Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-10-01

Paweł Biela

Podróż w górę rzeki

Marzec 2010.

Płynąłem w górę rzeki na wielkiej barce. Rzeka była rozległa, miała brązowy kolor, płynęła leniwie podobnie jak barka. Pamiętam, że przyglądałem się linii brzegowej: na brzegu roztaczała się dżungla, słyszałem jej odgłosy. Życie wydobywające się z dżungli emanowało silną energią lecz jednocześnie czułem się odprężony i zrelaksowany. Pamiętam że nie byłem sam, towarzyszyła mi nieokreślona osoba przeciwnej płci, wydaje mi się, że jej towarzystwo napełniało mnie spokojem, cierpliwością i pewnością siebie.

Kobieta (anima) wydawała mi się piękna, mimo, ze nie mogę rozpoznać rysów jej twarzy, miała smukłą sylwetkę. Nie rozmawialiśmy – czuliśmy kontakt bez potrzeby odwoływania się do komunikatów werbalnych.

Podróż trwała: kontemplowałem busz i zapach rzeki, która zwężała się. Dotarliśmy do śluzy. Obserwowałem jak barka wpływa do wnętrza śluzy i przyglądając się jak kanał wypełnia się wodą zrozumiałem, że wcale nie muszę czekać na to, by wyrównały się poziomy wody. Zrozumiałem, że mogę otworzyć śluzę siłą woli i wyprowadzić barkę w dalszą podróż. Gdy właz otworzył się barka zaczęła wypływać. Udałem się wówczas na ogon statku by obserwować poziom wody. O dziwo poziom wody się obniżał, z łatwością mogłem dostrzec ruch śruby napędowej pomimo, że woda nie była przeźroczysta. Widziałem poruszające się masy wody, widziałem wyłaniające się z bezkształtu struktury ruchu wirowego. Nie jestem pewien, czy to poziom wody się obniżał, czy może barka lewitowała…

Towarzyszka podróży zniknęła, przestrzeń stała się amorficzna: trudno powiedzieć gdzie się znajdowałem, nie potrafię przypomnieć sobie żadnych kształtów lecz wiem, że myślałem o kobiecie z barki.

Nagle dostąpiłem wizji: zobaczyłem że kobieta ta płynęła dalej w górę rzeki, dotarła do rdzennych mieszkańców zamieszkujących niedostępne tereny buszu, zamieszkiwali okolice źródeł. Zobaczyłem jak wielkie wrażenie zrobiła Ona na tych ludziach. Oczarowała ich swoją uroda i osobowością. Objawiła się temu ludowi niczym bogini Terra-Mater. Stała się rychło obiektem kultu religijnego. Wizja dobiegła końca, nie czułem potrzeby obserwacji dalszych losów animy – znałem je w głębi „serca”.

Wtem uświadomiłem sobie bardzo dosadnie, że czekam…
Właściwie cała podróż była oczekiwaniem…
…oczekuję chwili w której rozpocznie się bitwa, w której wezmę udział.

Obudziłem się w tym momencie, otworzyłem oczy i rozmyślałem o śnie.
Po chwili zadzwonił telefon…

Paweł Biela

Komentarzy nie ma.