Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-05-21

Nadia

Śpiew i chłopiec na ołtarzu

Wchodziłam z W. do kościoła. Wnętrze było jasne, ściany z jasnego kamienia, ławki białe, ołtarz z białego marmuru. W. wyjął z kieszeni zmięty materiał, okazało się, że to biała długa szata. Założył ją i przewiązał złotym sznurem. Stanął naprzeciw bocznych drzwi, którymi weszliśmy i zaczął śpiewać zwrócony twarzą do tych drzwi. Śpiewał pięknym tenorem. Rozpoznałam, że to jeden z sonetów Szekspira. Jego śpiew zainteresował zakonników. Troje w białobrązowych szatach zbliżało się do drzwi. Ich sylwetki płynęły w białym świetle. Byli radośni, rozmawiali ze sobą śmiejąc się. Patrzyłam na nich i zauważyłam, że na zewnątrz jest jeszcze jaśniej niż tu, w kościele.
Poszłam w kierunku ołtarza. Byłam w moich ulubionych dziurawych trampkach i wydało mi się to teraz niestosowne, więc zdjęłam buty i rzuciłam je pod ławki. Na ołtarzu leżał mój notes i moje kamienie, zwykłe kamyki w ładnym pudełku. Nagle pojawił się tu chłopiec, 10-12-letni. Zdejmował białe obrusy, przestawiał wielkie, głównie białe ale też czerwone, świece. Chciałam zabrać swoje rzeczy, żeby nie przeszkadzać mu w sprzątaniu i wtedy spytał mnie wskazując na śpiewającego W. -"A on skąd? Z Nepalu?. Pomyślałam, że W. stoi tak wyprostowany, jakby medytował i dlatego chłopcu przyszedł do głowy ten Nepal. Odpowiedziałam, że z Krakowa i zadałam mu to samo pytanie, bo mówił w języku, który ledwie rozumiałam. Przyszło mi do głowy, że on musi być zza Kaukazu. Na moje pytanie "skąd jesteś?" chłopiec odpowiedział: "Moje imię A....". Nie zapamiętałam tego imienia, ale pomyślałam wtedy, że brzmi jak imię anioła albo demona. - A jakie jest twoje imię? - zapytał chłopiec. Odpowiadając mu uświadomiłam sobie, że śnię i jak dziwne to wrażenie, gdy wypowiada się swoje imię śniąc.

Nadia

Komentarzy nie ma.