Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2018-05-16

Wojciech Jóźwiak

Problem nr 1: Jak przestać być przesądem?
Śmierć i miłość

Dominujący pogląd jest taki, że astrologia jest przesądem. Prawdopodobnie wiele przeszkód, z którymi mają do czynienia astrologowie i miłośnicy astrologii, zniknęłoby i pojawiłyby się nowe perspektywy rozwojowe, gdyby udało się wykazać, że niektóre zjawiska lub zależności, które postuluje astrologia, faktycznie istnieją. Faktycznie istnieją, to znaczy, że nie są ani złudzeniem pewnej osoby lub grupy osób, ani błędem poznawczym, ani statystycznym szumem.

Które z astrologicznych zależności wydają się najbardziej obiecujące?

Proponuję szukać ich wśród możliwie najtwardszych faktów. Dostrzegam dwie grupy takich faktów. Pierwszym jest śmierć. Drugim jest... miłość. A mówiąc ściślej, związek erotyczny z drugą osobą, najlepiej gdy jest w miarę trwały oraz potwierdzony narodzinami wspólnego dziecka.

Śmierć

Śmierć zaliczam do twardych faktów, ponieważ w większości przypadków jest jednoznaczna, tzn. zwykle jest tak, że pewna osoba albo żyje albo nie żyje. Po drugie, moment śmierci jest przeważnie dobrze określony, a w praktyce zostaje zapisany jako data z godziną i (często) z minutami. Zwykle też moment śmierci jest znany i dostępny w internetowych bazach danych, nie tylko tych gromadzących dane dla astrologów. Rzadkie wątpliwości, czy ktoś żyje czy nie żyje, dotyczą nie tylko śmierci klinicznej lub pozostawania w stanie nieodwracalnej śpiączki, ale także przypadków takich, jak ten Fryderyka Nietzschego, który zanim fizycznie i faktycznie umarł, pozostawał 10 lat w stanie nieświadomości. W jego przypadku nasuwa się przypuszczenie, że być może tą właściwą datą śmierci był 1 marca 1889 (atak psychozy na ulicy w Mediolanie), a nie fizyczny zgon 25 sierpnia 1900 w Weimarze.

Badanie polegałoby na tym, żeby porównać układy planet przy narodzeniu i przy śmierci.

Wprawdzie narodziny jako dana są obciążone co najmniej dwiema niepewnościami, ale raczej tych niepewności nie ominiemy, podobnie jak cała astrologia. Pierwsza niepewność dotyczy czasu urodzenia. Niepewność tę można zmniejszyć, używając do eksperymentu tylko narodzeń mających najwyższy rating Roden – AA, czyli jawnie dostępny urzędowy zapis czasu. Jednak i wtedy nie unikniemy niepewności, czy czas (godzina i minuty) został „przeniesiony” z sali porodowej do urzędu ewidencji ludności bez przekłamań, oraz czy nie popełniono błędu przez zbyt duże zaokrąglenie – ponieważ często czas zostawał zaokrąglony do pełnej godziny. Jest też druga niepewność: czy czas narodzenia nie został zakłócony przez farmakologiczne przyspieszenie porodu lub przez zabieg chirurgiczny. W takich przypadkach pozostaje niewyjaśniona wątpliwość, czy takie „nienaturalne” narodzenia mają jakikolwiek związek z osobowością i dalszymi losami urodzonego. Na podstawie istniejącej wiedzy nie podejmuję się rozstrzygać tego problemu; być może właśnie badania, które tu projektuję, coś by nam w tej kwestii wyjaśniły.

Porównanie

Na czym polegałoby porównanie układów planet w obu punktach czasu? Astrologia używa wielu wskaźników lub „miar” układu planet w danym czasie. Są to np. położenia planet w znakach zodiaku, położenia ascendentu i medium coeli w znakach, położenia planet w domach, wzajemne aspekty planet (czyli kąty między nimi), midpunkty planet itd. – pełnej listy nie podejmuję się wyliczyć. Podobnie porównywanie może być dokonywane ze względu na różne wskaźniki. Dla potrzeb „naszego” pierwszego i grubego podejścia, które przecież ma na celu wykazanie, że astrologia „jakoś działa” i „coś w niej jest”, nie ma zaś na celu wyznaczenia lub przetestowania szczegółowych reguł czy związków, proponuję użyć jako wskaźnika tylko pozycji planet na ekliptyce (czyli „w zodiaku”), a więc ich długości ekliptycznych.* Porównanie dwóch układów planet polegałoby na zmierzeniu „siły” wzajemnych aspektów (tranzytów) planet z dwóch układów-horoskopów w czasie narodzenia i w czasie śmierci.

Których aspektów, którego rzędu, należałoby użyć? Należałoby przebadać kilka wariantów. Być może efekt zbieżności śmierci z narodzeniami będzie widoczny już dla aspektów rzędu 1, 2 i 4, czyli dla koniunkcji, opozycji i kwadratur. Być może trzeba będzie dołączyć także rząd 8 (aspekt oktyl), a może też 3, 5 i 6 – trygony, kwintyle i sekstyle. W końcu, dopiero przyszłe badania wykazałyby, tranzyty których rzędów są najbardziej śmiercionośne lub zabijające. To samo dotyczy planet: czy najbardziej śmiertelny jest tranzyt Plutona do urodzeniowego Słońca? Czy Saturna do urodzeniowego Księżyca? To są pytania, na które spodziewamy się dopiero odpowiedzi. Jednak najważniejsze byłby sprawdzenie, czy takie zależności faktycznie przebijają się przez losowy szum.

Wysoki poziom czy maksimum?

Aby stwierdzić, czy układ planet przy śmierci jest podobny (lub niepodobny) do układu przy narodzeniu, nie wystarczy wyliczyć sumy sił wszystkich aspektów-tranzytów planet z jednego i drugiego horoskopu i uznać, że skoro przekraczają pewien poziom, to horoskopy te „są podobne”. Opieranie się na gołej sumarycznej sile podobieństwa będzie mylące, z wielu powodów, z których pierwszy jest taki, że nie znamy tych liczb! Z góry wiadomo tylko tyle, że pojedynczy tranzyt ma siłę od zera (gdy brak tranzytu) do jeden (gdy tranzyt jest ścisły), więc sumaryczna siła podobieństwa należy do przedziału od 0.0 do 100.0 ** (Ponieważ 10 planet tworzy 100 par.) Ale czy znacząca, „ważna”, dla podobieństwa jest siła równa np. 4.8 (jak przy śmierci Ernesta Hemingwaya) lub może dopiero 13.0 (jak przy prawie-śmiertelnym wypadku Fridy Kahlo) – tego z góry nie wiemy.

Nie wystarczy więc tylko obliczyć poziom podobieństwa, ale trzeba stwierdzić, czy w chwili śmierci występuje maksimum podobieństwa, a więc „górka” na jego wykresie w funkcji czasu. Maksimum będzie scharakteryzowane przez jego wyniosłość czyli wystawanie ponad tło, przez jego szerokość i przez odległość jego szczytu od empirycznej daty wydarzenia, tutaj: śmierci. Znaczących maksimów podobieństwa trzeba więc będzie szukać w zbiorze o trzech wymiarach – co jest atrakcyjnym zadaniem dla statystyków.

Kolejnym krokiem w tym zadaniu będzie stwierdzenie, czy maksima przy śmierci (jeśli będą, a mamy nadzieję, że tak!) wyróżniają się na tle innych chwil czasu w życiu. Do tego celu należy wygenerować pewną liczbę losowych dat, zarówno wcześniejszych jak i późniejszych od śmierci, i sprawdzić, jak dla nich wygląda powyżej opisana statystyka maksimów podobieństw.

Miłość

– W następnym odcinku.



Przypisy:
* Długość ekliptyczna równa jest Z*30° + P … – gdzie Z to numer znaku zodiaku, Baran=0, Byk=1 ... Ryby=11, a P to pozycja planety w znaku.
** Sumaryczna siła podobieństwa byłaby równa 100, gdyby wszystkie planety w obu porównywanych chwilach zajmowały tę samą pozycję, czyli były w wielkiej koniunkcji wszystkie w jednym miejscu – czego raczej świat dotąd nie widział.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 23

1. moje obserwacje • autor: and2102 (2018-05-17 21:24:24)

Udało mi się kilka razy przewidzieć śmierć człowieka poprzez analizę kosmgramu. Ostatnia miała miejsce niestety kilka dni temu (w rodzinie). Ale w takiej analizie nie skupiam się bardzo na dokładności aspektów ,a raczej na ich charakterze i tzw. "obrazie całości". Bardzo duże znaczenie wg mnie ma "energetyka osoby" czyli podstawowe sprawy jak: pozycja urodzeniowa Słońca , Księżyca i Asc. Wyjątkowe pozycję "mocne" jak aspekty Pluton - Mars, czy Pluton Asc.  Ale najważniejsze to po prostu "brak zasilania" z tranzytów lub "problemy" przez tranzyty, oraz pewne aspekty które ja nazywam "pójściem do nieba". Ciekawie też wygląda analiza solariuszy rok po roku - przed śmiercią i po śmierci. Skłaniem sie do stanowiska  ,że stan zdrowia nie ma  wiele wspólnego z datą śmierci (o dziwo).

[foto]2. Przewidywanie i zapobieganie • autor: Wojciech Jóźwiak (2018-05-17 22:33:42)

Takie badania, o jakich piszę, nie tylko dawałyby astrologom nowe i wzmocnione wskazówki co do prognozowania śmierci (czego raczej nie należy robić, ponieważ wywróżenie komuś śmierci może tę śmierć spowodować, i jak wtedy będzie się czuł ów prognosta?), ale też dawałoby podstawę do zapobiegania śmierci. Nie tylko przez profilaktykę zdrowia -- także na poziomie psychicznym lub nawet magicznym.
Ale przede wszystkim chodzi mi o znalezienie takiego eksperymentu, który by pozwolił wyprowadzić astrologię z jej domu niewoli, czyli z okultyzmu, do sfery nauki. Czyli pokazać, że "to działa" w sposób możliwy do przyjęcia też przez dotychczasowych oponentów.

[foto]3. Bardzo ciekawy projekt • autor: nabializm /Maciej Nabiałek (2018-05-18 13:14:21)

Jak dużą trzeba mieć bazę by taki eksperyment przeprowadzic? W polsce ponoć najwięcej ludzi umiera w grudniu sprawa niżu, skoki ciśnienia, a naj mniej od czerwca do września. W sumie najwiecej umiera na sprawy krążenia i nowotwory płuc... 

[foto]4. Dzięki! • autor: Wojciech Jóźwiak (2018-05-18 14:27:40)

Dzięki, Macieju, za afirmację.Astro-Data-Bank ma ponad 51 tys danych urodzeniowych. Powiedzmy że połowa ma wystarczający rating wg Roden czyli  AA lub B (ale pewnie ich odsetek jest większy) i połowa umarła i wiadomo kiedy co najmniej do dnia. Robi się ok. 13 tys danych urodzenie-śmierć. Wystarczy na początek. Gdyby rzecz rokowała, można by się uśmiechnąć do odpowiedniego urzędu we Francji, wtedy będzie dostęp do milionów, bo pewnie już swoje archiwa zeskanowali.

5. głębsze powiązanie • autor: and2102 (2018-05-18 16:17:05)

Pewnie nie odkryję Tu ameryki... ale takie ogólne prawdy statystyczne ,że np. "najwięcej ludzi umiera nad ranem" mogą mieć mieć całkiem proste wytłumaczenie astrologiczne. Wiadomo ,że "nad  ranem" oznacza pobyt Słońca w domach np. drugim,  pierwszym czy dwunastym. To konkretny parameter każdego kosmogramu (tranzytu)  który w połączeniu z kosmogramem natalnym "delikwenta" da określony kosmogram wektorowy.  Zapewne w dośc duzej grupie badanej da się zaobserwować jakąś prawidłowość, która powie (to wymyślony przykład) ,że "silniejsze Słóńce w pierwszym domu i w Koziorożcu" daje trudniejszą "do pobrania" energię dla znaków w symbolicznej opozycji lub kwinkunksie tj. Bliźnięta ,Rak, Lew. I w kwadracie tj w Wadze. Jak wiadomo z geometrii nieba Asc w tych znakach jest wolniejszy niż np. w Rybach i dlatego więcej ludzi będzie wtedy odbierać to jako trudny okres.  Nie wiem czy jestem dobrze rozumiany...

6. Wgląd w date śmierci... • autor: Weider (2018-05-19 14:27:48)

nigdy nie będzie widoczny. W istocie uważam, że takich momentów nie ma. Nie jesteśmy automatami liniowymi i choć są niebezpieczne układy planet to w praktyce ludzie wcale nie muszą podczas tych tranzytów umierać. Astrologia nie dysponuje narzędzi do przewidywania śmierci i bardzo dobrze. Takimi dysponuje tylko medycyna i to też w określonych warunkach. Pogląd dominujący wsród ludzi traktujących astrologie jako zabobon nie świadczy o niej lecz o nich samych. Oczywiście to zjawisko niekorzystne ale widocznie niektóre umysły nie urodziły się aby mieć do niej wgląd.

[foto]7. Nie wywróżanie komuś śmierci tylko... • autor: Wojciech Jóźwiak (2018-05-19 18:05:48)


... identyfikacja kombinacji tranzytów, przy których prawdopodobieństwo śmierci jest wyższe niż zwykle.
-- Taki jest cel tego eksperymentu, a właściwie przefiltrowania dostępnych danych.
To apropo obiekcji Weidera.

[foto]8. Nie chodziło mi o śmierć jako śmierć • autor: Wojciech Jóźwiak (2018-05-19 19:30:15)

W tym problemie nie chodziło mi o śmierć jako śmierć.
Zależało mi na znalezieniu czegoś, co nie podlega interpretacji, czego nie można zmienić ani dopasować poprzez interpretację.
Bo np. to czy ktoś jest "ekstrawertykiem", albo czy "odnosi sukcesy", albo że "jest miły dla otoczenia", albo że "lubi sport" -- to są wszystko cechy, które można jakoś naruszyć przez interpretację.
Ale tego, czy ktoś żyje, czy już nie, raczej nie można prze-interpretować.

[foto]9. Czy ktoś jest kobietą czy mężczyzną • autor: Wojciech Jóźwiak (2018-05-19 19:35:32)

Podobnie twardym faktem, nie podlegającym interpretacji (z niewieloma wyjątkami), jest to, czy ktoś jest kobietą czy mężczyzną.
Ale z horoskopu nie wiadomo, kto ma którą płeć. Nie ma wskaźników płci w horoskopach, więc i badanie tego statystykami nie miałoby sensu.
Chociaż? Automaty uczące się, który zadanie polega na odróżnianiu sygnału od szumu, można by zastosować do tego zadania. Może wykryją jakieś cechy horoskopowe (rozkładu planet), których nie zna dotąd astrologia?
To by było kreatywne zastosowanie SI w astrologii. :-)

10. do autora Weider • autor: and2102 (2018-05-19 19:36:26)

Cytuje : "Wgląd w date śmierci...nigdy nie będzie widoczny."
Czy szanowny Weider sprawdziłeś to osobiście na kilkudziesięciu przypadkach czy wnioskujesz na zasadzie "widzimisie ,że nie to NIE" ?
Bo ja za moich skromnych doświadczeń powiem Ci ,że jedynie astrologia dysponuje szansą zauważenia niewidocznego zagrożenia śmiercią - a medycyna potrafi stwierdzić nawet wówczas ,że umiera człowiek ..zdrowy. Co więcej (co gorsza ?) ten tragiczny moment jest do określenia w większości ludzi ,choć nie w każdym przypadku. Pomijam sprawę nakładu pracy i zbierania doświadczenia - co jest oczywiste i w tej specyficznej  działalności.
Określenie czy człowiek  umrze przy danym tranzycie lub ich kulminacji nie jest może jednoznaczne w każdym wypadku ale gdy sprawa jest szyta "grubymi nićmi" szansa ,że przeżyje jest znikoma. Niestety. Tydzień temu miałem taki zgon w rodzinie i pomimo moich ostrzeżeń od dwuch lat, dyskretnych ,ale i dobitnych ,niestety nie udało się go uniknąć.

[foto]11. @ And2102 • autor: Wojciech Jóźwiak (2018-05-19 19:40:38)

And2102: Czy Twoim zdaniem był jakiś ratunek dla tej osoby, która, jak piszesz, niedawno zmarła? Tzn. czy tę zabijającą kulminację tranzytów jakoś mogła (tamta osoba) "przeskoczyć"?

12. szczerze.. • autor: and2102 (2018-05-19 20:01:56)

To nawet nie były same tranzyty ale raczej coś jakby pewna całość.  W pewnym momencie wszystko zdawało się NIESPRZYJAĆ życiu. Owszem , pojawił się optymistyczny sygnał dajacy nadzieję, tak w kosmogramie jak i życiu. Osoba, pomimo choroby alkoholowej  ogarnęła się na jakiś czas. Zastosowano specalne drogie leki, uratowano znad grobu (uratowano wątrobę). Niestety "dobry omen" - tu Jowisz  jest również wg mnie symbolem (w takich wypadkach) zmiany na lepsze - czyli może oznaczać "pójście do nieba". Uwolnienie od cierpienia. 
Co do meritum pytania... myślę ,że gdyby osoba zagrożona przeżyła "gdzieś w zamrażarce" złe aspekty może by i fizycznie żyła dalej. Ale to oczywiście niesprawdzalne. Zresztą chyba jest tak ,że czas śmierci to raczej nieuchronny punkt pewnej zmiany niż sam atak maleficzny na fizyczne ciało.  Choć taki oczywiście też ma miejsce. Rzadko jest on jednak taki "prostacki" jak kwadrat saturna na Słońce plus Uran kwinkunks na Asc.  W przypadkach które ja znam, po prostu wszystko zdawało się mówić "na dobra wtedy też było kiepsko, ale teraz to to sypie sie wszystko" Wówczas nawet kosmogramy dzieci tej osoby mają akcję typu Saturn Neptun itp. Kosmogramy małżonków też mają "kaca" od śmierci.

[foto]13. Rozumiem • autor: Wojciech Jóźwiak (2018-05-19 20:03:17)

Jak wyżej.

14. na pocieszenie • autor: and2102 (2018-05-19 20:22:07)

Chciałbym nie jako na pocieszenie jeszcze coś dodać.  Czasem w tranzytach i progresjach obeserwuje naprawdę ciężkie klimaty.  Osoba "X" jest ciężko chora przykuta do łóżka od lat. Ma zniszczone nerwy, mieśnie, urojenia, podejrzenia i agersje do bliskich.  Ale ona nie umiera. Każdy kolejny solariusz jest trudny, pełen kwadratur i kiepskich władców i nic tam  jej nie pomaga. Sam już nie raz kazałem się rodzinie przygotować na najgorsze ,bo na wyzdrowienie nie ma szansy ,a całe życie takiej osoby to marna wegetacja.  Ale ,o dziwo ta osoba przeżyła podajrze z 8 lat w udręce - tak fizycznej jak i "tranzytowej",że tak powiem. Dlatego jeśli to kogoś w czymś pocieszy  - można naprawdę sporo zebrać kopniaków i żyć. Czas umierania ma jednak zupełnie inny klimat w kosmogramie niż "trudne dramatyczne chwile". Nawet zaryzykował bym twierdzenie ,że dramatczna walka, pełna wrogich energii ale i duchowej siły, nie zapowiada śmierci ciała fizycznego. Dlatego nie warto się w ogóle przerażać gdy się zobaczy wielki kwadrat w solariuszu lub półkrzyż w tranzycie. Spokojnie, bo  to tylko będzie "bitwa na śmierć i życie" ,a nie śmierć.

15. Odpowiadam And2102 • autor: Weider (2018-05-19 21:32:25)

    Szczere kondolencje z powodu śmierci bliskiej osoby. Jednak uważam, że nie powinieneś nigdy prognozować komuś daty jego śmierci i bliskich mu osób. Znam osoby, które nie wierzą w astrologie ale gdybym im taką datę określił (pomimo braku  w kompetencji w tym zakresie) z całą pewnością by się tym zmartwiły szczególnie jeśli to miałoby nastąpić w nieodległej przestrzeni czasu. A taki stres nikomu się nie przysłuży.W katastrofach ginie jednocześnie mnóstwo osób. I każda ma inny horoskop. W poszczególnych państwach ludzie żyją średnio dłużej bądź krócej w zależności od różnych czynników: opieka zdrowotna, stan zamożności itd. Robiono badania statystyczne w Polsce i określono trzy czynniki 1. Wyższe wykształcenie 2. Zamieszkanie w dużym mieście oraz 3. Lekką nadwagę. Osoby, które ’spełniają’ te wyznaczniki statystycznie żyją dłużej. Astrologia pozwala określić dobrze jaki jest ów człowiek i określić jego tendencje oraz określić charakter przyszłych wydarzeń z nie całkiem zejściem do konkretu. Gdyby można było przewidywać skutecznie moment śmierci miało by to ogromne reperkusje, które nawet ciężko mi sobie wyobrazić. Astrologia byłaby przez jednych wielbiona a przez innych potępiana. Obecnie jest raczej trywializowana. Jestem przekonany, że nie ma astrologa który potrafi skutecznie przewidzieć smierć. Ale nie, nie zajmowałem się analizowaniem dat śmierci, pomimo, że jestem zwolennikiem astrologii i amatorsko analizuje horoskopy urodzeniowe i wydarzenia życiowe. Może jestem ignorantem? Powinienem to sprawdzić? Możliwe. Empiria. Ale nie muszę wkładać głowy pod pędzący pociąg aby wiedzieć, że nie chce tego robić.

16. odpowiedż dla Weider • autor: and2102 (2018-05-19 21:55:37)

Sprawa takich prognoz i analiz to bardzo złożony problem. Powiedział bym nawet ,że problematyka  "moralno - psychologiczna"  jest trudniejsza od zagadnień astrologicznych, na które można spojrzeć czysto technicznie. Ale postaram się Ci odpowiedzieć na ile mogę dokładnie.  Więc po pierwsze ja nie przewiduje DATY śmierci.  Ja na czyjeś wyraźne życzenie określam czy według mnie (jako astrologa) jest bardzo zagrożone zdrowie i być może życie człowieka. To wówczas gdy pytaja osoby trzecie - bo bardziej się troszczą o tę osobę zagrożoną niż ona  sama o siebie.  Lub gdy są pośrednikami osoby zagrożonej : bo ona jest np. nieprzytomna, lub ona nie ma odwagi zapytać się lub nie może sama bezpośrednio.  Nawet jeśli widać wg mnie ,że aspekty mają poważne znamiona zagrożenia życia nigdy nie dowiadują sie zainteresowani ,że "ona umrze".  Raczej stopniowo wywieram presję by oni podjeli działania ratujące w ten czy inny sposób daną osobę. Czasami taka presja trawa wiele miesięcy, staram sie też podpowiadać działania jaki by mogły pomoc np, (zrób  wreszcie to badanie.. bo jesteś chory od 15 lat).  (nie wiem kiedy skończy sie limit znaków więc koniec cz 1)

17. cd.. • autor: and2102 (2018-05-19 22:08:41)

Zdarzyło się też ,że musiałem wyprowadzić osobę z zupełnie błędnego oczekiwania co do interpretacji kosmogramu.   Kobieta lat ok. 46 oczekiwała prognozy typu "kiedy poznam faceta, bo kasy to już mam opór". Niestety, nadchodzący ewidentny kryzys zdrowotny kazał mi skierować jej uwagę na zaniedbany problem ( 15 lat igorancji zdrowia ) i jej styl życia.  Po około 4 miesiącach poddałą się operacji ,ale został zdiagnozowany rozległy nowotwór. Pomimo terapii i kolejnych operacji osoba zmarła po około roku.
Zgadzam się, że odkrycie i szerokie ujawnienie technik związanych  z tego typu prognostyką miało by szerokie reperkusje. Ale czy zbiorowa nieświadomość tego typu zagdnień nie wnosi reperkusji ? Czy to jedynie nasz wybór "zła mniejszego które już znamy" ? Nie jestem jednak zdania ,że taka wiedza ma się  nagle stać wiedzą powszechną ,ale raczej ,że nie ma wiedzy którą należy "zamieść pod dywan". Chwilowo muszę kończyć z racji godziny. pozdrawiam.

[foto]18. Ile par • autor: Przemysław Kapałka (2018-05-20 14:14:17)

10 elementów tworzy 45 par, nie 100. Chyba, że kolejność jest istotna, wtedy 90.

[foto]19. 10 elementów to jednak 100 par. • autor: nabializm /Maciej Nabiałek (2018-05-20 15:07:51)

ja tak to widzę: n - ilość elementów podnosimy do potęgi "r" czyli ile liczb używam 10^2=100 popatrzmy do tego kalkulatora https://www.mathsisfun.com/combinatorics/combinations-permutations-calculator.html

[foto]20. Jednak nie • autor: Przemysław Kapałka (2018-05-20 15:11:57)

Sprawdza się przy dwóch założeniach: 1. że element tworzy parę sam ze sobą 2. że kolejność ma znaczenie.Pierwszy element tworzy parę z 9, drugi z 8 (bo z tym pierwszym już liczyliśmy), trzeci z 7 itd. Można zsumować, można potraktować jako prosty ciąg arytmetyczny. Wychodzi 45.

[foto]21. Tak, tak wszystko się zgadza • autor: nabializm /Maciej Nabiałek (2018-05-20 15:17:22)

Masz rację z tymi wynikami, wszystko sobie sprawdziłem i się zgadza jest 45, jest i 90 :) Myślę, że Wojtkowi chodziło o to, że kolejność liczb jest ważna i mają się powtarzać. 

[foto]22. 100 par • autor: Wojciech Jóźwiak (2018-05-20 17:11:10)

Przemku, Macieju: jednak 100 par. Ponieważ liczy się to, która planeta w parze należy do zestawu "urodzenie", a która "śmierć". Zestawiamy w pary 10 planet "urodzenie" i 10 planet "śmierć". Czyli po kolei:
Słońce urodzenia ... jest zestawiane z: Słońce śmierci, Księżyc śmierci ... Pluton śmierci = razem 10 w wierszu
Księżyc urodzenia ... jest zestawiany z: Słońce śmierci, Księżyc śmierci ... Pluton śmierci = razem 10 w wierszu
itd,
razem 100 par.
Każda taka para jest (lub może być) aspektem (tranzytem) i ma swoją siłę podobieństwa, która zmienia się o 0.0 (brak tranzytu) do 1.0 (tranzyt ścisly).
Z tego prosty, ale i mało użyteczny wniosek, że suma sił podobieństwa, czyli łączne podobieństwo, nie może być większe niż 100.0 . -- Byłoby równe 100, gdyby w obu chwilach wszystkie planety zajmowały tę samą pozycję czyli były w mega-koniunkcji, czego raczej świat dotąd nie widział.
Z moich prób wynika, że ta liczba przeważnie jest mniejsza niż 10.

23. nie uminiejszając • autor: and2102 (2018-05-20 19:20:55)

Nie umniejszając wagi tranzytów w omawianej sprawie są jeszcze układy, które nie sa prostym  oddziaływaniem na kosmogram osoby zagrożonej. Dam tu taki przykład, nieco z pamięci. Jeśłi osoba ma dwuch władców domu ósmego  - domu śmierci , może okazać się ,że w chwili śmierci ci władcy są w koniunkcji z wierzchołkiem  domu 8 tej  osoby. To mogą być bardzo niewinne planety np. Merkury i Księżyc. Planety te jak wiadomo maja bardzo dużo koniunkcji w ciągu roku ,ale akurat wówczas  wypada ona w tym ,a nie innym miejscu. To tylko przykład na złożoność problemu. Inna kwestia to przebieg lat przed terminem zagrożenia i fakt, czy na przykład względnie stały pobyt tranzytującego np. Saturna w jakimś punkcie Zodiaku zdążył "zmęczyć" osobę przez lata, dając np. kwadrat na Słońce czy też nie.