Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2006-12-08

Therion

Pieśń o Ćmie
C.G. Jungowi


Ofiarą jesteś Boga, tak ciebie nazywam. Jego pomyłką albo też upadkiem.
Dzięki tobie wiem skąd biorą się imperia. Jak skacze się w przepaść
w objęcia szaleństwa.

Nie mogę tylko pogodzić się ze światem, który jest iluzją.
A chęć posiadania nazywa się miłością, lub lękiem przemiany.

Odziany w szaty Fausta, czuję twą istotę, zapach i przychylność
choć jesteś wciąż na progu galaktycznej drogi.

Przez nieskończone ogrody skradasz się natrętnie
by ostatecznie spełnić pożądania klęskę.

Jedyne co zostało, to smutek bezradności, choć ofiara wymaga
współczucia albo przebaczenia?

Marność znalazła w tobie swoją władzę,
fałszywy byt kreują nieśmiertelni.

Posłańcem tylko będąc, lecisz na pewną zagładę, by dokonać Dzieła.

A jeśli On nic nie wie o twoim obłędzie?
Może zajęty szukaniem demonów, utracił kontrolę nad ogniem?

Z czyjej modlitwy uciekłaś, by moc taką rozpalać?
Z jakiego przybywasz piekła, by niebo przybliżać na chwilę ?

Martwe są słowa, które chcą cię nazwać. Martwy jest język, który chce wyrazić.
Niejasne światło mitu i bogów wyobraźni.

Szalony stwórca, który takie ma koncepty na dramat w jednym akcie.
Albo to zmowa jakaś wyszeptana, żebyś już nie mogła zasnąć ani się obudzić,
ani przetrwać nocy od zmierzchu do rana.

Teraz czekam w przytułku, uśpiony lawendą między potworami, które są preludium
i patrzę na gwiazdę, co mi ją przedstawiasz i słyszę muzykę, która jest czasem,
podróżą i cieniem. Jedynym ogniwem twego nieistnienia.

therion



Therion

Komentarzy nie ma.