Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-04-28

ALiv

Plemienni mędrcy czytają z kamieni / koniec wymiaru w szkolnej piwnicy

Jadę ze swoją mamą samochodem, jak kiedyś. Jedziemy przez trochę brudną dzielnicę pełną graffiti. Patrzę na namalowaną wielką osę. Myślę, że strasznie namazali, ale przynajmniej dopasowali obrazki do tła budynku i są, wobec tego, całkiem niezłe, więc nie jest to do końca wandalizm. Mama mówi, że musi coś odbić na ksero i wjeżdża w podziemie szkoły - to jest jakieś liceum. Siedzą tam dwie uczennice. Moja mama jest na wózku inwalidzkim (nie w realu!!) i nagle z niego wstaje, i gdzieś idzie. Ja mówię, by nie zostawiała mnie tutaj, bo nie chce mi się być w tej szkole, bo będę musiała się silić na uprzejmości i kontakt z uczniami, a jestem dziś zmęczona, ale ona tylko rzuca: – Nie będę długo, daj spokój, poczekasz - i odchodzi.

Tutaj rozmawiam z uczennicą, ale nie będę opisywać, bo przekaz tej rozmowy był dla mnie jasny, a dla czytelnika byłby nudny.

Wstałam od stolika i zaczęłam iść po kamiennych schodach. Był to niezwykły kamień – czarny, gładki i błyszczący. Po obu stronach była ściana z tego samego pięknego kamienia, uformowanego naturalnie. Wokół znajdowali się ludzie, jakieś plemię o skórze tak czarnej i błyszczącej, jak te skały. Nie rozumiałam, co mówili. Podniosłam z ziemi jakieś kamienie i przyglądałam się im; były czarne, a część z nich miała na sobie białe lub czerwone kropki. Trzymając ‘moje’ kamienie, szłam w górę schodów. Ktoś mnie minął i powiedział: – Idź tam na górę, oni czytają z kamieni. Z góry staczali się po schodach ludzie z tego plemienia w taki sposób, że trzymając się za ręce, upewniali się, że nikomu nie stanie się krzywda. Jeśli w schodach była dziura – brak głazu - jedna z osób tocząc się, wpadała w to miejsce i na chwilę zamieniała się w głaz, aby umożliwić innym bezpieczne stoczenie się w dół. Pomyślałam, że jest to bardzo dziwne i piękne. Czarni i błyszczący ludzie-głazy.

Na szczycie schodów wyjrzałam nad powierzchnię - to był koniec świata, koniec wymiaru. Nie było tam nic, oprócz niekończącej się płaszczyzny w żółtym kolorze. Była ona ciepła i wyglądała, jak jakaś pianka albo lawa. Nie było nieba, ani nic innego, tylko czarne tło i przestrzeń. Po prawej stronie, od wyjścia ze schodów, siedzieli mędrcy plemienia przy stole i dyskutowali. Kiedy ich zobaczyłam, natychmiast cofnęłam się na schody, myśląc, że nie będę im zawracać głowy takimi pierdołami! Zrobiłam dwa kroki w dół i nagle zobaczyłam w swoich dłoniach te kamienie; usłyszałam też jednego z mędrców, który zaczął dyskusję na ich temat. Musiał mnie zauważyć, mimo wszystko. Miałam wizję, jak je obraca i mówi: „No, masz tutaj wybór, zobaczmy: dwa szare kamienie, jak dwie połówki dużego ziemniaka, a z drugiej strony wiele czarnych kamyków różnej wielkości. Popatrzmy. Te się wydają ciężkie i niewygodne, (pokazują mi się te szare, mam je w prawej dłoni), ale co na nich jest? Anielskie twarze. Te z kolei (przesypuje mi te mniejsze i przybliża do wglądu, są po lewej) wydają się wygodniejsze do noszenia, ale mają czerwone kropki, jak krople krwi…”

 Obudziłam się, a na dłoni, zamiast ciężkich kamieni, spał kot :D

Nie wiem, do jakiego wyboru w realu to odnieść, a nawet jeśli - to który kamień bardziej by mi służył...?

ALiv

Komentarze: 1

1. czytanie z kamieni • autor: (2016-04-28 19:55:12)

patrzac sie w nie jest mozliwe, w sumie mozna to robic z jakakolwiek powierzchnia naturalna w sensie stworzona przez nature a nie czlowieka.

powierzchnie naturalne maja strukture czystego/swietego/zlotego* fraktalu wiec sa wielowymiarowe. *zlotego bo jest zlota proporcja w nich

latwiej moze byc ze skala przed ktora sie stoi bo zajmie ona bez problemu cale pole widzenia i nie bedzie rozproszenia.

a jak czytac? no wlasnie nazwa tego portalu to ten sposob
jakos w 2004 roku poznałem rzezbiarza w warszawie którego autorstwa jest głowa Chopina w warszawskich Łazienkach. On mi wtedy opisał czym jest Taraka (tak to nazywał) jest to sposob jaki uzywaja artysci aby idealnie zlapac perspektywe/wymiary w architekturze.
robi sie jakby zeza i naklada an siebie dwa obrazy ktore wtedy mozna porównac i zrozumieć ze np. pierwszy filar jest dwa razy wyzszy od ostatniego.

to samo można zrobić z jakąkolwiek powierzchnią naturalną (tez z chmurami, rozzarzonymi drewnami, koroną drzewa czy sciana lasu)
1 skupia sie wzrok na jednym jakimkolwiek punkcie
2 rozdwaja sie obraz i go utrzymuje bezwysilkowo
3 skupia sie wzrok na jednym jakimkolwiek punkcie
mozna dalej powtarzac pkt 2 i 3 w ten sposob bedzie sie schodzic coraz glebiej.
mozna delikatnie przekrecac glowe na wszstkie mozliwe kierunki w 3d

praktyka czyni cuda lub sposob na wejscie w odmienny stan swiadomosci
ja lubie temazcal i kamienie rozzazone wtedy w obrazie jest animacja bo rozzarzenie sie zmienia caly czas, podobnie jak z chmurami czy koronami drzew z liscmi
im wiekszy kontrast tego na co sie patrzy tym lepiej/latwiej
unikac silnego swiatla bo bedzie napiecie w miesniach oczu

w zaleznosci od pustki mentalnej jest latwosc/trudnosc klarownego postrzegania
jesli bedzie sie mialo pustke to to co sie bedzie odbieralo zmyslami bedzie projektowane i widzialne w formie fraktalnej czyli wielowymiarowej. gdzie wymiar odnosci sie do wielkosci jaki i roznorodnosci owej formy.