Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-03-22

@specjalkaa

Pokój z balkonem na ostatnim piętrze

Przybyłam do pensjonatu. Razem z grupą osób idę do góry po schodach. W grupie są mężczyźni, kobiety i dzieci. Nie czuję z nimi żadnej więzi, są mi obojętni i dla mnie nieistotni - przez krótki moment mam wrażenie, że mi przeszkadzają - ale to szybko mija. Tylko ja nie mam bagażu, pozostali coś z sobą niosą. Coś ciężkiego, bo się wysilają. Schody kończą się. Na wprost jest pokój nr 6. Ja mam przydzielony nr 5. Ten pokój i pokój nr 4 są na prawo. Reszta pokoi jest na lewo. Wszyscy idą na lewo, tylko ja na prawo. Staję przed drzwiami pokoju i cieszę się, że to "ten pokój". Czuję się jakbym dotarła do celu. Wchodzę. Pokój jest nieduży i jest w nim sporo mebli. Cztery tapczany stoją jeden przy drugim. Na jednym jest pościel, pozostałe przykryte są narzutą w jaskrawe pasy (dużo w nich żółtego i czerwonego). Na wprost drzwi jest ogromne balkonowe okno. Jest uchylone i zasłonięte gęstą firanką i suto marszczoną zasłoną. Mimo tego wpada przez nie dużo jaskrawego, ciepłego światła. Jestem szczęśliwa, że znów (???) tu jestem, i że mogę tu zostać. Jednocześnie uświadamiam sobie, że nie osiągnęłam celu lecz zaledwie jeden z etapów.
Wychodzę na korytarz. Pod każdymi zamieszkanymi drzwiami stoi garnek z rosołem. Wnoszę swój do środka. Porcja jest ogromna, wiem, że mi będzie smakował.
Cały czas czuję spokój, radość i szczęście.

@specjalkaa

Komentarzy nie ma.