Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-11-22

Cisza11

Profanacja

Góry gdzieś w Afryce. Jest wieczór lub wczesny ranek, góry nie są wysokie, porośnięte są niskimi krzewami.
Szukamy przejścia - portalu. Jest nas cztery osoby, oni mają mapy i są przygotowani, ja kieruje się tylko intuicją.
Zatrzymałam się, żeby obejrzeć okolicę, podeszłam do skały, która jak gdyby wyrosła przede mną... dotykam ją ręką żeby poczuć... jest taka ciepła...
Skała się rozsuwa... Olbrzymia grota, a w niej portal...
To tutaj właśnie ma ponownie przyjść na świat mesjasz.
Ta chwila zatrzymała Czas... ale nie moich towarzyszy. Śledzili mnie... przeszukali cała górę, chodzili "wytartymi" ścieżkami...
Nie znaleźli nic, wiec skupili się na mnie...
Wpadli do groty w momencie, kiedy światło wydobywające się ze skały uruchamiało portal...
Cała zwierzęca natura, której się nie pozbyli, przybrała na sile.
Zachowywali się jak szaleni.
Pojawił się "ten", z którym miałam przejść... Dołączył do nich, żeby choć trochę zrównoważyć ich energię przy przechodzeniu...
aby portal nie zniknął bezpowrotnie...
Zniknęli... Po chwili dwóch wróciło portalem powrotnym, zostali zawróceni przez "tamtego", ale zabrali ze sobą cztery inne osoby, które miały udawać Marię i Józefa. Wszyscy mieli twarze pomalowane na biało. Było im trochę głupio, ale pocieszali się tym, że mają dowód na to, że "tam "byli i zaczęli przygotowywać ich, poprawiając i strzepując pył z ich szat.
Nie wiedzieli tylko, co zrobić z faktem, że oni są bardzo grubi...
Wydawało mi się że wyczuwam jak "tamten"na górze ;) próbuje złapać pozostałych dwóch...
Do drzwi zaczęły się dobijać kobiety (te akurat znam, zajmują co niedziela pierwsze ławki w kościele;)), chciały być świadkami w tym ponownym przyjściu mesjasza.
Trzymałam te drzwi i próbowałam je zamknąć na zamek, ale zamek wciąż się otwierał... Myślałam tylko o tym, żeby świat się nie dowiedział o tej... pantomimie.
Wszystko nagle ucichło, straciło sens.
Wyszłam z tej groty, idąc drogą poczułam głód.
Przy drodze, pod drzewem parę osób urządziło sobie piknik z okazji takiego obrotu sprawy. Cieszyli się.
Kiedy mnie zobaczyli, zaczęli się śmiać, mówiąc: na pewno jesteś głodna, widać to...
Jeden z nich był już najedzony do syta, wiec dał mi jedno żeberko, rzucając jak psu.
Nie czułam wstydu ani poniżenia, po prostu wzięłam to żeberko, popatrzyłam na nich i poszłam dalej.
W chwili przebudzania się, kiedy byłam jeszcze tam i już tu napłynęły do mnie trzy myśli: Że być może wszystko by się udało, gdyby moja energetyka była wystarczająco silna. Że oni wiedzieli, że ja znajdę to miejsce i od początku mnie obserwowali... Że "ten", z którym miałam przejść przez portal, też był z nimi w zmowie i dlatego pojawił się w ostatnim momencie, bo inaczej bym go rozpoznała. We śnie nie płakałam, po obudzeniu okazało się że jestem zapłakana.

Cisza11

Komentarze: 3

[foto]1. Korekta • autor: Wojciech Jóźwiak (2011-11-24 11:35:34)

Ciszo11, pozwoliłem sobie zrobić korektę Twojego tekstu/snu.

[foto]2. Wewnętrzna świątynia i droga samotnego poszukiwacza • autor: Wojciech Jóźwiak (2011-11-24 12:22:18)

Sen Ciszy11 skróciłem i zinterpretowałem. WJ

Portal, mesjasz i profanacja
Góry gdzieś w Afryce. Jest wieczór lub wczesny ranek. Szukamy portalu - przejścia do innego świata. Jest nas kilka osób, inni mają mapy i są przygotowani, a ja kieruję się tylko intuicją. Zatrzymuję się i podchodzę do skały, która jakby wyrosła przede mną. Dotykam ją ręką i czuję, że jest ciepła. Skała się rozsuwa... Widzę wielką grotę, a w niej portal. To tutaj ma ponownie przyjść na świat mesjasz! Ta chwila zatrzymała czas... ale nie moich towarzyszy. Śledzili mnie i wpadli do groty w momencie, kiedy światło uruchamiało portal. Zachowywali się jak szaleni, jak zwierzęta. Zniknęli w portalu... Po chwili dwóch wróciło, jakby zostali zawróceni, ale przyprowadzili ze sobą inne osoby, które miały udawać Marię i Józefa. Wszyscy mieli twarze pomalowane na biało, zachowywali się nieporadnie i byli bardzo grubi. Do wejścia do groty zaczęły się dobijać kobiety (znane mi z kościoła), chciały być świadkami ponownego przyjścia mesjasza.
Nagle wszystko ucichło i straciło sens. Wyszłam z groty, idąc drogą poczułam głód. Jacyś ludzie urządzili sobie piknik. Jeden z nich rzucił mi żeberko, jak psu. Nie poczułam wstydu, po prostu wzięłam to żeberko i poszłam dalej.

Interpretacja:
W naszej wewnętrznej przestrzeni (do której wchodzimy w snach i wizjach) można odnaleźć kilka szczególnych, nieprzypadkowych miejsc. Jednym z najważniejszych jest „wewnętrzna świątynia”. Poznajemy ją po tym, że... już w śnie czujemy, że to miejsce jest niezwykłe i że za chwilę wydarzy się tam coś niezmiernie ważnego, doniosłego, coś, co cię przemieni. Miejsce to bywa ukryte w jakiejś tajemnej okolicy: w starym lesie, w ruinach świątyni albo w podziemiach. Często w śnie „jest mowa”, że to dzieje się w dalekim kraju. Grota wewnątrz skały, w Afryce, bardzo do tego wzoru pasuje! Jak i zapowiedź, że ma tu powtórnie narodzić się mesjasz. Dalszy ciąg snu to twoja obrona prawa do posiadania własnej „wewnętrznej świątyni” - przed naporem cwaniactwa, pogoni za sukcesem, naporem głupoty, niedojrzałości i braku powagi: dlatego inni w tym śnie zachowują jak zwierzaki lub przebierańcy.
Co znaczy zakończenie snu? Mesjasz się nie narodził, z tego wydarzenia zrobiono byle jakie przedstawienie, sama masz poczucie, że twoja wewnętrzna świętość została sprofanowana. Więc co robisz? Wyruszasz na samotną drogę, podnosząc (gdy jesteś głodna) kości-żeberka rzucane ci przez ludzi z pobocza drogi. Ten obraz ściśle odnosi się do życia, do realu! Prawdziwi poszukiwacze Prawdy i Przemiany idą – jak ty w śnie - własną drogą, lekceważąc pseudo-religijne „cyrki” urządzane przez ludzi pospolitych, a nawet gdy nie znajdą mistrza, to potrafią „pożywić się” okruchami nauk, głoszonymi przez przypadkowych autorów.
Żebro w tym śnie jest czymś znaczącym. Ewa w raju została stworzona z żebra. Oznacza to, że ten sen pokazuje ci, że jesteś na samym początku swojej prawdziwej drogi duchowego rozwoju. Idź za tym, co wskazują ci sny.

3. Dziekuje. • autor: (2011-11-24 16:26:53)

Wojtku, dziekuje bardzo :)