Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-12-16

Dariusz Jaszkiewicz

Pomoc zmarłym

Od wielu lat śni mi się koszmar, że śpię z trupem starej kobiety. Ona jest zawsze po mojej lewej stronie (!). Zadaję więc niżej wymienione pytanie. Kim jest stara kobieta, która leży ze mną na łóżku i po co tu przychodzi?

(Sen 07.02.18 rok ) Leżę w swoim łóżku. Jest ciemno. Do pokoju wchodzi żona i przynosi synka do spania. Żona mówi, że synek trochę wymiotował, ale jest już dobrze. Kładzie dziecko i sama też się kładzie do łóżka. Ja się przyglądam i stwierdzam, że w pokoju stoi jeszcze jakaś osoba. Jest dziwna, cała zabandażowana jak biała mumia. Chcę powiedzieć to żonie i szarpię leżącą osobę po lewej. Po chwili orientuję się, że po lewej leży synek, więc szarpię osobę za synkiem. Tymczasem zbudzony synek coś mi mówi w niezrozumiałym dla mnie języku. Ten głos nie jest też głosem synka. Jest to męski dorosły głos.

No, nie za wiele się dowiedziałem poza tym, że z tematem mają związek bandaże. Mówię, żeby Dusza rozwikłała nurtujący mnie problem po swojemu, gdyż ona wie wszystko lepiej. Mówię, zrób to sama po swojemu za nas.

(Sen 19.03.18 rok ) Jestem na Osiedlu Mazurskim. Jadę samochodem dostawczym Żuk. Obok siedzi zmarła babcia O. Za nami jakimś innym autem jedzie ktoś. My z babcią za wszelką cenę chcemy tego kogoś zgubić, aby nie wiedział, gdzie jedziemy i po co. Jeździmy po lewej stronie osiedla (w realu osiedle jest podzielone na dwie części, które odgradza duża ulica Pstrowskiego). Przez dłuższy czas nie możemy zgubić śledzących nas. W pewnym momencie mówię do babci, że mam pomysł. Mówię jej, że Ci, co nas obserwują, nie wiedzą, że jest prawa strona osiedla i tam pojedziemy i ich zgubimy. Mówię, że znam skrót, który umożliwi nam szybko przedostać się na prawą stronę osiedla. Wjeżdżam autem w taki skrót, który jest ścieżką dla pieszych, ale moje auto się tam mieści (W realu jest taki skrót. Kiedyś był ścieżką, a teraz zrobili tam drogę. Teraz jest to ulica Wąska). Tym skrótem mam dojechać do ulicy Opolskiej, a stąd już mam przekroczyć ulicę Pstrowskiego, aby znaleźć się po prawej stronie osiedla. Ten skrót jest mocno zaśnieżony. Jest biało, ale nie jest zimno. Na naszej drodze w poprzek stoi auto i nie możemy przejechać. Na szczęście kierowca wjeżdża na posesję w prawo i po pewnym czasie odblokowuje tą ścieżkę. Jedziemy dalej, ale z uwagi na duże zaspy auto się zakopuje. Wypycham auto rękoma i chyba ktoś mi pomaga. Chyba się udaje, bo dalej zbliżam się już do ulicy Pstrowskiego. Teraz babcię ciągnę na sankach. Wchodzę z saniami na dwupasmową ulicę Pstrowskiego, aby przejść na drugą, prawą stronę osiedla. Babcia dwukrotnie się wywraca na tych saniach. Po drugiej wywrotce nie sadzam już jej na saniach, tylko chwytam rękoma i przeciągam przez ulicę na chodnik. Kiedy się już udało, idziemy na wprost do piekarni (w realu kiedyś była tam piekarnia, teraz jest sklep spożywczy Lubi). Pod piekarnią jest bardzo dużo osób. Co prawda ich nie widzę, ale czuję, że są i jest duży tłok. Babcia chce kupić świeży chleb. Wiem, że to dla niej bardzo dobre lekarstwo. Stajemy więc w kolejkę po ten chleb. Ktoś nam mówi, że jest duży wybór i duża ilość tych bochenków chleba. Podobno są tylko po 2 złote! Cieszę się, że babcia będzie mogła kupić tyle chleba, ile ze chce.

No i wszystko się wyjaśniło. Dopiero teraz zrozumiałem, o co chodzi z tymi bandażami. Zmarła babcia była pielęgniarką. Goniący nas to być może głodne duchy. Ucieczka na drugą stronę dwupasmowej ulicy to przeprowadzenie zmarłej babci ponad granicę 5/6, a chleb to kolejne ciało inkarnacyjne, które babcia będzie mogła nabyć. Oczywiście po tym śnie koszmary się skończyły.

Dariusz Jaszkiewicz

Komentarzy nie ma.