Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-04-19

Alexandramag

Planowanie wyjazdu, przymiarka spódnicy

Zobaczyłam wujka, który szykował się na wycieczkę autokarem. Źle wyglądał, widać, że podupadł na zdrowiu. Przyszedł znajomy(w rzeczywistości nie żyje) i powiedział, że organizuje wycieczkę do Kalabrii. Wycieczka ta miała być w lipcu. Ja powiedziałam, że chętnie bym się tam wybrała, ale w innym miesiącu. Powiedział, że w grę też wchodzi wycieczka na Azory. Zapisała się duża grupa osób. On powiedział, że kupił autokar na 21 osób. Było mi żal, że nie będę miała czasu w lipcu na wyjazd, bo nie mogę wziąć urlopu. Miałam prowadzić biuro. Było tam mało miejsca na krzesło biurowe. Kobieta przyniosła używaną spódnicę. Zaczęłam przymierzać tą spódnicę. Zobaczyłam kobietę, która sprzedawała na ulicy mięso w cieście. Wzięłam do ręki i miałam spróbować, ale inna kobieta potrąciła moją rękę i mięso wypadło na ziemię. Weszły inne kobiety do mojego pomieszczenia biurowego. Wszystkie przymierzały spódnice. Ja chciałam przymierzałam białą w kolorowe kwiaty. Miałam na sobie inną spódnicę, z mnóstwem halek, aż odstawała. Przyszła dziewczyna, powiedziała, że dają w bufecie dobrą kapustę. Dała mi stare 50 zł i powiedziała, że jest to takie umowne, daje się stary banknot i dostaje jedzenie i wszyscy o tym wiedzą. Jedna z dziewczyn podeszła do bufetu, dała stare 50 zł i zaczęła wybierać łyżką kapustę. Ja zaprotestowałam, powiedziałam, że Sanepid może się tutaj zjawić i nie można tak grzebać w garnkach. Najlepiej, jak kobieta z bufetu nałoży pokarm. Dziewczyna zdecydowała się w końcu na rosołek. Dostała miseczkę rosołu z małą ilością klusek. Podeszła do bufetu mała dziewczynka, mogła to być moja wnuczka.
Spotkałam się też z koleżanką, która tłumaczyła mi, że powinnam uczestniczyć w życiu społecznym, to szybciej będę miała możliwość wyjazdów.

Alexandramag

Komentarzy nie ma.