Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-11-15

Cisza11

Pomocna dłoń

Ide ulicą przez sąsiednią wieś ,ktoś sie za mną pojawia .Czuje ze to "ON"
Odwracam sie ..no tak to "ON",mowie mu zeby sobie poszedł bo ja sama dam sobie rade ,ale on idzie i zaczyna sie ze mnie śmiać ze jestem taka uparta ,a on i tak mnie nie zostawi samej.Na rowerach podjeżdzają znajome ,wiec znowu go chce pogonic i tłumacze mu ze juz nie jestem sama i z nimi wroce bo one mieszkaja koło mnie .Niestety on znowu nie chce odejsc i dalej idzie za mną .Dochodze do drugiej drogi i nagle przypomina mi sie ze wlasnie tutaj w wieku 15 lat spotkałam ducha kolegi ktory zamarzł nie daleko i jego dusza tam krążyła .Zaczynam sie bać ,a znajomych niema ...Podchodzi do mnie i mowi ze włąsnie w tym miejscu chce mi pomóc w przejściu.Rozkłada nademną parasol i mnie prowadzi .Tłumacze mu ze parasol moze schowac bo mam kaptur i nie przemokne z reszta to tylko delikatna mżawka ,ale "ON"mi tłumaczy ze mimo ze to tylko mżawka to kaptur moze mi troche przemoknąć i w dalszej drodze bedzie mi zimno .Czuje do niego wdzieczność i sympatie ze nie odszedł i jest teraz ze mną .Doprowadza mnie do skrzyzowania .Na tym skrzyzowaniu jest okrągły bar ...krzycze zdziwiona, ze go tam przeciez nie było ..Wchodze do niego ...ładnie tam w srodku ,przy stołach siedzą znajomi ,biore menu do reki i czytam co tez tam serwują ...same dobre i domowe dania ..hm...Dobrze ze jest nawet jesli go wczesniej nie było ...bede miała blisko domu fajne jedzonko jesli mi sie nie bedzie chciało gotowac .Wołam go zeby mu o tym powiedziec ,ale on nie przychodzi .Wiem ze mnie słyszy ,ale tylko dotad miał mnie doprowadzić .
Siedzimy w cztery z kolezankami na czterech kamieniach koło kapliczki i spiewamy cos ..Zwracam im uwage ze chyba to co śpiewamy nie jest stosowne ,bo przeciez za plecami mamy kapliczke ...
Szukam samochodu i nie moge go znaleść,zjawia sie maż koło tego baru wiec go wołam i prosze zeby mi pomogł go znaleść ...mojego białego opla .Pokazuje mu ze oba komplety kluczy mam przy sobie wiec on gdzies tu musi być .Mąż nie chce mi pomoc ..
Stoje na drodze i mysle ze musze wrocic tą drogą i wprowadzić sie w sen zeby zobaczyc gdzie ja go zostawiłam ..Przypomina mi sie ze przeciez ja tu przyszłam pieszo z pomocnikiem ,a nie samochodem ...czuje ulge ze jednak samochdu mi nie ukradli tylko stoi w tamtej miejscowosci skad wyszłam.

Cisza11

Komentarzy nie ma.