywiołem ziemi.

Życze Twojej Mamie zdrowia i przesyłam od Taraki dobrą energię pod postacią Białej Czapli.



2. ... • autor: (2016-05-09 18:13:04)

Gruba nauczycielka to Koło. Kwadrat wpisany w Koło wskazuje na obiektywizację ostatecznego (czasem jest to krzyż, którego naroża wyznaczają niewidzialny kwadrat). Krótko mówiąc: kwadrat opina koło jako uzda obiektywizacji, ale kołem nie jest; służy tylko wskazaniu na naturę koła poprzez wzięcie go w niewolę. Zrozumienie we śnie, że Kwadrat (a tu aż 4, wręcz genialnie) nie jest tym, oznacza uwolnienie z ograniczeń - osiągnięcie świadomości Koła. Przytulenie przez nauczycielkę oznacza, że Twoja mama dotyka już ostatecznej rzeczywistości - jaźni nie skrępowanej, zrzuciła węzły narzucone przez kwadrat. Jeśli idzie o barwę szaty, niech będzie wyjaśnieniem jej naturalność, zwykłość - czasem, co się wydaje białe, takie nie jest (zwłaszcza w rzeczywistości będącej na opak). Tym bardziej, że oba sny wyjątkowo korespondują.

3. > Gruba... • autor: (2016-05-10 00:30:03)

        > Gruba nauczycielka to Koło.

a tak po prostu to co? :) Czy symbol koła to sprawy ziemskie czy też wręcz przeciwnie duchowe?

> Kwadrat wpisany w Koło wskazuje na obiektywizację ostatecznego

nie było tam kwadratu w kole, 4 kwadraty były obok siebie narysowane. Gdzieś czytałam interpretację, że jak się śni rysunek to oznacza, że to są jakieś plany niezrealizowane albo że to są idealne, wymarzone rzeczy nie do uzyskania. Ale nie wiem czy to jest poprawna interpretacja :)
Czytałam też, że liczba 4 jest dobrym symbolem, że to pozytywny znak, tak?

> kwadrat opina koło jako uzda obiektywizacji,

przepraszam, a można bardziej zwyczajnym językiem? :D

> Zrozumienie we śnie, że Kwadrat (a tu aż 4, wręcz genialnie)

e, czyli to dobrze?

> Przytulenie przez nauczycielkę oznacza, że Twoja mama dotyka już ostatecznej rzeczywistości

ale, czy ta ostateczna rzeczywistość może oznaczać śmierć? Czy może odrodzenie do lepszego życia - tak, jak po operacji pare lat temu? No bo w naszych rozmowach widzę albo czuję, jak mama wyrzuca z siebie stresy i krzywdy całego swego pełnego nerwów życia, pozbywa się ich wyznając mi je. To znaczy ja mam nadzieje, że się ich pozbywa. :) Zawsze była typem gromadzącym urazy i długo tłumiącym uczucia. Nauczyła się tłumić także nie sama z siebie, ale z powodu warunków wychowania i warunków małżeństwa. Rodzice jej byli kłótliwi, głównie z powodu biedy - dziadek często zabierał całą kasę i wybywał z wypłatą do swej rodziny i dlatego babcia i jej dzieci często nie mieli na nic więcej poza ziemniakami bez omasty, no i dlatego może mama całe życie starała się "wszystkiego doglądać" - co w postronnych oczach wygladać mogło, jako "wtrącanie się" i "dominowanie" i "zarządzanie wszystkim". A ona tak musiała robić, aby kłótni ani konfliktów w rodzinie nie wywoływać. W ten sposób nauczyła się, że "musi wszystko sama załatwiać" (np sprzątanie, przygotowanie świąt, zadbanie o leczenie dzieci czy o prace w ogrodzie itp), że nie może wymagać od innych (swego ojca, brata, męża, i syna - własnie tak, sami panowie, kobiety w naszej rodzinie były bardziej pomocne - to faceci się "uchylali" od obowiązków gospodarskich - taki gender u nas panował :D), bo wtedy jak przypuszczam mama po prostu bała się, że się zagonienie do roboty będą awanturować. A tatko mój, chociaż poczciwy to nie jest wylewny i nie jest typem, na którego ramieniu kobieta może się wypłakać po jakimś stresie :) Tatko też przeżywał, gdy mama miała jakiś stres (n

4. (np stres w... • autor: (2016-05-10 01:08:20)

(np stres w pracy albo z powodu choroby - swojej albo dzieci) ale nie był w stanie wywnętrzyć sie albo dać się mamie wypłakać. Jako facet wolałby pomoc w typie "dać pastylkę" :) No i mama i ja rozumiemy to i nie mamy doń pretensji. Ale nie było to zdrowe ani dla taty z jego brakiem wywnętrzania swych emocji ani dla mamy, z jej brakiem odczucia wsparcia z jego strony. Może dlatego tatko miał pare lat temu zawał - kilka miesięcy po operacji mamy, pewnie przez ten stres związany z jej operacją już napięcie było dla niego zbyt wielkie. Pewnie dlatego też ten zawał, bo od lat, jak sądzę nie dbał o swe "serce" czyli emocje? Nie dbał o wyrzucanie złych i tworzenie dobrych jak mi się zdaje? Kiedyś po tym zawale to sobie z nim o tym porozmawiałam. Kilka razy. Trochę pomogło, ale niewiele :) Uświadamianie różnych ludzi, nie tylko rodziców, że powinni dbać o swoje zdrowie umysłowe i psychikę tak samo, jak o fizyczne (np. jak ja dbam - poprzez muzykę, medytację, wizualizacje, czytanie, racjonalizowanie emocji, i wybaczanie), jest dla mnie orką na ugorze :)
Mi się zdaje, że mama całe życie była typem eneagrmowego Dawcy - oczekiwano, że jako ta, która zdobyła najlepszy zawód w rodzinie będzie zarabiać dużo nie po to aby mogła cieszyć się życiem, ale po to, aby dostarczać, wspierać, zaopatrywać nie tylko wlasną rodzinę, ale i całą czeredę "przystawek", które same nie radziły sobie w życiu :D Z tego mamie dużo stresów się wzięło. Nie miała czasu na cieszenie się życiem, bo zawsze ktoś czegoś od niej wymagał. Nakładała na siebie obowiązki także z powodu tego w jakich warunkach wyrosła - była starszym dzieckiem, które musiało często utrzymywać rodzinę. Od 17 r. życia mama pracowała i studiowała jednocześnie, a dając korepetycje oraz zbierając owoce na targ pomagała swej mamie. Jak teraz dużo rozmawiamy to potrafimy przeanalizować jakie zachowania mamy wynikały z jakich warunków w dzieciństwie i stresów w pracy i w domu. Np. dawno zauważyłam, że jest nerwowa gdy coś się stłucze w kuchni - i teraz zrozumiałyśmy, że to jest wgrane przez to, że jej starzy jak się kłócili to ciskali w siebie talerzami. I raz talerz wybił szybę i wyleciało to szkło prosto na nią, bo akurat była na podwórzu. Teraz jednak - po części w czasie poprzedniej choroby, a po części w czasie tej dużo rozmawiamy i poza tym, że usiłuję ją pocieszyć co do wyzdrowienia, dać jej nadzieję, to także staram się pomóc jej w odstresowaniu z tych dawnych urazów i stresów. Kieruję się w pomaganiu jej swoją intuicją, przeczuciem, i hm... nazwijmy to tak medytacją z braku lepszego słowa. Słucha mnie ale nie zawsze :)

5. Życie jest ruchem - analiza snu • autor: (2016-05-20 15:38:56)

Życie jest ruchem. Lub jak wolą fizycy kwantowi czy przedstawiciele wschodnich religii manifestacją ruchu psychicznego. Ruch odbywa się po drodze. Większej lub mniejszej, równej bądź wyboistej itd. Jednak zawsze po jakiejś drodze. Droga jest zatem uniwersalnym, ogólnoludzkim wzorcem przeżywania życia. Jest Archetypem. Najdonioślejsze dzieło Taoizmu to „Droga i uczynki”, każda niemal religia zaleca pielgrzymowanie jako warunek doświadczenia boskości. Nasza śniąca przemierza drogę do kuchni, miejsca w którym przygotowywane jest pożywienie, inaczej dostarczana jest energia do życia. Śniąca zmierza do kuchni w towarzystwie młodszej kobiety reprezentującej tu najaktywniejsze fragmenty psyche (śniącej oczywiście).  Jednakże droga do źródła energii wiedzie przez piwnicę. Piwnica symbolizuje to co ukryte, mianowicie ukryte przed EGO, Nieświadomość zwaną potocznie podświadomością. Zatem droga do energii życiowej (pożywienie w kuchni) wiedzie przez Nieświadomość. I nie ma w tym nic dziwnego. Jak zwykł powtarzać C.G. Jung: wyłącznie kontakt z Archetypem – zasiedlającym Nieświadomość Zbiorową- jest źródłem energii psychicznej. Tej głębi śniąca nie jest w stanie doświadczyć całą sobą, do piwnicy schodzi młodsza kobieta. Wyprawa w Nieświadome zaowocowała ujawnieniem skarbu symbolizowanego parą nowych butów. Nowych czyli nieużywanych, a mianowicie nieużywanych treści psychicznych dotychczas zanurzonych w głębi Nieświadomości. Buty służą do przemierzania drogi – Życia, stąd możemy wnioskować, że reprezentują nowe zachowania w procesie przemiany psychicznej, gdyż to właśnie jest Życiem. Kolory butów też nie są przypadkowe, chociaż nawet dla mężczyzny nie mającego pojęcia modzie, unikalne. Biało niebieskie to „kolory Maryjne”. Niezależnie od poglądów religijnych dorastaliśmy w świecie symboliki Chrześcijańskiej, gdzie Maryja, wśród wielu innych,  pełniła rolę symbolu kobiecości dającej. Możemy zatem wnioskować, że buty to nic innego jak dotychczas wypierane treści matriarchalne, z których brakiem aktywniejsza część psyche nie chce się pogodzić, stąd wyprawa do piwnicy i triumfalny powrót ze skarbem a’priori pozytywnie ocenianym. Jednakże nie przez pozostałe aspekty umysłu śniącej. Te odrzucają dar, odrzucając jednocześnie potęgę siły tkwiącej w Osobowości Nadrzędnej, tu:  odwiecznej Kobiecości w Kobiecie.

Maciej Żbik

6. Pramatka - wzorzec kobiecości - sen drugi • autor: (2016-05-20 15:43:38)

Kolejny sen wskazuje jednakże na to, że „buty” zadomowiły i rozrosły się w psyche śniącej. Pamiętamy, że reprezentują one treści kobiece, które z pomocą „młodszych” aspektów wynurzyły się z głębin nieświadomości. W drugim śnie reprezentowane są przez „bardzo grubą profesorkę”. Lansowany przez dzisiejsze mass media ideał kobiecości nie ma wiele wspólnego z ideałem z czasów gdy kształtowały się podstawy ludzkiej Nieświadomości. Kobieca wspaniałość wyrażała się w zdolności do rodzenia i karmienia licznego potomstwa. Stąd obfite kształty w odnajdowanych figurkach Pramatki (przeróżnie nazywanej w różnych kulturach). Obfitość profesorki to jej przeakcentowana kobiecość. Jest mądra, jest profesorką. Czerń podkreśla jedynie surowość obrazu: prawdziwa kobiecość jest mądrością (nie mylić z inteligencją, cwaniactwem itp.). Jej cechy nie wymagają upiększania. Kobiecość naucza a nasza śniąca tę mądrość przyjmuje. Można powiedzieć, że „buty” wydeptały sobie drogę do innych fragmentów psyche. Jakość przekazywanych treści symbolizowana jest przez cztery kwadraty. Zaakceptowana przez profesorkę odpowiedź śniącej „żaden z nich” mogłaby sugerować niską wartość nauk. Przyjrzyjmy się jednak rysunkowi na tablicy. Kwadrat czyli jeden z czworokątów powtórzony cztery razy. Jest zatem niezwykle istotne dla Nieświadomości podkreślenie wagi tej liczby. Czym zatem jest liczba cztery? Otóż jest symbolem kompletności. Obiekt potrzebuje czterech punktów podparcia dla pełnej stabilności. Liczba cztery to kompletność (nie całkowitość) i stabilność. To tradycyjnie rozumiana Kobiecość (wiem, jestem staromodny, jednak Nieświadomość Zbiorowa jest starsza nawet ode mnie, o kilka tysięcy lat). Prawidłowa odpowiedź winna brzmieć: Wszystkie cztery kwadraty, a zatem „żaden z nich” samodzielnie nie stanowi o ideale reprezentowanym przez „bardzo grubą profesorkę”. Z dostępnego materiału nie wynika jak psyche poradziła sobie z zalewem treści matriarchalnych i na ile obecne już treści zostały zintegrowane.

Maciej Żbik

[foto]7. Symbolika • autor: Radek Ziemic (2016-05-22 14:17:08)

a dokładnie mówiąc, jej znaczenie, jest ważna, ale trzeba brać pod uwagę kontekst, to znaczenie, które wyrasta ze śniącego, jego niepowtarzalnego życia. No bo na przykład, dlaczego nie zinterpretować tego tak. Cztery kwadraty to cztery żywioły, które już przez symboliczność czwórki mają w sobie coś wyjątkowego (to są zarazem domy), ale one nie wystarczają, musi być jeszcze coś, co je spaja, łączy. Tym czymś jest oczywiście miłość. Nauczycielka oznacza śmierć, ale oznacza też wewnętrzną mądrość, wyższe ja, taką mądrość, która jest w nas i nie odwraca się od lęku, nie wypiera go, ale próbuje go przyjąć do wiadomości, pokonać tym, co spaja żywioły, czyli miłością. Mowa o lęku egzystencjalnym, który wynika z naszej natury. Mama mówi, że żaden z kwadratów nie wystarcza, że musi być jeszcze coś i nauczycielka chwali ją za to, a potem przytulają się. To jest obraz wewnętrznej zgody, harmonii, pogodzenia z samym sobą. Spokojny, bez lęku neurotycznego, który wynika z wyparcia.
---
Podejrzewam, że gdybym się zastanowił, to wymyśliłbym jeszcze niejedną interpretację.
---
Powtórzę - w śnie ważne jest bardzo, kto śni.
---
I taka uwaga, chyba o naszym mózgu. Podobno wszyscy, którym przytrafia się tzw. życie po życiu widza tunel, światło i symbole religijne własnych religii. 
---
Nauczycielka jest wielka, bo obszary podświadomego są znacznie większe niż to, co w naszej świadomości jawne. Na pierwszy rzut oka wydają się ciemne, ale nie musi tak być. Poza tym: pełnia to jedność - niekoniecznie świadoma (stąd sen) świadomego i podświadomego.